[Popkulturowe wyznania eM]: Dlaczego wolę fanfiction od obyczajówek?


Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że kiedy chcę przeczytać coś co będzie lekkie i przyjemne a z drugiej (albo lub) spowoduje, że moje serce z kamienia jednak coś poczuje, zamiast poszukać czegoś ciekawego wśród obyczajówek (co zazwyczaj robiłam w takim przypadku) moja uwaga skupia się na wybraniu czegoś ciekawego spośród fanficków. 

Z czego to wynika? Trudno jest mi jednoznacznie stwierdzić, wiem natomiast że na pewno nie jest to kwestia finansowa - równie dobrze zamiast grzebać po różnych stronach, mogłabym sprawdzić co ciekawego kryje Legimi do którego już od kilku lat mam dostęp albo wybrać się na spacer do biblioteki, żeby przejrzeć jej zasoby. 

Może to być kwestia tego, że czytając fanfiction w pewnym sensie znam już świat w którym dzieje się dana historia lub co nawet ważniejsze - znam bohaterów i wiem czego mniej więcej się po nich spodziewać. Oczywiście, są fanficki w których charakterystyka bohaterów nawet nie leżała obok tych oryginalnych, ale ja akurat mam to szczęście, że zazwyczaj jest to zabieg celowy. Chociaż nie można nie zaznaczyć, że czasami takie inne spojrzenie na bohatera, powoduje, że podczas lektury, czy oglądania już tego konkretnego dzieła widzą przed oczami wersję z fanfiction, czego przykładem jest Draco Malfoy z Harry’ego Pottera i jego bycie niezrozumianym badboyem (ale o tym mam nadzieję, że porozmawiamy kiedy indziej). 

Ale wróćmy do tematu. Ta znajomość świata czy bohaterów powoduje, że już w pewien sposób jest z nimi związana emocjonalnie. Pozwala to również, na skupienie się na zupełnie innych kwestiach - szczegółach, czy rozbieżnościach versus to co można znaleźć w oryginalnej historii. Sama łapie się na tym, że w obyczajówkach często trudno jest mi się zagłębić w historię,czy polubić bohaterów. Czasami mam wrażenie, że zanim ich poznam, to historia się już kończy, a ja zostaję z niedosytem. Doszłam nawet do wniosku, że zapoznanie się z bohaterem może być tak samo trudne, a nawet trudniejsze niż poznawanie nowych ludzi. 

Skupmy się teraz na tym jak są prowadzone same historie, przy czym odstawmy na bok kwestię gdybania - ja wiem, że w przypadku fanfiction gdybanie jest jednym z najważniejszych elementów, ale spróbujmy to na razie rozdzielić. Bo weźmiemy teraz pod lupę schematy i motywy. Nie, nie będę starała się udowodnić, że wykorzystywanie ich jest złe i niedobre - i jedno i drugie istnieje od momentu, kiedy człowiek zaczął tworzyć. Ba! Sama mam kilka motywów czy schematów, które jak tylko widzę, że jest szansa na to że się pojawią, od razu zaczynam się interesować daną historią. Chodzi mi tutaj raczej o sposób ich wykorzystania. Niestety już nawet w tym roku, miałam pecha i trafiłam na takie obyczajówki, które okazały się taką samą historią (no dobra, niech będzie podobną), tylko wydaną pod innym tytułem z inną okładką i innymi imionami bohaterów. Trochę jakby pod to samo równanie podstawić zmienne i dostać prawie ten sam wynik. 

Z jednej strony mnie to nie dziwi. Ile razy widzimy książki promowane jako następny Harry Potter, Zmierzch, czy nawet 50 twarzy Greya. Wiem, że niektórym to przyjąć do wiadomości, ale celem wydawnictw jest zarobienie pieniędzy. Dlatego też trudniej może być wydać coś nowego, niezwiązanego z panującymi trendami, przez co sami autorzy mogą trzymać się bezpiecznie przetartych szlaków. 

Czytając fanfiction czuje też, jakby autorzy bardziej skupiali się na tym co motywuje bohaterów, a nie po prostu co się następnie wydarzy. Że ludzie, są ważniejszy niż to co się dzieje a jak już coś się dzieje to mamy opisane w jaki sposób to na nich wpływa, jak kształtuje a czasami nawet w jaki sposób zmienia. 

Oczywiście, że może być tak, że mam strasznego pecha do wybieranych obyczajówek i że po prostu nie trafiłam na taką, która pokazałaby mi że można inaczej. A zarazem mam szczęście do fanfiction, ale to jest raczej kwestia tego, że wiem jak wyszukać dokładnie to na co mam ochotę. Bo to nie jest tak, że wszystkie fanficki są cacy - oj nie. Jeżeli nie wiesz na co zwracać uwagę, możesz przez przypadek trafić na coś, co po przeczytaniu dwóch zdań szybko opuścisz. 

Tylko właśnie, w przypadku fanfiction istnieją triki, które mogą przed tym uchronić. Sprawdzasz ile jest wejść, jaki jest do tego stosunek komentarzy czy lajków i można mniej więcej stwierdzić, czy jest sens w ogóle zaczynać. Do tego dochodzą jeszcze dodatkowe opisy - bo oprócz kilku zdań dotyczących historii możemy zobaczyć tagi, czy innego rodzaju informacje (w zależności od platformy na której znajduje się ff). Co ciekawe, często autorzy na samym początku informują czytelników, jeżeli w historii pojawiają się wrażliwe kwestie - w takim przypadku, jeżeli ktoś wie, że nie powinien o jakiejś kwestii czytać - może jej uniknąć. 

Jak wygląda kwestia wyszukiwania w obyczajówkach? W dużej mierze jesteśmy zdani na promocję od której zależy czy dana książka rzuci nam się w oczy, co niekoniecznie oznacza, że dużo osób ją przeczytało. Dochodzi do tego lakoniczny opis na okładce (który coraz częściej nie oddaje w pełni istoty historii i nie dotyczy to tylko obyczajówek) oraz polecajki od innych autorów. A jak jeszcze dojdzie do tego ładna okładka, to sami wiecie jak jest. 

Czy w takim razie uważam, że jedno jest gorsze od drugiego? Nie! Wręcz przeciwnie, chciałam zwrócić uwagę na to, że pomimo tego jak odbierane jest fanfiction czasami coraz ciekawszą alternatywą, która zaczyna coraz mocniej rozpychać się łokciami i kreować popkulturę. Niech świadczy o tym fakt, że jedna ze stron na której można je znaleźć, Archive of Our Own otrzymała nagrodę Hugo.

0 Komentarze