[bukszots] This Savage Song, Moja Lady Jane, Nibynoc, Tower of Dawn


Bukszots to zbiór opinii na temat przeczytanych książek, które ukazują się na fanpage'u eM poleca. 
Z założenia ma być krótko (co zazwyczaj mi nie wychodzi) i bez spoilerów (a tego, to akurat pilnuję). 

W dzisiejszej odsłonie cztery książki, którym powinniście się przyjrzeć. Z mniejszą lub większą dokładnością. 




Po zachwytach nad "Najmroczniejszym odcieniem magii" a następnie nad "Vicious" nadszedł czas na krótkie podsumowanie po przeczytaniu kolejnej książki V.E. Schwab - tym razem coś, co od początku było określone jako YA, więc eM od początku wiedziała w co się pakuje. 


Jak wyszło? 
Sam pomysł na świat jest jak zwykle u Schwab fenomenalny. 
Mamy miasto podzielone na dwie części, którymi rządzą ludzie o zupełnie różnych poglądach na temat tego, jak takie rządzenie powinno wyglądać. Szczególnie jeśli chodzi o obecność potworów, które żyją w tym świecie. I to własnie potwory i sposób w jaki zostały przedstawione (no dobra, wszystko co było z nimi związane) jest tym, co najbardziej spodobało się eM podczas lektury. Nie, to wcale nie powinno Was niepokoić. 

Mamy tam też dwójkę głównych bohaterów, którzy (no jakby mogło być inaczej!) znajdują się w dwóch różnych częściach miasta i mają swoje typowe-dla-głównych-bohaterów-YA problemy. No dobrze, może oprócz romansu, bo w "This Savage Song" jest go znikoma ilość i zobaczycie go tylko jak zmrużycie oczy. 

Podsumowując: można przeczytać, ale jeżeli chcecie zobaczyć, dlaczego ludzie zachwycają się twórczością V.E. Schwab, lepiej będzie jeżeli zaczniecie od tytułów wymienionych na samym początku. 

A przy okazji, eM słyszała, że "This Savage Song" ma być wydane w Polsce - o szczegóły pytajcie Wydawnictwo Czwarta Strona.






Dzisiaj eM pojawia się z kolejną częścią #bukszots.


Tym razem - "Moja Lady Jane" Cynthii Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows. 

eM prawie się popłakała czytając tę książkę. Ze śmiechu. 

Tylko nie popełniajcie błędu eM i nie próbujcie tłumaczyć postronnym obserwatorom dlaczego nie możecie przestać się śmiać (wyjaśnienie w stylu: tam jest tyle sucharów o koniach jakoś nie przekonuje). 

Humor to nie wszystko co ta książka ma do zaproponowania. Mamy tutaj historię (czasy Tudorów, eM wie, że je lubicie!), która tak naprawdę jest historią alternatywną (czego nie lubić w alternatywnych historiach) z idealnie wkomponowanym wątkiem fantastycznym (jeżeli lubicie zwierzęta eM tym bardziej poleca!). I autorkami, które czasami się zwracają się do czytelnika, żeby wyjaśnić pewne zagadnienia. A! I wątek romantyczny też znajdziecie. 

Tylko nie traktujcie "Mojej Lady Jane" poważnie - najlepiej czytać ją z przymrużeniem oka. 

A jeżeli jeszcze nie wiecie, to będzie druga część! No dobra, tak naprawdę nie będzie to kontynuacja tej historii, a zupełnie nowa, której bohaterkami będą Jane Eyre i Charlotte Bronte. 







Czy irytowało Was jak Celaena (główna bohaterka "Szklanego tronu") częściej mówiła jaka jest wspaniała, niż robiła coś co by mogło poprzeć tę teorię? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to koniecznie musicie przeczytać "Nibynoc" Jaya Kristoffa. Mia pokonałaby Celaenę bez większego problemu (sorry C!). 


Od razu wyjaśnijmy sobie jedną kwestię: chociaż główna bohaterka jest nastolatką (a kilku innych bohaterów też ma naście lat), to "Nibynoc" nikt nie powinien nazwać tej książki literaturą młodzieżową. Jest w niej bardzo mrocznie i bardzo krwawo. I nie tylko. 

"Nibynoc" to historia młodej dziewczyny, która chcąc pomścić swoich rodziców (a dokładnie ojca, straconego za próbę rebelii) wstępuje do Czerwonego Kościoła - takiego Hogwartu dla zabójców. Co więcej, mamy tam bardzo ostrą realizację między "uczniami" - jak to się skończy? Musicie przeczytać sami. 

Również styl narracji jest specyficzny i wiem, że nie wszystkim może się spodobać - ja akurat przyzwyczaiłam sie do niego. Warto też wspomnięć o świecie przedstawionym,o którego historii dowiadujemy się z komentarzy narratora w... przypisach! Jak tylko to zobaczylam byłam zachwycona tym pomysłem. 

Nie zawiodą się też osoby, które kochają pięknie wydane książki - twarda okładka i bordowe brzegi stron - czekajcie cierpliwie, niedługo pojawi się zdjęcie! 

I co najlepsze? Wydawnictwo MAG zapowiedziało, że druga część "Bożogrobie" pojawi się w pierwszym kwartale 2018 roku. Już nie mogę się doczekać!






"Tower of Dawn" Sarah J. Maas nie było książką na którą czekałam z niecierpliwością. Po pierwsze, przez to, że ewoluowała z nowelki w pełnowymiarową powieść, zepchnęła w planach wydawniczych ostatnią część "Szklanego tronu" na 2018 rok. Po drugie, głównym bohaterem jest (Lord!) Chaol Westfall, który nigdy nie był moim ulubieńcem.


Najważniejsze pytanie: czy naprawdę trzeba przeczytać tę ksiażkę przed ostatnią częścią? Raczej tak - dowiadujemy się nowych, bardzo ciekawych informacji, które na pewno będą miały wpływ na to jak potoczą sie losy bohaterów. Na plus możemy zaliczyć też rozszerzenie świata - w końcu wyszliśmy po za znane nam granice i widzimy konflikt w Erilei z innej perspektywy. Dodatkowo, chociaż początek jest trochę (a nawet trochę bardziej niż trochę) przydługi (można by było krócej, naprawdę!) i monotonny, to całość czytało się zaskakująco dobrze (jak na to, że nastawiłam się na ból związany z czytaniem o Chaolu jako głównym bohaterze). Chociaż i tak nadal nie polubiłam się z Kejolem. 

Za to byłam zachwycona, jak nowi bohaterowie fangirlują Rowana. Wiedzą co dobre!

Jedyne, co bym usunęła, to ostatni rodział. Moim zdaniem jest on ZUPEŁNIE niepotrzebny i nie, wcale to nie ma związku z tym, że po jego przeczytaniu moje serduszko zaczęło boleć, a świadomość, że do premiery ostatniej części musimy jeszcze czekać tyle czasu. 

Ktoś ma może zbędny wehikuł czasu i może go pożyczyć?

0 Komentarze