Jay Kristoff - Nibynoc (The Nevernight Chronicle #1)



Nie wiem czy wiecie, ale jestem jedną z nielicznych osób, które nie były zachwycone Szklanym tronem, a dokładniej jego dwoma pierwszymi częściami (macie tutaj dowód). Moim największym problemem było przedstawienie postaci Celaeny, która miała być groźną zabójczynią z ciemną/ciężką historią, jednak wyszła z niej Standardowa Bohaterka Młodzieżówki Fantasy (ale spokojnie, w kolejnych częściach jest z nią lepiej, a poza tym więcej miejsca dostają inni bohaterowie). Każdemu kto chciał słuchać (czyli prawie nikomu) powtarzałam, że to co mówią/piszą o Celaenie zupełnie się nie zgadza z tym jak ona postępuje. Że straszliwa Zabójczyni jest straszna tylko dlatego, że tak o niej mówią – nie przez to, że zrobiła coś, przez co zasłużyłaby na ten tytuł.
Dlaczego o tym piszę? Bo Mia, główna bohaterka Nibynocy jest bardzo dobrym przykładem na to, że i z nastolatki można zrobić zabójczynię, której wszyscy się boją  bo robi naprawdę straszliwe rzeczy, a nie tylko o nich mówi. No dobra, jeżeli chodzi o bohaterów, to tam takie zachowanie to raczej norma, ale jeżeli chodzi o czytelników - niezbyt często spotyka się głównych bohaterów, po których można się spodziewać wszystkiego, co najgorsze (a przynajmniej ja na takich nie trafiam zbyt często)
Sam pomysł na historię, może wydawać się niezbyt interesujący- ot, kolejna historia o dziewczynie, które chce pomścić rodziców i trafia na szkolenie do "Specjalnego Miejsca". Jednak nie myślcie, że to drugi Hogwart - plan zajęć wygląda zupełnie inaczej (w skrócie można opisać go opisać jako “Jak zabić i/lub wyciągnąć przydatne informacje”).
Szalenie fascynujący jest sam świat, w którym rozgrywa się historia - czuć tu klimat Wenecji połączony z brutalnym światem, gdzie krew leje się strumieniami (serio, serio). Dodajcie do tego jeszcze system wierzeń, przy czym jeden z nich skoncentrowany jest wokół Pani od Błogosławionego Morderstwa (niech ten tytuł mówi sam za siebie w co wierzą i czym się zajmują jej wyznawcy), plus niezbyt jasną sytuację polityczną oraz system magiczny, który nie przypomina niczego o czym wcześniej czytałam (szczególnie jeżeli chodzi o pewnego kota głównej bohaterki). I tak w ogóle to tam dużo się dzieje i cały czas się dzieje. A w kolejnych częściach pewnie będzie się działo jeszcze więcej, jeżeli wyznacznikiem może być ilość pytań na których nie dostaliśmy odpowiedzi.
W końcu znalazł się ktoś, kto postanowił opowiedzieć historię w trochę inny sposób. Zdaje sobie sprawę, że dla części osób te rozwiązania mogą być irytujące, jednak jeżeli lubicie słowne zabawy i nie macie problemu z tym, że trzeba chwilę poczekać, zaczniecie rozumieć o co w ogóle chodzi (pierwszy rozdział, chociaż początkowo trudno stwierdzić co się dzieje jest jedna wielką zabawą słowem!), ale uwierzcie mi - warto! Spodobało mi się również uchylanie rąbka dotyczącego historii świata w przypisach - chociaż początkowo miałam problem z utrzymaniem
I chociaż wydawałoby, że Nibynoc będzie ciężką i powolną lekturą, to historię Mii czytało mi się zaskakująco szybko. Co więcej, narrator (oraz sami bohaterowie) raczą nas solidną dawką humoru. Przy czym tak jak wspominałam wcześniej - przygotujcie się na przejażdżkę kolejką górską, jeżeli chodzi o tempo wydarzeń - tu nie ma miejsca na oddech.
Nibynoc nie jest książką, która będzie się podobała wszystkim - patrząc po ocenach innych osób powiedziałabym raczej, że albo będziecie ją kochać albo zupełnie nie przypadnie Wam do gustu. Dlatego zanim radośnie pobiegniecie do księgarni kupić sobie egzemplarz - spróbujcie przeczytać fragment pierwszego rozdziału, żeby zorientować się czy to to.
Na zakończenie prośba do Was (skoro już jesteśmy w temacie księgarni) - jeśli zobaczycie, że Nibynoc stoi na literaturze młodzieżowej (niestety takie przebąkiwania słyszałam), bądźcie tak dobrzy i przenieście ją na fantastykę - potencjalnie przerażeni młodzi czytelnicy Wam podziękują (oczywiście mam tu na myśli młodszą młodzież. Niestety nadal nikt nie pomyślał, żeby wyraźnie oddzielić YA od Middle grade w Polsce. Chociaż, jaka pomyślę co sama czytałam będąc targetem Middle grade… Może porozmawiajmy o tym innym razem).

O Nibynocy pisałam też w bukszots - znajdziecie tam także opinie o innych książkach, które czytałam.
Druga część - Bożogrobie - w Polsce będzie miała premierę w czerwcu (obserwujcie wydawnictwo MAG, jeżeli chcecie znać szczegóły. Albo mnie na facebooku - na pewno będę jeszcze w tym temacie piszczała pisała).

0 Komentarze