[bukszots] Piekarnia czarodzieja, Kim Jiyoung. Urodzona w 1982.


W końcu się doczekaliśmy (a przynajmniej ja się doczekałam). W ostatnich miesiącach na polskim rynku zaczęło pojawiać się coraz więcej książek południowokoreańskich autorów - a może raczej trzeba byłoby napisać, że zaczynają się pojawiać tytuły, które są trochę łatwiejsze w odbiorze niż to co pojawiało się do tej pory. I wiecie co? Jestem tym zachwycona! Książki o których opowiem poniżej może i nie są najdłuższe (obie mają niewiele ponad 200 stron), jednak ich zawartość zostaje z Wami na dłużej. A mi pozwoliły przełamać niemoc czytelniczą. 


Gu Byeong-Mo - Piekarnia Czarodzieja



Nie wiem czemu, ale byłam przekonana, że Piekarnia Czarodzieja będzie dość lekką historią skierowaną do młodszego odbiorcy - w końcu to baśń. Zapomniałam, że baśń to nie bajka i że może być całkiem mroczna - tak jak to jest w tym przypadku. Dodatkowo wszystko osadzone zostało w prawdziwym świecie - może nie jest to konkretnie dopowiedziane (zarówno jeśli chodzi o czas jak i miejsce), ale mamy wspomnienie o sklepach internetowych, czy Playstation. 


Całość ma ciekawą strukturę. Mamy główną historię podzieloną na rozdziały w których skupiamy się głównie na konkretnych produktach z tytułowej piekarni (nawet dostajemy do nich przepisy!) i pobocznych historiach z nimi związanymi. A najciekawsze z tego wszystkiego jest świadomość, że sami możemy wybrać zakończenie - albo przeczytać obie opcje, jeśli lubimy gdybać. 


A jeśli chodzi o to co się tam działo, to powiedziałabym, że jest to książka raczej dla starszej niż młodszej młodzieży, głównie ze względu na poruszane delikatne tematy, które pojawiają się w naszej ponurej rzeczywistości. Nie są one przedstawione w graficzny sposób, jednak warto mieć tę informację na uwadze zastanawiając się dla kogo Piekarnia Czarodzieja się nada. 


Dla mnie najciekawszym elementem było obserwowanie jak ludzie zachowują się w obliczu możliwości nadnaturalnej zmiany swojej rzeczywistości (co większości przypadków niestety obnażyło tę ciemną stronę człowieczeństwa) i jak zarazem mogą jej istnienie wyprzeć. Mimo zupełnie innej kultury, przykłady są tak uniwersalne, że można byłoby je użyć w różnych miejscach. Sama lektura jest też ciekawa z perspektywy osoby, która interesuje się popkulturą południowokoreańską, bo mimo wszystko autorzy książek (nie tylko koreańskich) nie raz udowodnili, że są najlepszym źródłem wiedzy jeśli chodzi o własne społeczeństwo. 


Cho Nam-Joo - Kim Jiyoung. Urodzona w 1982 roku




Jeśli interesujecie się kulturą Korei Południowej to Kim Jiyoung. Urodzona w 1982 jest jedną z głośniejszych książek ostatnich lat. Głośno było o jej ekranizacji. Męscy fani Irene z k-popowego zespołu Red Velvet zaczęli niszczyć jej photocardy i merch, kiedy okazało się, że idolka przeczytała tę książkę. To nie jest książka obok której można przejść obojętnie a patrząc na jej zawartość takie zachowanie nie może aż tak dziwić - przecież prawda w oczy kole. 


Jest to historia, którą czyta się bardzo szybko, ale nie można powiedzieć, że jest ona łatwa w odbiorze. Przez całą lekturę miałam gulę w gardlę, która z każdą kolejną stroną się powiększła. To opowieść o kobietach, które przez całe swoje życie musiały komuś poświęcić, bo wymagało tego społeczeństwo. To historia kobiety, która próbowała pokazać, że może być kimś więcej w życiu, niż tylko i wyłącznie matką - że ma swoje pasje, marzenia i plany. Które są niczym w porównaniu do jej brata, współpracownika, męża czy syna. 


Przerażające jest również to, że chociaż możemy mieć wrażenie, że to nas nie dotyczy, że dzieje się to gdzieś daleko - tak naprawdę na kartach tej książki możemy znaleźć niczym w odbiciu w lustrze historie, które słyszało się od mam czy znajomych. 


Myślę, że Kim Jiyoung. Urodzona w 1982 jest lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy trochę bardziej interesują się k-popem, czy k-dramami, bo pozwoli ona zrozumieć zależności w koreańskim społeczeństwie, które może i widzimy na ekranie, ale których nie rozumiemy do końca siedząc na naszym europejskich fotelach. 



0 Komentarze