19:56

Womance, czyli gdzie ta babska przyjaźń w popkulturze?

Womance, czyli gdzie ta babska przyjaźń w popkulturze?

Jakiś czas temu na blogu Gosiarelli pojawił się tekst o tym jak to bohaterki koreańskich dram z biednych Kopciuszków zaczęły się w końcu zamieniać w pewne siebie baby. Na potrzeby tego tekstu, Gosiarella próbowała znaleźć damski odpowiednik dobrze znanego bromance’u w które to poszukiwania zostałam nieoficjalnie wciągnięta. Dopiero Mirabell oświeciła nas, że Wikipedia podaje womance jako odpowiedź na nasze pytanie. 

Co wzbudziło we mnie lekką konsternację, bo po pierwsze, byłam w szoku, że nie wpadłam na pomysł, że można byłoby to sprawdzić w Wikipedii, po drugie, bo nigdy takiego określenia nie widziałam, a scrollując zarówno Twittera jak i Tumblra naprawdę dużo rzeczy się widzi (czasami nawet aż za dużo). A przez to wszystko, ostatnie dni kilka dni spędziłam na rozkminianiu kwestii babskiej przyjaźni w popkulturze. Może nawet nie tyle tego jakie dokładnie mamy przykłady (chociaż to też), ale tego co pojawia się w mojej głowie, kiedy myślę o przyjaźni między kobietami i jak to się ma do tego jak w mojej głowie zakodowana jest przyjaźń facetów.
No bo zobaczcie - samo to, że bez mrugnięcia okiem jestem w stanie opowiedzieć o tym co to jest bromance a nad określeniem, które koniec końców okazało się womance’em, głowiłam się prawie przez tydzień, coś musi znaczyć. Szczególnie, że nie byłam jedyna w tym główkowaniu. Serio, mina moich znajomych, kiedy zaczynałam ten temat była bezcenna!

Kiedy myślę o relacjach (tych nieromantycznych) między kobietami w popkulturze, na pierwszy plan raczej wysuwa się kwestia frenemies, czyli przyjaciółek a jednocześnie rywalek, za którymi często trudno było nadążyć (a raczej za ich relacją). To tego rodzaju ‘przyjaciółki’, który niby mogłyby wskoczyć za sobą w ogień (szczególnie, jeśli mają wspólnego wroga), ale jeżeli tylko coś się którejś nie spodoba - koniec z przyjaźnią. Najlepszym tego przykładem są chyba Blair i Serena z Plotkary - że one jeszcze ze sobą rozmawiały na koniec serialu to był moim zdaniem cud. Kłamstwa, intrygi i robienie sobie na złość. Wydaje mi się, że w takich przypadkach bohaterki częściej robią sobie na złość, niż próbują się wspierać. Podsumowując, relacja raczej negatywna, niż taka, która mogłaby nam dawać dobry przykład. 



Popatrzmy też na główne bohaterki książek (zwłaszcza młodzieżowych) i ich relacje z przyjaciółkami w tle. Jeżeli takie w ogóle istnieją, bo nie zliczę nawet ile razy czytałam, że główne panny nie potrafią się dogadać z innymi dziewczynami i są takie INNE, że mają tylko chłopaków za przyjaciół. Wracając do tematu - babska przyjaźń w książkach czy serialach bardzo często kończy się tam, gdzie zaczyna się ratowanie świata i/lub związek z facetem. No chyba, że związek nie wyjdzie, to wtedy ewentualnie przyjaciółka (a raczej jej rękaw) przyda się, żeby móc się gdzieś wypłakać. 

Oczywiście w popkulturze pojawia się sisterhood, czyli swego rodzaju babskiego stowarzyszenia, które mogłoby robić za przykład babskiej przyjaźni, gdyby jednym sensownym przykładem, który mogłam wymyśleć nie było Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów, a potem długo, długo, dłuuugo nic. Co biorąc pod uwagę fakt, że nawet jedną przyjaciółkę w popkulturze trudno znaleźć, nie powinno aż tak dziwić.
Popatrzcie też na relacje w wielokątach romantycznych i jak one się różnią między płciami. Kiedy mamy dwóch facetów, którzy walczą o względy tej samej panny od razu, wręcz naturalnie wśród odbiorców pojawiają się zwolennicy jednego czy drugiego (najprostszy przykład - team Edward vs. team Jacob). Ba! Koniec końców, bardzo często wychodzi, że zostają najlepszymi kumplami na świecie. A jak to wygląda w przypadku, kiedy odwrócimy strony? Kiedy dwie dziewczyny mają na oku tego samego chłopaka - zazwyczaj jedna z nich pokazana jest jako ta dobra, która ewidentnie nadaje się do bycia z nim i której chętnie wszyscy kibicują, druga zaś jako złośliwa rywalka do której nikt nie żywi cieplejszych uczuć i która prawdopodobnie na koniec “dostanie za swoje”. Cokolwiek to oznacza. 

