[eM dramy] DramaRAR #3


Dawno, dawno temu, kiedy postanowiłam pisać krótkie opinie na temat obejrzanych k-dram, oczami wyobraźni widziałam jak uda mi się napisać o wszystkich, które obejrzałam od początku mojej przygody z tym gatunkiem (bo chyba można napisać, że to gatunek, nie?). Niestety, jak w większości przypadków odnośnie moich planów - coś mi nie wyszło. Winą za to obarczam zarówno swoją pamięć (bo robi się coraz gorsza, boję się pomyśleć co będzie dalej) jak i lenistwo (bo gdybym szybciej się do tego zabrała, to pewnie nie mielibyście przed sobą dopiero trzeciej odsłony DramaRAR).

Nadszedł jednak czas, żeby wziąć się w garść i zacząć w miarę regularnie pisać o obejrzanych dramach, dlatego przed Wami nie-tak-krótki przegląd dram, które udało mi się obejrzeć w tym roku.

Mr. Sunshine




Pierwsze co musicie o wiedzieć o Mr. Sunshine to to, że jest to drama historyczna, a jeśli kiedyś mieliście tę przyjemność oglądać jakąkolwiek koreańską dramą historyczną, to doskonale wiecie jak to się wszystko skończy. Dla niewtajemniczonych napiszę, że jeżeli liczycie na lekką i przyjemną historię, która nie roztrzaska Waszego serca na milion drobnych kawałków - to nawet nie próbujcie patrzeć w stronę tej dramy (ale spokojnie, poniżej będziecie mieli kilka innych tytułów, które będą się lepiej do tego nadawały).

Jeżeli już wiemy na co się piszemy (a raczej czego tam nie będzie) to Mr. Sunshine okazuje się jedną z najwspanialszych dram. Nie dość, że jest osadzona na początku XX wieku, a w dodatku w czasie panowania ostatniego cesarza Korei oraz początku okupacji japońskiej, to wydarzenia, które obserwujemy bardzo łatwo zestawić nam będzie z tym co znamy z historii Polski. Dużo polityki, trochę codziennego życia mieszkańców Korei i relacji jakie między nimi panowały. Do tego romans, który nie wysuwa się zbyt często na pierwszy plan i bromance, który podbił moje serce (co nie powinno nikogo dziwić, bo bromance w k-dramach uwielbiam). Dodajcie też do tego przepiękne ujęcia i cudowną muzykę w tle.

I jeżeli się zdecydujecie - pamiętajcie, żeby mieć chusteczki w pobliżu!

Memories of the Alhambra




Mam taki tyci problem z tą dramą o którym staram się zapominać, kiedy polecam ją innym do obejrzenia. No bo powiedzmy sobie szczerze, drama o grze w rozszerzonej rzeczywistości brzmi świetnie, prawda? Szczególnie, jeśli dodamy do tego tajemnicze (wierzcie mi, bardzo tajemnicze!) zabójstwo i próbę odnalezienia sprawcy. Do tego piękne hiszpańskie widoki (no dobra, koreańskie też). Sama historia niesamowicie wciąga, a po jakimś czasie pewien motyw muzyczny powoduje, że zaczynacie wpadać w paranoję (i żeby nie było - nie tylko Wy). Fascynujące dla mnie było również pokazanie tego w jaki sposób może wyglądać tego rodzaju gra za kilka lat, a dokładniej jak firmy produkujące gry mogą współpracować z innymi firmami ku zwiększeniu przychodów.

Tylko niestety w Memories of the Alhambra sytuacja romansowa wygląda tak, jakby ktoś zapomniał zrobić do niej dobre przygotowanie na początku dramy a potem sobie przypomniał, że chyba ktoś do kogoś miał czuć miętę tylko jakoś tak zapomniało, więęęęęęc szybko, szybko - może nikt nie zauważy. Ale tak jak pisałam wcześniej - to jest jedynie malutki szczegół.

