eM radzi: co czytać?



Podobno znowu ominęła mnie jakaś afera (żeby nie napisać gównoburza) w blogosferze książkowej. Nie to żeby było dla mnie zaskoczeniem. Tak samo, jak nie jestem zdziwiona o co poszło tym razem. Dla tych, których ominęło całe to wydarzenie przedstawiam skrót (bo przecież nie będziemy linkować filmu, żeby podbijać statystyki, prawda?): poszło o to, że ludzie, którzy czytają książki są nadludźmi. Ale, ale! Nie myślcie sobie, że wszyscy. Ten tytuł należy się jedynie osobom, które czytają starannie wyselekcjonowany zestaw książek, do których nikt nie może mieć wątpliwości jak są ważne i że dają możliwość obcowania z absolutem.

Serio, serio.

Jako że w końcu udało mi się trafić na aferę w momencie kiedy jeszcze tli się zainteresowanie nią (uwierzcie mi, zazwyczaj orientuje się, że coś się dzieje, jak już jest pozamiatane), postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. W końcu kto lepiej może doradzić co czytać, niż eM, która ma serię w której RADZI. Dlatego usiądźcie wygodnie i przekonajcie się sami, co powinniście czytać. Ale zanim do tego przejdziemy, zacznijmy od czegoś łatwiejszego, czyli czego w żadnym wypadku nie powinniście czytać.

Zacznijmy od tego, co wszyscy już dobrze powinni wiedzieć. W żadnym wypadku nie powinniście czytać literatury młodzieżowej. Jeszcze jak grupa docelowa może być usprawiedliwiona swoim wiekiem (chociaż też powinna już ustawiać w kolejce ambitniejszą lekturę!), tak wszyscy inni powinni się wstydzić i zastanowić nad swoim zachowaniem! Fantastyka, czy sci-fi też nie będzie dobrą lekturą - jeżeli czytacie (i jeszcze przyznajecie się do czytania takich książek), to proszę powiedzcie mi, czemu interesujecie się czymś co nie istnieje (i nigdy nie będzie istniało) zamiast zacząć żyć w prawdziwym świecie, co? Bardzo podobnie sprawa wygląda z baśniami i legendami - no dobrze, teoretycznie przekazują nam jakieś wartości, ale jak tak się przyjrzymy, to całe te historie to tylko zabobony i rzeczy, które teraz już na pewno nie będą miały zastosowania. A zostając w tym temacie - klasyki, chyba też nie są za dobrą lekturą, skoro większość z nich została wydana dziesiątki, czy setki lat temu. Czego dzięki nim można się dowiedzieć, co niby ma nas rozwijać? A może czytacie kryminały i thrillery? Co, za mało adrenaliny w życiu macie? Szukacie, żeby coś się działo? Obejrzyjcie sobie któryś z serwisów informacyjnych, od razu ciśnienie się Wam podniesie. A może zboczeńcy jedyni, czytacie erotyki? No ja nie wiem co to Wam daje (nie, wróć - nie chce wiedzieć, co Wam to daje). Książki obyczajowe też nie są najlepszym wyborem, bo to tylko pokazuje, że zamiast swoim życiem, żyjecie życiem innych ludzi - oj nieładnie!

Tak prawdopodobnie wygląda reakcja typowego czytelnika na powyższy akapit.


A jeżeli jeszcze tego nie zauważyliście, to wszystko co przeczytaliście wyżej było okraszone ogromną ilością sarkazmu. Już od jakiegoś czasu chciałam napisać tekst, w którym poruszam temat oceniania tego, co czytają inni. Ta afera (nie pierwsza i nie ostatnia), to jedynie wymówka. Niestety coraz częściej widzę, szczególnie w popkulturowej blogosferze, jakąś dziwną manię oceniania tego co inni czytają (czy oglądają) i co im się podoba. Szczególnie w przypadku, kiedy dana książka nie spełnia wytycznych tego co może zostać uznane za odpowiednią i poważną lekturę (oczywiście te wytyczne nie zostały nigdzie pokazane czy spisane, po prostu trzeba poczuć to, że jest to coś BARDZIEJ).

Czy jestem bez winy? Oczywiście, że nie. Wiele razy zdarzyło mi się pomyśleć O mamo, co to w ogóle za książka, dlaczego oni to czytają? Ba! Nawet kilka razy powiedziałam to na głos. Ale szybko poszłam po rozum do głowy i stwierdziłam, że to bez sensu. Nawet jeżeli ktoś czyta, coś co jest powszechnie uważane za lekką lekturę, ale spełnia swoje zadanie (którym nie ukrywajmy, najczęściej jest rozrywka i relaks), to nikt nie mówi, że za jakiś czas taka osoba nie sięgnie po coś innego. Po za tym nawet dzięki najgorszej książce możemy rozszerzyć swoje horyzonty (o, na przykład możemy się dzięki takiej książce dowiedzieć o ciekawostkach z różnych dziedzin życia, albo że niektóre zachowania ludzi denerwują nas bardziej niż inne).

I wiecie co? Wydaje mi się, że takie podejście czytelników jest głównym powodem, dlaczego w badaniach Biblioteki Narodowej wychodzi, że tak mało Polaków czyta książki. Bo może tacy ludzie i chcieliby coś przeczytać, ale zaraz im się przypomną szkolne lata, gdzie lektury były jakie były, a dodatkowo jeszcze ktoś w ich otoczeniu wygłosił płomienną mowę na temat tego, że czytać można tylko ODPOWIEDNIE, WAŻNE książki, które spowodują, że się rozwija.

Tu jest moment, w którym cisnęło mi się na usta przekleństwo, ale się powstrzymałam. Proszę, doceńcie to.

Zamiast zastanawiać się nad tym, które książki mają odpowiedni gatunek i czy jest on odpowiedni do tego, że możemy się nazwać czytelnikami, trzeba zacząć się zastanawiać co chcemy osiągnąć przez czytanie. Dla mnie obecnie jest to rozrywka i przeniesienie się w inny świat - dlatego od kilku lat najczęściej sięgam po fantastykę i sci-fi (bardzo często w wersji, którą nazywam YA dla starszych), ale w spokojniejszych chwilach uwielbiam mierzyć się z klasyką lub nagradzanymi tytułami.

Tak jak to się kiedyś w internetach mawiało: handlujcie z tym

Albo zamiast kategoryzowania i oceniania czytelników po tym co czytają, zacznijmy oceniać książki, które są naprawdę szkodliwe dla czytelników - które propagują szkodliwe zachowania, czy posiadają motywy, czy wręcz chwyty, które na celu mają jedynie szokować i dzięki temu zyskać rozgłos. Zacznijmy rozmawiać o książkach, które już przeczytaliśmy i możemy sami się wypowiedzieć co było w nich dobrego a co złego (tak jak to zrobiła Kulturalna Meduza w przypadku New Adult). Może zabrzmi to głupio, ale w tym przypadku dużo zależy od blogerów i influencerów związanych bezpośrednio, czy nawet pośrednio z książkami.

Podsumowując: czytajcie co chcecie. Jeżeli potrzebujecie się rozerwać, nie bójcie się sięgnąć po lekką lekturę. Potrzebujecie się zastanowić się nad ważnym, społecznymi problemami? Droga wolna.

Każdy w końcu znajdzie książkę dla siebie.

0 Komentarze