W międzyczasie, podczas pisania tego tekstu (nie pytajcie ile to trwało, nie chcecie wiedzieć), udało mi się obejrzeć dramę o której wspominała Gosiarella. Search: WWW jest dokładnie taką historią, którą można wstawić przy haśle słownikowym womance (albo innym mającym to samo znaczenie, bo cały czas mam nadzieję, że ktoś wymyśli coś bardziej… Przyjemnego dla ucha?). Mamy trzy baby, które mimo że między sobą konkurują, to nie są toksyczne. Może to kwestia kultury, ale nie widziałam tyle szacunku wobec drugiej kobiety nawet pomiędzy dwoma najlepszymi przyjaciółkami, jeśli chodzi o popkulturę. Ich głównym celem nie jest zniszczenie tej drugiej (tej trzeciej?) a jak trzeba, to łączą swoje siły, żeby te cele osiągnąć. I pomimo różnych życiowych przeszkód są sobie bardzo bliskie.


I gdyby to był mój typowy tekst, pewnie właśnie w tym momencie doszlibyśmy do gdybania. Którego nie będzie, bo jak nigdy nie mam pomysłu czemu mamy taką ogromną przepaść pomiędzy pokazywaniu przyjaźni czy jakiejkolwiek innej relacji damskiej i męskiej. Czy to kwestia presji społecznej? Różnic w budowie mózgu? Nakręcającej się spirali w której popkultura pokazuje jak wyglądają relacje między kobietami co potem podświadomie przekładamy na realne życie? W takim razie co było pierwsze, nasze zachowanie czy przykład z kultury? I dlaczego o męskiej przyjaźni tworzy się dużo więcej i to właśnie ona stawiana jest jako przykład tej prawdziwej przyjaźni?

Nie wiem.
Ale bardzo chciałabym się dowiedzieć. 

To ćwiczenie (bo nie wiem jak nazwać to co zrobiłam powyżej) uświadomiło mi również, jak mało jest dobrych wzorców relacji między kobietami w popkulturze. A co jest jeszcze bardziej przerażające to to, jak mało osób zdaje sobie z tego sprawę.

Dlatego podejmuję rękawicę, którą rzucam w tym momencie i sobie i Wam - i postaram się do końca roku wrócić z listą, co najmniej pięciu przykładów fajnej, babskiej przyjaźni. Takiej zwykłej i takiej, która potrafi przywrócić wiarę w świat. Nie ważne czy w książce czy na ekranie.

Z chęcią przyjmę każdy przykład, więc jeżeli macie takie o których chcielibyście opowiedzieć - koniecznie dajcie znać! Czy to tutaj w komentarzach, czy w swoich zakątku internetów (tylko dajcie mi znać, że to zrobiliście!) a jeżeli będzie taka chęć z Waszej strony, to nawet znajdzie się miejsce na post w tym temacie tutaj na blogu.

Do dzieła!

13:15

Zagraniczne zapowiedzi: październik 2019

Zagraniczne zapowiedzi: październik 2019

Samo to, że mamy październik, powinno wyjaśniać, czemu dopiero teraz udało mi się zebrać najciekawsze premiery zagraniczne. Na swoją obronę mogę dodać, że przez kilka dni robiłam dokładnie to co stereotypowo robi się w październiku - siedziałam pod dwoma kocykami, bo dopiero trzy dni temu ktoś pomyślał, że warto byłoby włączyć ogrzewanie. 

Leigh Bardugo - Ninth House (Ninth House Series #1)Premiera: 08.10.2019



Ninth House to pierwsza książka Leigh Bardugo, autorki trylogii Grisza czy Szóstki wron, skierowana do dorosłych. 

Galaxy ‘Alex’ Stern jest jedną z najmniej prawdopodobnych studentek pierwszego roku Yale. Wychowana w Los Angeles przez matkę hipiskę, Alex wcześnie porzuciła szkołę na rzecz szemranych chłopaków, będących dealerami narkotyków, prac bez przyszłości i o wiele gorszych rzeczy. Mając dwadzieścia lat jako jedyna przeżyła przerażające, nierozwiązane wielokrotne zabójstwo. Będąc w szpitalnym łóżku, Alex otrzymała drugą szansę: może uczęszczać do jednej z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. Gdzie tkwi haczyk? 

Wciąż szukając odpowiedzi na to pytanie, Alex pojawia się w New Haven, gdzie zadaniem wyznaczonym jej przez tajemniczych dobroczyńców, jest obserwowanie tajnych stowarzyszeń w Yale. Tych osiem bezokiennych grobowców jest dobrze znane z wypuszczania przyszłych bogaczy, potężnych polityków czy największych graczy Hollywoodu. Jednak ich okultystyczne działanie okazują się być bardziej złowieszcze i niezwykłe niż mogłaby to przypuszczać najbardziej paranoiczna wyobraźnia. 