Touch your heart




Mam nadzieję, że oglądaliście Goblina i wiecie jak się skończył, bo chociaż nigdzie to nie jest napisane, to Touch Your Heart spokojnie można traktować jako nieoficjalną kontynuację Goblina (jeżeli wiecie co mam na myśli). A wszystko to przez głównych bohaterów, w których bez większych problemów możemy dostrzec bohaterów z Goblina. Chociaż może to być kwestia tego, że po prostu grają ich Ci sami aktorzy, a mój mózg nie potrzebuje dużo, żeby znaleźć dziurę w całym - ale w tym przypadku to się sprawdziło, ponieważ nie jestem pewna czy przetrwałabym całą dramę, gdybym nie ustaliła sobie tego co wcześniej Wam napisała.

Touch Your Heart teoretycznie jest dramą prawniczą z elementami aktorskiego świata oblaną taką ilością cukru i lukru, że gdyby ktoś go tyle zjadł to miałby wszystkie zęby do wymiany. I chociaż ogląda się to to przyjemnie, szczególnie kiedy nie chcemy zbyt dużo myśleć, to nawet wtedy nie możemy nie zauważyć tego, że scenarzyści chyba nie do końca wiedzieli jaki mają pomysł na główną historię w tej dramie. Dlatego dostajemy kilka różnych wątków, które zaczynają się teoretycznie kończą, po czym znowu się pojawiają przez co czułam brak spójności. Ale koniec końców dramę oceniam pozytywnie, szczególnie jeżeli potrzebujecie się odstresować.

My first first love




Będę złośliwa i nie napiszę dużo o tej dramie, bo to nie jest pełna drama tylko jej połowa udająca pierwszy sezon, bo tak sobie szanowny Netflix (czy kto to tam za to odpowiadał) wymyślił i drugi sezon chociaż już dawno został nakręcony (jeśli wierzyć w plotki, a te akurat miałby sens) to dopiero niedługo (26 lipca) go dostaniemy.  I nikt mnie nie przekona, że to nie było specjalnie zrobione, szczególnie przy takim zakończeniu!

W każdym razie, My First First Love to remake koreańskiej dramy Because It’s The First Time. Historia opowiada o grupie młodych ludzi w wieku studenckim i ich miłosnych przygodach. Co brzmi dużo dziwniej, niż to co tam się naprawdę dzieje. Ta połówka dramy spodoba się osobom, które pokochały Age of Youth.

Her Private Life


A na koniec zostawiłam dramę, która w tym momencie zajmuje miejsce mojej ulubionej dramy z 2019 roku i jednej z najlepszych dram jakie dane mi było obejrzeć. Tutaj wszystko pięknie zagrało, chociaż tablica do k-drama bingo powinna iść w ruch.

Mamy świetną bohaterkę, która jest babą z jajami pokazującą, że można być profesjonalistką w pracy a po niej oddawać się w ramiona swojego hobby z nie mniejszym zapałem, nawet jeżeli to hobby to fangirlowanie jednego z członków zespołu k-popowego, co może wydawać się dziwnym zajęciem dla kobiety w jej wieku.

I w tym momencie, powinnam jasno potwierdzić jedną rzecz: tak, utożsamiam się z bohaterką i to bardzo mocno. Chociaż uważam, że ze mną nie jest tak źle (a przynajmniej jeszcze) i chyba nigdy nie biegałabym robić zdjęć nikomu na lotnisku, bo jednak lenistwo u mnie wygrywa. Ale nawet nie wiecie jak bardzo szanuję pomysł i to w jaki sposób twórcy go przedstawili. Na uwagę zasługuje również chemia między dwójką głównych bohaterów a także przedstawienie ich relacji (chociaż momentami można byłoby się przyczepić do szczegółów) Do tego mamy dużo sztuki, humoru, dramatów (jest drama, musi być dramat), sympatycznych bohaterów drugoplanowych oraz tajemnic, które kiedyś już gdzieś widzieliśmy.

A to wszystko składa się na kawał porządnej dramy.

Jeżeli chodzi o kolejną odsłonę DramaRAR, to właśnie oglądam poniższe tytuły, więc istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że o którymś z nich tam napiszę: Angel’s Last Mission: Love, Abyss, My Absolute Boyfriend, WWW, Encounter.

0 Komentarze