20:29

Bloger blogerowi blogerem, czyli Share Week 2019

Bloger blogerowi blogerem, czyli Share Week 2019

I znowu nastał ten czas, kiedy blogerzy zaczynają mówić ludzkim głosem, zapominają o statystykach i polecają innych blogerów. To już drugi raz, kiedy biorę udział w Share Week. Tym razem miałam ogromny problem z zawężeniem listy, ale w końcu udało mi się stworzyć listę zawężoną do tych, których niezmiernie szanuję za to co robią i w jaki sposób to robią. Na pewno słyszeliście, że pisać o kulturze, czy popkulturze nie jest łatwo a one robią to w taki sposób, że chce się czytać więcej.


Niekulturalnie.pl




Zaczniemy od miejsca w sieci w którym zawsze mogę liczyć na bezpośrednie, szczere aż do bólu opinie. I nie chodzi tu tylko o recenzje, ale przede wszystkim o tematy okołoksiążkowe. Jeżeli macie dość maglowania tych samych tematów, gdzie wszyscy zachowują się jakby co chwilę gryźli się w język - tutaj tego nie ma. Co bardzo szanuję i czekam na więcej!

Nie wierzycie? Przeczytajcie sobie tekst o Black Friday. Albo o opinii na temat książkowej społeczności w internecie. O! Albo o tym jak wyglądają współprace z wydawnictwami.



Kulturalna Meduza


Jak za owocami morza nie przepadam, tak Kulturalna Meduza zawsze napisze coś, coś spowoduje, że muszę się przełamać do swojej niechęci (wybacz, musiałam). Szczególnie, kiedy są to pogłębione analizy zjawisk okołoksiążkowych. Zawsze w punkt, zawsze stara się dotrzeć do sedna sprawy. I takim sposobem, dowiedziałam się więcej na temat New Adult, w końcu uporządkowałam sobie najpopularniejsze motywy w literaturze młodzieżowej (o co trochę jestem zazdrosna, bo kiedyś chodziło mi to po głowie, ale lepiej bym tego nie zrobiła, więc po prostu teraz linkuję). No i nie zapominajmy o świetnym tekście dotyczącym fenomenu After.



Gosiarella




Czy ktoś jest zdziwiony obecnością Gosiarelli w tym zestawieniu? No chyba nie bardzo.
Po raz kolejny powtórzę, że to właśnie dzięki niej nie porzuciłam raz na zawsze blogowania i tych wszystkich okropnych social mediów.

Gosiarellę zawsze podziwiam za to ile czasu wkłada w reaserch przed przygotowaniem tekstu. A jeżeli pomyślicie o tym, jak wiele tematów porusza na swoim różowym blogu (zombie, superbohaterowie, bajki disneya, kdramy i wiele wiele innych), to tym bardziej powinniście to docenić, bo przez to jej teksty nie tylko bawią, ale też i uczą.

I takim sposobem znajdziecie tam zarówno posty na temat roli kobiet w kinie superbohaterskim, jak i analizę Korei przedstawioną przez pryzmat dram aż do czysto lifestyle’owych przygód z pierścionkiem zaręczynowym (trzyma w napięciu!).


I tutaj mój post mógłby się skończyć, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała jeszcze o dwóch blogach - powiedzmy, że to takie dodatkowe wyróżnienia z mojej strony.

Pierwszym z nich jest blog Mirabell, która porusza tak wiele, różnorodnych tematów, że sama nie jestem w stanie ich zliczyć, a często jestem zaskoczona co nowego potrafi wymyśleć - o tak, jak na przykład w przypadku analizy motywu wanny w teledyskach kpopowych.

Drugim jest blog Królowej Matki Musicalowej Książkowej Blogosfery, czyli Kulturalnie Wybredna. I nie piszę tego tylko dlatego, że sama dzięki niej powoli zaczynam się wkręcać w musicale, ale no popatrzcie jak wspaniale o nich pisze - na przykład porównując obsady Rapsodii z Demonem.


To już koniec mojego zestawienia - teraz czas dla Was.
Czy są jacyś blogerzy, którzy na Was wpłynęli? Albo po prostu cenicie ich i chcecie, żeby świat się o nich dowiedział. Wszystkich blogerów zachęcam serdecznie do wzięcia udziału w tej akcji, a jeżeli nie macie bloga - po prostu dajcie znać o swoich ulubieńcach w komentarzu.

