Pokazywanie postów oznaczonych etykietą whysoserious. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą whysoserious. Pokaż wszystkie posty

14:55

Tajemnica pewnego balu, czyli Why so serious? Edycja Świąteczna.

Tajemnica pewnego balu, czyli Why so serious? Edycja Świąteczna.

Dawno, dawno temu dwie blogerki eM i Gosiarella stworzyły coś, o czym nikomu nigdy się nie śniło. Twór ten otrzymał nazwę Why so serious?! i przez pewien czas stanowił źródło bardzo specyficznego humoru. Niestety, ze względu na losowe sytuacje (*kaszel*sesję*kaszel) blogerki nie mogły dalej się nim zajmować. 
Jednak nic w blogosferze nie ginie, dlatego przed Wami druga część historii, której początek możecie przeczytać na najbardziej różowym blogu z zombiakami. 

Przygotowanie do czytania to podstawa!
Stefan potwierdza.

Wiecie jak to jest, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem i wydaje się, że macie wszystko pod kontrolą, bo jesteście przygotowani na każdą ewentualność, po czym nagle okazuje się (w najmniej odpowiednim momencie), że jednak tak nie jest?

Chociaż eM i Gosiarella prowadzą szczegółowe badania na temat Jak Nie Ratować Świata, Poradnik ¾ bohaterek Young Adult i Fantastyki, chociaż Typowe Zachowania Tych Złych są monitorowane, a raporty tworzone co tydzień (nie ma sensu tworzenia ich częściej, bo często mają podobne pomysły, trzeba ich tylko obserwować), komuś udało się wedrzeć do serca Zamku w którym znajduje się główne centrum dowodzenia eM i Gosiarelli ds. blogowych i zaklepańcowych. To tam dzieje się cała magia blogowania (no chyba, że eM ma sesje, a Gosiarella idzie z kimś walczyć) i zaklepywania przystojniaków. A teraz w tej najpilniej strzeżonej twierdzy świata, wyje przeraźliwy alarm, który skutecznie zabił świąteczny nastrój organizatorek przyjęcia. Pocieszająca była tylko jedna myśl: dzięki automatycznej blokadzie wszelkich wyjść, intruz nie zdołał wydostać się z budynku. Teraz wystarczyło tylko go zlokalizować i zlikwidować.  

Jednak wszystko po kolei, pierwsze rzeczy pierwsze. Zgodnie z procedurą, eM  razem z Gosiarellą musiały pozostawić w pewnym bezpiecznym miejscu w Zamkuu wszystkich Zaklepańców, a następnie spróbować bez uszczerbku na zdrowiu (suknie balowe naprawdę nie są idealnym strojem do biegania!) przemieścić się do miejsca, skąd dochodził alarm.
Krótko mówiąc, nie było łatwo.

Damon prezentuje co w pierwszym momencie czuły blogerki, kiedy usłyszały alarm.

To co zobaczyły blogerki, wchodząc do Centrum Dowodzenia przebiło ich najczarniejsze scenariusze. Kartki latały wszędzie. Wszystko wywrócone do góry nogami. Teczki z informacjami o Zaklepańcach zniszczone, plany podbicia Świata i Blogosfery (niekoniecznie w tej kolejności) zwisają nadpalone, a najważniejsza w Centrum tablica monitorująca jedną z najgorszych rzeczy na świecie, czyli statystyki blogowe została rozbita w drobny mak (rada na przyszłość: jeżeli coś jest rozbite w drobny mak, to nie próbujcie tego dotykać, dobrze?).
Jednak nie to było najgorsze. Widok pustej półki, na której zazwyczaj (wiecie, eM ma słabą pamięć i czasami jej wena gubiła się w akcji) znajdowały się weny eM i Gosiarelli prawie przyprawiła je o zawał. No dobra, przynajmniej eM, Gosiarella się wypierała, ale eM wie swoje.

Myślicie, że to koniec? Co to, to nie.
Po tym, jak blogerkom udało się otrząsnąć z szoku, wyłączyć ten irytujący alarm oraz znaleźć swoją broń (Gosiarella od razu znalazła swoje widły, chyba ktoś się ich bał, natomiast minęło kilka minut, zanim eM znalazła patelnię, którą ze względu na szok uznała za zwykły sprzęt kuchenny), zaczęły szukać narzędzi, które pomogłyby im dowiedzieć się, kto stoi za atakiem. I gdzie też się podziewa w tym momencie.