Renée Ahdieh - The Beautiful (The Beautiful #1)
Premiera: 8.10.2019



Renée Ahdieh, którą możecie kojarzyć z dylogii Gniew i świt, wraca z nową książką w temacie z którym myślałam, że pożegnaliśmy się na jakiś czas. A mianowicie z wampirami (i to na dokładkę w Nowym Orleanie!). 

W 1872 roku Nowy Orlean rządzony jest przez nieumarłych. Jednak dla Celine Rousseau, Nowy Orlean stał się schronieniem, po tym jak musiała uciec od swojego życia jako krawcowa w Paryżu. Przyjęta przez klasztor Sióstr Urszulanek razem z sześcioma innymi dziewczętami, Celine szybko zakochuje się w tętniącym życiem mieście, od muzyki do jedzenia, a zwłaszcza do niebezpieczeństwa. 

Wkrótce zostaje wciągnięta w podziemny świat miasta, znany jako La Cour des Lions, po tym jak wpada w oko liderowi grupy, Sebastienowi Saint Germain. Kiedy ciało jednej z dziewcząt z klasztoru zostaje znalezione w siedzibie La Cour des Lions, Celine walczy ze swoim zainteresowaniem i podejrzeniami o winę Sebastiena razem z jej własnym strasznym sekretem.
Kiedy zostaje odkrytych więcej ciał, każda zbrodnia straszniejsza od poprzedniej, Celine i Nowy Orlean stają się przerażeni myślą o seryjnym zabójcy na wolności, szczególnie, że Celine jest pewna, że wziął ją sobie na cel. I który może być młodym mężczyzną, który skradł jej serce. Podczas gdy morderstwa pozostają nierozwiązane, Celine bierze sprawy w swoje ręce i odkrywa coś bardziej szokującego - odwieczną waśń najmroczniejszych, podziemnych stworzeń, która odkrywa prawdę o Celine, którą zawsze podejrzewała, że jest gdzieś pod jej powierzchnią. 

Ruta Sepetys - The Fountains of Silence

Premiera: 01.10.2019




Ruta Sepetys, to autorka znana z wielu książek historycznych, takich jak Wybory, Szare Śniegi Syberii czy Sól morza

Rok 1957, Madryt. Pod władzą faszystowskiego dyktatora Generała Francisco Franco, Hiszpania ukrywa mroczny sekret. W międzyczasie turyści i zagraniczni biznesmeni zalewają Hiszpanię kuszącą pozorami gościnnego słońca i wina. Pośród nich jest osiemnastoletni Daniel Matheson, syn potentata naftowego z Teksasu, który pojawia się w Madrycie z rodzicami, którzy pragną by połączył się z krajem jego matki poprzez obiektyw aparatu. Fotografia i przeznaczenie - poznają go z Aną, której rodzinne przeszkody łączą się by ukazać pozostałości oblicza wojny domowej jak i mrożące krew w żyłach definicje fortuny i strachu. Zdjęcia Daniela pozostawiają go z niekomfortowymi pytaniami pośród cieni zagrożenia. Zapędza się w róg decyzji, żeby ochronić tych, których kocha. Życia oraz serca zderzają się, ukazując niezwykle ciemną stronę słonecznego, hiszpańskiego miasta. 

Kim Liggett - The Grace Year
Premiera: 08.10.2019



Przeżyj ten rok.


Nikt nie rozmawia o roku łaski. To zabronione. 


W hrabstwie Garner dziewczętom mówi się, że mają moc wyrwania dorosłych mężczyzn z łóżek i doprowadzania kobiet do szaleństwa z zazdrości. Wierzą, że ich własna skóra emituje potężny afrodyzjak, silną esencję młodości dziewczyna, która jest na skraju stania się kobietą. Dlatego zostają wygnane podczas swojego szesnastego roku życia, żeby uwolnić magię i wrócić oczyszczone, gotowe na małżeństwo. Jednak nie wszystkie wracają żywe. 

Szesnastoletnia Tierney James marzy o lepszym życiu - społeczności w której nie nastawia się przeciwko sobie przyjaciół czy kobiet. Kiedy zbliża się jej własny rok łaski, szybko zdaje sobie sprawę, że nie powinna się bać tylko jego brutalnych elementów. Nie kłusowników w lecie, mężczyzn którzy czekają na okazję, żeby złapać jedną z dziewczyn, żeby zarobić fortunę na czarnym rynku. Ich największym niebezpieczeństwem, mogą byc tak naprawdę one same. 
The Grace Year bada złożone i czasami pokręcone relacje między dziewczynami, kobietami, którymi się staną a także trudne decyzje, które muszą podjąć pomiędzy. 

-
Oczywiście jak zawsze dajcie znać, czy w październiku wychodzi jakaś książka na którą czekacie.

A jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądają premiery w Polsce, odsyłam Was do Gosiarelli. 
Copyright © eM poleca , Blogger