21:22

[bukszots] The Gilded Wolves, King of Scars

[bukszots] The Gilded Wolves, King of Scars

Za każdym razem, kiedy zabieram się za pisanie bukszots, okazuje się, że książki o których będę opowiadała mają ze sobą coś wspólnego. Nie inaczej jest i tym razem, bo opowiem Wam o dwóch tytułach o których było bardzo głośno w książkowym zakątku internetów (o tym drugim to będzie jeszcze głośniej, kiedy wyjdzie polska wersja). A ja byłam pewna, że po przeczytaniu dołączę do grona zachwalającego obie książki. Niestety, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, tak się nie stało. A przynajmniej nie w pełni.

Chokshi Roshani - The Gilded Wolves (The Gilded Wolves #1)

Polskie wydanie: Pozłacane wilki, Jaguar, 2019


The Gilded Wolves (w Polsce wydane jako Pozłacane wilki) zapowiadało się wspaniale. Paryż, przełom XIX i XX wieku. Obietnica kolejnego heist story z dodatkiem elementów fantastycznych. A do tego porównanie do Szóstki wron, które koniec końców, zrobiło więcej złego niż dobrego. Przynajmniej w moim odczuciu.

Bo po raz kolejny dostajemy grupę zupełnie różnych osobowości, które zaczynają ze sobą współpracować ze względu na wspólny cel, po czym zaczynają się między nimi wytwarzać inne (momentami nieprzewidziane) relacje. Teoretycznie, taki opis można byłoby przypisać jeszcze wielu innym historiom - w końcu jest bardzo ogólny i czego ja się czepiam. Jednak ukierunkowanie mojego postrzegania tej książki jako historii w stylu Szóstki wron spowodowało, że podczas lektury łapałam się na tym, że w mniejszym lub większym stopniu jestem w stanie dopasować bohaterów z jednej historii do drugiej. Może nie byli oni identyczni, ale jednak na tyle podobni, że czułam się zawiedziona.

Przede wszystkim dlatego, że Ci z Pozłacanych wilków w większości wypadli słabiej niż Ci z porównywanej książki. Wydaje mi się, że w głównej mierze winny jest tutaj ich opis. Nie ukrywajmy, bohaterów jest sporo - na pierwszym planie na pewno mamy piątkę, plus w międzyczasie pojawia się kolejny, który można powiedzieć, że dołącza do ekipy trochę później. Dlatego uważam, że 400 stron to zdecydowanie za mało, jeżeli chodzi o przyzwoite zaznajomienie się ze wszystkimi. Szczególnie, że do tego wszystkiego dochodzi opis świata w którym dzieje się akcja (który trochę różni się od naszego, więc wymaga dobrego opisu). No i akcja też wymaga trochę miejsca na opis.

Przez to wszystko nie byłam w stanie pełni wkręcić się w tę historię. Bohaterowie wydają się sympatyczni, a część z nich jest naprawdę zabawne, ale przez cały czas czułam się jakbym oglądała ich przez szybę, a ich charakterystyka polegała na odhaczaniu kolejnych cech. Z akcją było podobnie - nie można powiedzieć, że nic się nie działo, ale w moim odczuciu brakowało napięcia, które jest wręcz obowiązkowe w tego typu historiach.

Czy to oznacza, że nie warto sięgnąć po Pozłacane wilki? Wcale nie! Pomimo tego, że w kilku kwestiach jestem zawiedziona, uważam, że książka Chokshi Roshani była całkiem sympatyczną lekturą. Kupiły mnie przede wszystkim różnorodne postacie (widać, że autorka starała się, żeby każdy z bohaterów miał zupełnie inna historie i żeby pochodzili z różnych zakątków świata), humor (który powodował, że nie mogłam się powstrzymać od radosnego kwiknięcia w najmniej odpowiednich momentach) oraz świat (a szczególnie zasady nim rządzące, które chociaż nadal nie są w pełni jasne, tak na pewno są czymś z czym się wcześniej nie spotkałam).