Jace próbował łagodzić sytuację, ale coś mu chyba nie wyszło.

Nie musiały długo czekać, wystarczyło jedno spojrzenie na komputer monitorujący Zamek i już wiedziały, gdzie powinny zacząć swoje śledztwo. Ktoś wypuścił wszystkie zombie z lochów. Zasadniczo to byłoby mądrym posunięciem, by rozpętać jeszcze większy chaos, jednak osoba odpowiedzialna za to rażące naruszenie protokołów bezpieczeństwa, kradzież i zniszczenia, popełniła właśnie największy błąd! Najpewniej nie miała bladego pojęcia, że Gosiarella w swoim laboratorium nie tylko prowadziła badania, by lepiej poznać wroga, ale także próbowała je wytresować. W końcu największy Zombie Hunter świata powinien mieć w zanadrzu kilka sztuczek! Zombie uwięzione w Zamku były nauczone, że dźganie widłami bardzo boli i lepiej atakować ludzi, którzy ich nie mają w swoich rękach. Tym sposobem horda żywych trupów biegała korytarzami i pilnowała, by nie mógł nimi spacerować nikt poza przerażającą Gosiarellą i towarzyszącą jej eM. Było to jednoznaczne z tym, że podły intruz został uwięziony w pomieszczeniach znajdujących się w tym korytarzu.

Blogerkom znającym każdy zakamarek ZAMKu nie potrzeba było więcej informacji.
Skoro ktoś wiedział o istnieniu ich kryjówki, i jej rozkładzie, Centrum Dowodzenia i lochach z zombiakami a na moment ataku wybrał coroczną imprezę w której uczestniczy mnóstwo osób (z Zaklepańcami na czele!), to osoba ta musiała znać eM i Gosiarellę bardzo dobrze.
Dodatkowo, jednym z pomieszczeń znajdujących się we wcześniej wspomnianym korytarzu był schron dla Zaklepańców. Przy okazji, czy wiecie, że jak na bycie wampirami, wilkołakami, królami, wojownikami i w ogóle naprawdę silnymi chłopami, to Zaklepańcy są beznadziejni jeżeli chodzi o przeprowadzanie akcji? Dopiero, kiedy po rozstawia się ich po kątach i da każdemu inne zadanie nie wymagające współpracy z innym zaklepańcem, da się coś od nich wyegzekwować.
Wracając do akcji: eM z Gosiarellą wiedziały, gdzie uda się osoba, która zepsuła im najlepszy wieczór w czasie roku. Tam, gdzie wszystkie osoby znające te blogerki udałyby się.
Do Zaklepańców.

Zakłopotane blogerki szybko przyłożyły swe dłonie na czytniki linii papilarnych otwierające drzwi schronu. Wniosek był jeden: włamywacz musiał ściągnąć ich odciski, czyli choć przez chwilę być tak blisko nich, by podwędzić coś, czego dotykały! Ta przerażająca wizja doprowadziła Gosiarellę do ubolewania nad tym, że nie prowadziła skanera siatki. Zaś eM odczuła ulgę z tego samego powodu, ponieważ w jej głowie powstała nieciekawe przeczucie, że gdyby to zrobiły, musiałaby teraz chodzić w pirackiej przepasce na oko. Niemniej to nie była odpowiednia pora na myśleniu co by było gdyby. Teraz obie mocniej ścisnęły w rękach swoją broń i przekroczyły próg schronu. Nie mogły być pewne tego, co tam odkryją.

Tym razem Katherine zdecydowała się zobrazować to co się zdarzyło. 

Rzeczywistość okazała się zarówno mniej, jak i bardziej dziwna od podejrzeń, które miały. Od pierwszej chwili było wiadome, kto jest sprawcą całego zamieszania - w końcu wśród Zaklepańców nie było kobiet, a tam w rogu pomieszczenia siedziała dziewczyna kołysząca się w przód i w tył, jak w zespole sierocym. Ubranie miała poszarpane i delikatnie pokrwawione, przez co Gosiarella uśmiechnęła się i obiecała w duchu dać dzielnym zombiaczkom sowitą kolację w nagrodę.