Leigh Bardugo - King of Scars (Nikolai Duology #1)

Polskie wydanie: Wydawnictwo MAG, 2019



Na książkę o Nikolaiu (Mikołaju? Nadal nie potrafię się zdecydować co brzmi lepiej), jak było nazywana przez wszystkich King of Scars czekałam od momentu, kiedy postanowiłam dać drugą szansę trylogii Griszy, przy okazji zakochując się w tym bohaterze (z resztą, tak jak to ma większość czytelników). I jak to bywa w takim przypadku (jeden z ulubionych bohaterów plus trwające prawie wieczność czekanie) miałam naprawdę duże oczekiwania. Część z nich została spełniona, a w części czuję pewne rozczarowanie i niedosyt.

Zacznijmy jednak od początku. Tak jak już zdążyłam dopisać w przewodniku po książkach Leigh Bradugo - nie polecam czytać King of Scars bez znajomości poprzednich serii z tego uniwersum. To nie jest już tylko kwestia spoilerów, ale również zrozumienia fabuły. Przyznam szczerze, że nawet sugerowałabym ponowne przeczytanie książek z uniwersum Griszy przed zabraniem się za najnowszą odsłonę, bo co i rusz wspominany jest ktoś, kogo można kojarzyć (albo mogłoby się, gdyby się pamiętało na świeżo co tam się działo).

A teraz przejdźmy do konkretów i jednej z najważniejszych informacji o których powinniście wiedzieć, żebyście się zbytnio nie nastawiali, bo King of Scars nie jest historią o Nikolaiu. Owszem, jest on jednym z głównych bohaterów - ba! nawet część rozdziałów jest pisana z jego perspektywy, ale to nie jest jego historia. Albo inaczej - to nie jest tylko jego historia, bo na pierwszym planie pojawiają się dwie bohaterki, obie doskonale znane czytelnikom Bardugo i w moim odczuciu to właśnie one skradły tę książkę.

I właśnie to właśnie bohaterowie, byli najciekawszym elementem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak zachwycona sposobem w jaki autor scharakteryzował swoje postacie. One nie były typowymi bohaterami książki YA fantasy (chociaż z tym, czy to jest YA to mogłabym trochę dyskutować), to byli ludzie z krwi i kości, którzy byli nie dość, że świetnie przedstawieni to ich motywy idealnie łączyły się z zachowaniem (co niestety czasami szwankuje). Byli tam też bohaterowie za którymi do tej pory nie przepadałam, ale kiedy dostali możliwość wypowiedzenia się, spojrzałam na nich z zupełnie innej strony.

Jeżeli chodzi o wydarzenia, to świat Griszy po raz kolejny nam się rozszerzył w sposób, które w większości przypadków wspaniale łączy się z historią z poprzednich tomów - widać, że Bardugo zadbała o szczegóły. A przynajmniej do pewnego momentu, bo nie jestem w stanie zrozumieć dwóch rzeczy, które zadziały się w King of Scars: podziału książki na dwie, wydaje się osobne historie (które nie dość, że prawie nic nie łączy, to przeskakiwanie między nimi burzyło mi budowane napięcie raz w jednej, raz w drugiej) oraz na co zdecydowała się, jeżeli chodzi o główną intrygę (a może raczej jedną z głównych intryg?).

I jak to pierwsze jeszcze mogę przeboleć, bo pewnie w drugim tomie wszystko pięknie się połączy i będzie miało sens, tak to drugie powoduje, że po zakończeniu lektury chciałam się zapytać: Leigh, ale dlaczego Ty to zrobiłaś? Trudno mi jest nawet wytłumaczyć, co mi się nie podobało bez podawania przykładu. Dlatego musi Wam wystarczyć informacja, że w moim odczuciu, Bardugo poszła w pewnym sensie na łatwiznę? To znaczy, wiecie - to co się wydarzyło nie można nazwać przewidywalnym, po prostu w perspektywie całej serii i tego co się tam działo - no niby pasuje, ale zupełnie mi się to nie podoba.

A jeśli zrozumieliście cokolwiek z mojego tłumaczenia, to mam nadzieję, że się za bardzo nie przeraziliście. King of Scars dobrze jest przeczytać samemu, bo to nadal wciągają historia w fascynującym świecie Griszów.

No i oczywiście mamy tu mimo wszystko więcej Nikolaia. A Nikolaia zawsze warto mieć w historii więcej niż mniej (błagam, niech to stwierdzenie nigdy się nie przeterminuje!).
---
Czytaliście którąś z tych książek? Koniecznie dajcie znać co o niej sądzicie! A jeżeli właśnie jesteście w trakcie lektury czegoś ciekawego, podrzucie tytuł!

15:03

Zagraniczne zapowiedzi: marzec 2019

Zagraniczne zapowiedzi: marzec 2019

Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, jakim cudem mamy już marzec. Jestem tym bardzo zaskoczona, chociaż nie wiem czemu, bo kalendarz mam zawsze w zasięgu wzroku. Chociaż nie mogę powiedzieć, żebym narzekała z tego powodu - w końcu im szybciej przyjdzie wiosna, tym szybciej będzie mi się chciało robić coś więcej, niż tylko leżeć pod kocykiem (no chyba, że zaatakuje mnie alergia, ale o tym nie chcę nawet myśleć). No i oczywiście - marzec oznacza, że czekają nas kolejne książkowe premiery!


Ally Condie - The Last Voyage of Poe Blythe Premiera: 23.03.2019

Ally Condie, autorka Dobranych wraca z historią siedemnastoletniej dziewczyny, który musi pogodzić się z gniewem i bólem, które ją kontrolują, żeby znaleźć wewnętrzną siłę.

Poe Blythe, kapitan Outopostu, ostatniego statku wydobywczego na rzece Serpentine chce czegoś więcej niż złota. Przyrzekła, że zniszczy rzecznych najeźdźców, którzy dwa lata wcześniej pozbawili ją wszystkiego. Podczas podróży przez niebezpieczne wody odkrywa, że wśród jej załogi może znajdować się zdrajca.

Jessika Fleck - Beware the Night Premiera: 12.03.2019


Życie na wyspie Bellona płynie spokojnie, jak długo mieszkańcy gorliwie wielbią Słońce, które chroni je od wszelkiego zła. Siedemnastoletnia Veda wie, że dzięki temu ona i jej dziadek będą bezpieczni od Nocy, przerażających ludzi, którzy porywają niewinnych mieszkańców prosto z łóżek pod osłoną ciemności.

Kiedy jednak jej dziadek zostaje oferowany jako następna ofiara, która ma zapewnić przychylność Słońca, Veda zaczyna widzieć, że obiecane bezpieczeństwo przychodzi z niebezpieczną ceną.  Z Dorianem, tajemniczym młodym mężczyzną u boku, Veda musi odkryć, czy straszne historia z którymi dorastała są prawdziwe - czy są tylko niebezpiecznymi kłamstwami.




Sylvain Neuvel - The Test Premiera: 01.03.2019


Kojarzycie książkę (a raczej serię) Śpiący giganci? Sylvain Neuvel jest jej autorem i właśnie wraca z czymś zupełnie nowym, a dokładniej z dystopią o imigrantach i jak zobaczycie niżej - nie on jeden.
Powieść, a raczej opowiadanie dzieje się w niedalekiej przyszłości w Wielkiej Brytanii. Idir podchodzi do testu na obywatela. Ma dwadzieścia pięć pytań, żeby zaimponować. Niestety sprawy przybierają nieoczekiwany i tragiczny obrót.

Jeżeli oglądaliście Black Mirror (ja jestem z tych, którzy nadal tego nie zrobili), to może być to coś dla Was - większość recenzji, które czytałam wspominało o tym serialu!

Samira Ahmed - Interment Premiera: 19.03.2019


Zostajemy w niedalekiej przyszłości, ale tym razem przemieszczamy się do Stanów Zjednoczonych, gdzie stworzono obóz dla internowanych amerykańskich Muzułmanów do którego trafia Layla Amin wraz z rodzicami.


Z pomocą nowo poznanych przyjaciół, oraz chłopakiem z zewnątrz, Layla zaczyna walkę o wolność, stając na czele rewolucji skierowanej przeciwko Dyrektorowi obozu i jego strażnikom.

--- Przeczytalibyście którąś z powyższych książek? A może macie w planach zupełnie coś innego? Koniecznie dajcie znać!

A jeżeli chcecie przeczytać co nowego pojawi się w polskich wydawnictwach (i nie tylko) idźcie do Gosiarelli.
Copyright © eM poleca , Blogger