W czasie, kiedy Gosiarella planowała już w myślach w jaki sposób zaciągnie eM na kolejną misję mającą na celu zdobycie nowe zapasy jedzenia dla zombiaków, Królowa Zaklepańców powoli zaczynała tracić cierpliwość. Chciała się dowiedzieć czemu ta dziewczyna śmiała zepsuć najlepszą imprezę po tej stronie blogosfery. I w jaki sposób udało jej się to zrobić, skoro zabezpieczenia w momencie, kiedy wszyscy Zaklepańcy są w ZAMKu są ustawione na najwyższym poziomie.
Dlatego wystarczył tylko jeden ruch głowy eM, a obok niej pojawił się gotowy do pomocy ten, na którego zawsze można liczyć - Elijah Mikaelson. W momencie, kiedy dziewczyna go zobaczyła, przestała się kołysać, a jej szczęka opadła. eM i Gosiarella spojrzały na siebie kiwając głowami- Elijah ma taki efekt na ludzi. Jednak, żeby mieć pewność, że nic nie zostanie bez wyjaśnienia, Oryginalny użył swoich zdolności do wyciągania informacji.

Ku zdziwieniu blogerek (większemu Gosiarelli niż eM, eM będzie wypominała to Gosiarelli jeszcze długo), dziewczyna okazała się Różową Sałatą, która postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i dopilnować, aby specjalne wydanie Why So Serious ujrzało światło dzienne. No i przy okazji spróbować swojego szczęścia i poznać któregoś z Zaklepańców. To, że trafiła do Centrum Dowodzenia było całkowitym przypadkiem (chociaż Gosiarella miała chyba co do tego wątpliwości, bo zaczęła niebezpiecznie bawić się widłami, a eM zaczęła panikować, że te świetne zabezpieczenia jednak takie świetne nie są), bałagan był spowodowany tym, że szukała miejsca, w którym blogerki mogły ukryć swój tekst (w tym momencie eM i Gosiarella przypomniały sobie o jedynym wielkim bałaganie tam panującym), a tablicę rozbiła przypadkiem, bo była szklana i jej nie zauważyła.

Myśleliście, że eM odpuści możliwość wstawienia Elijah?  
Pf! NIGDY!

Pozostawał jedynie problem skradzionej weny. Gosiarella z natury bardziej podejrzliwa od eM, zaczęła podejrzewać, że ta biedna, zdesperowana dziewczyna jest jedynie przykrywką dla grubszej akcji zaprojektowanej przez konkurencyjnego blogera cierpiącego na chroniczny brak weny i genialnych pomysłów. eM nie była co do tego przekonana, jednak z westchnieniem podążyła za upartą Różową Blogerką, pozostawiając intruza pod czujnym spojrzeniem Elijah (w normalnych okolicznościach dziewczyna pewnie byłaby tym faktem zachwycona, ale nie tym razem!). Pomimo wielokrotnego przeszukiwania korytarzy i kolejnych pomieszczeń, nie udało się namierzyć żadnej podejrzanej osoby. Gosiarella już prawie miała się przyznać do błędu (na co eM czekała od dawna), gdy eM znalazła zaginione weny w kącie pilnowanym przez mózgożerną armię. Po dokładnym przeliczeniu żywych trupów okazało się, że jest o jednego nadprogramowego zombiaka. Przypadek? Zdecydowanie nie! Można by to uznać za pozytywne zakończenie całej tej historii (w końcu zombiaki nie są popularnym towarem i trudno znaleźć je w korzystnej cenie, a zmienianie ludzi w żywe trupy wydaje się zbyt bestialskie), chociaż szkoda, że prawda mogła już nigdy nie wyjść na jaw. Może pomogłoby przesłuchanie schwytanej dziewczyny ze Schronu Zaklepańców, jednak eM w ramach świąt nie zgodziła się na tortury.

Simon chciał się przyznać, że to jednak jego sprawka, ale i tak mu nikt nie uwierzył. 


Przez całą tą świąteczną atmosferę, eM wymogła również ułaskawienie. Gosiarella odrobinę kręciła nosem na to całe nie wyciąganie żadnych konsekwencji (nowa głowa wbita na pal w sali tronowej jest zwykłym zbiegiem okoliczności), ale zgodziła się nawet wraz z eM spełnić prośbę dziewczyny i w końcu opublikują świąteczne Why so serious.

A tak na serio, to opublikowały je, bo muszę jeszcze popracować nad zabezpieczeniami, a nie mogą tego robić, kiedy istnieje szansa, że ktoś się znowu włamie. I znowu będzie trzeba poprawiać zabezpieczenia. I znowu trzeba będzie zaprowadzić zombiaki do lochów (naprawdę, to nie jest przyjemne!). I spędzić kilka dni na uspokajaniu Zaklepańców, którzy przerazili się, że mogą zostać odklepani.

Ale jak widzicie, udało się!
eM i Gosiarella pokazały po raz kolejny, czym są ich połączone moce wobec nieprzewidzianych, niesprzyjających okoliczności. Pozostaje tylko posprzątanie tego całego bałaganu.
Ale wiecie, od czego ma się tych Zaklepańców?

PS. Przy pisaniu tego tekstu nie ucierpiało żadne zombie ani jego pożywienie.

I jak się podobało? Chcielibyście kiedyś przeczytać coś jeszcze o przygodach eM i Gosiarelli?

14:00

Trójkąt Miłosny #2, czyli eM i Gosiarellą bawią się geometrią

Trójkąt Miłosny #2, czyli eM i Gosiarellą bawią się geometrią
Pamiętacie jeszcze, że kiedyś istniało coś takiego jak Why so serious?, które eM tworzyła razem z Gosiarellą?
Jeżeli tak, to dobrze! 
Jeżeli nie, to eM ma dla Was krótką informację: to jest druga część tekstu napisanego wspólnymi siłami przez eM i Gosiarellę. Pierwszą część znajdziecie na różowym blogu. 
Przeczytajcie ją, jeżeli tego wcześniej nie zrobiliście, a potem wróćcie do eM! eM ma dalszą część.
Bardziej skomplikowaną. 
Gdyby ktoś nie ogarnął sytuacji, na fioletowo pisze eM. 


13:00

Przewodnik po supermocach według eM i Gosiarelli.

Przewodnik po supermocach według eM i Gosiarelli.


Nie ma co ukrywać, że większość z nas jest pokoleniem wychowanym na komiksach z superbohaterami obdarzonymi supermocami! Superman ze swoją siłą i fruwaniem, Spiderman ze swoją siecią wystrzeliwaną z łapy i oczywiście Gosiarellowi faworyci, czyli X-meni, których autorzy mieli tyle pomysłów na niezwykłe zdolności, że aż w głowie się kręci. Do tego dochodzi „Harry Potter”, który z komiksu się nie urwał, a magią obdarzony został (Gosiarella i eM są niezwykle oburzone, że ich listy z Hogwartu nie doleciały! Pewnie dwie sowy walnęły w drzewa albo porwało je tornado – innej opcji nie ma). Tylu bohaterów wyróżnia się czymś niezwykłym, że nie sposób się dziwić, że samozwańcze superbohaterki blogosfery (co prawda nikogo nie ratowały, ale to kwestia czasu) również marzą o supermocach! Oto mały ranking najlepszych nadnaturalnych zdolności EVER wg Gosiarelli i eM.

13:00

Broń dla kobiet, z którą warto się zapoznać. Runda 2

Broń dla kobiet, z którą warto się zapoznać. Runda 2





Ring! Ring!
Oto runda druga NPWK (najlepszych przyjaciół wściekłych kobiet!)


13:00

Jakich księżniczek potrzebujemy, czyli poradnik eM i Gosiarelli

Jakich księżniczek potrzebujemy, czyli poradnik eM i Gosiarelli
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w krainie zwanej blogosferą, żyły sobie dwie księżniczki. eM i Gosiarella. Księżniczki różniły się od swoich koleżanek księżniczek, bo ich ulubionym zajęciem nie było siedzenie cicho i oczekiwanie na Księcia z Bajki. W końcu nadszedł dzień, kiedy wszystkie przedstawicielki płci pięknej dostają życzenia i prezenty. A  księżniczki eM i Gosiarella postanowiły się zastanowić nad postrzeganiem swojej płci w literaturze, filmach i serialach.

13:00

Jak zostać zaklepanym. Przepis eM i Gosiarelli.

Jak zostać zaklepanym. Przepis eM i Gosiarelli.
Jeżeli czytaliście już pierwszą część Why so serious na różowym blogu Gosiarelli, to wiecie czego się spodziewać. Jeżeli nie, to eM Wam powie.

Dla tych, co mają krótką pamięć (eM Was rozumie, pamięć eM też do najlepszych nie należy!):

Wiecie już jak najlepszy bohater ma wyglądać, jaką ma mieć historię, jak ma się wypowiadać, jakie miejsce na skali fajności ma zajmować, oraz czemu jednak trzeba tolerować ich wybranki serca.
Niestety.
Skoro tu jesteście, to zapewne chcecie wiedzieć więcej, dlatego eM zaprasza!
Dalszą część notatek czas zacząć!

Copyright © eM poleca , Blogger