Womance, czyli gdzie ta babska przyjaźń w popkulturze?


Jakiś czas temu na blogu Gosiarelli pojawił się tekst o tym jak to bohaterki koreańskich dram z biednych Kopciuszków zaczęły się w końcu zamieniać w pewne siebie baby. Na potrzeby tego tekstu, Gosiarella próbowała znaleźć damski odpowiednik dobrze znanego bromance’u w które to poszukiwania zostałam nieoficjalnie wciągnięta. Dopiero Mirabell oświeciła nas, że Wikipedia podaje womance jako odpowiedź na nasze pytanie. 

Co wzbudziło we mnie lekką konsternację, bo po pierwsze, byłam w szoku, że nie wpadłam na pomysł, że można byłoby to sprawdzić w Wikipedii, po drugie, bo nigdy takiego określenia nie widziałam, a scrollując zarówno Twittera jak i Tumblra naprawdę dużo rzeczy się widzi (czasami nawet aż za dużo). A przez to wszystko, ostatnie dni kilka dni spędziłam na rozkminianiu kwestii babskiej przyjaźni w popkulturze. Może nawet nie tyle tego jakie dokładnie mamy przykłady (chociaż to też), ale tego co pojawia się w mojej głowie, kiedy myślę o przyjaźni między kobietami i jak to się ma do tego jak w mojej głowie zakodowana jest przyjaźń facetów.
No bo zobaczcie - samo to, że bez mrugnięcia okiem jestem w stanie opowiedzieć o tym co to jest bromance a nad określeniem, które koniec końców okazało się womance’em, głowiłam się prawie przez tydzień, coś musi znaczyć. Szczególnie, że nie byłam jedyna w tym główkowaniu. Serio, mina moich znajomych, kiedy zaczynałam ten temat była bezcenna!

Kiedy myślę o relacjach (tych nieromantycznych) między kobietami w popkulturze, na pierwszy plan raczej wysuwa się kwestia frenemies, czyli przyjaciółek a jednocześnie rywalek, za którymi często trudno było nadążyć (a raczej za ich relacją). To tego rodzaju ‘przyjaciółki’, który niby mogłyby wskoczyć za sobą w ogień (szczególnie, jeśli mają wspólnego wroga), ale jeżeli tylko coś się którejś nie spodoba - koniec z przyjaźnią. Najlepszym tego przykładem są chyba Blair i Serena z Plotkary - że one jeszcze ze sobą rozmawiały na koniec serialu to był moim zdaniem cud. Kłamstwa, intrygi i robienie sobie na złość. Wydaje mi się, że w takich przypadkach bohaterki częściej robią sobie na złość, niż próbują się wspierać. Podsumowując, relacja raczej negatywna, niż taka, która mogłaby nam dawać dobry przykład. 



Popatrzmy też na główne bohaterki książek (zwłaszcza młodzieżowych) i ich relacje z przyjaciółkami w tle. Jeżeli takie w ogóle istnieją, bo nie zliczę nawet ile razy czytałam, że główne panny nie potrafią się dogadać z innymi dziewczynami i są takie INNE, że mają tylko chłopaków za przyjaciół. Wracając do tematu - babska przyjaźń w książkach czy serialach bardzo często kończy się tam, gdzie zaczyna się ratowanie świata i/lub związek z facetem. No chyba, że związek nie wyjdzie, to wtedy ewentualnie przyjaciółka (a raczej jej rękaw) przyda się, żeby móc się gdzieś wypłakać. 

Oczywiście w popkulturze pojawia się sisterhood, czyli swego rodzaju babskiego stowarzyszenia, które mogłoby robić za przykład babskiej przyjaźni, gdyby jednym sensownym przykładem, który mogłam wymyśleć nie było Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów, a potem długo, długo, dłuuugo nic. Co biorąc pod uwagę fakt, że nawet jedną przyjaciółkę w popkulturze trudno znaleźć, nie powinno aż tak dziwić.
Popatrzcie też na relacje w wielokątach romantycznych i jak one się różnią między płciami. Kiedy mamy dwóch facetów, którzy walczą o względy tej samej panny od razu, wręcz naturalnie wśród odbiorców pojawiają się zwolennicy jednego czy drugiego (najprostszy przykład - team Edward vs. team Jacob). Ba! Koniec końców, bardzo często wychodzi, że zostają najlepszymi kumplami na świecie. A jak to wygląda w przypadku, kiedy odwrócimy strony? Kiedy dwie dziewczyny mają na oku tego samego chłopaka - zazwyczaj jedna z nich pokazana jest jako ta dobra, która ewidentnie nadaje się do bycia z nim i której chętnie wszyscy kibicują, druga zaś jako złośliwa rywalka do której nikt nie żywi cieplejszych uczuć i która prawdopodobnie na koniec “dostanie za swoje”. Cokolwiek to oznacza. 

W międzyczasie, podczas pisania tego tekstu (nie pytajcie ile to trwało, nie chcecie wiedzieć), udało mi się obejrzeć dramę o której wspominała Gosiarella. Search: WWW jest dokładnie taką historią, którą można wstawić przy haśle słownikowym womance (albo innym mającym to samo znaczenie, bo cały czas mam nadzieję, że ktoś wymyśli coś bardziej… Przyjemnego dla ucha?). Mamy trzy baby, które mimo że między sobą konkurują, to nie są toksyczne. Może to kwestia kultury, ale nie widziałam tyle szacunku wobec drugiej kobiety nawet pomiędzy dwoma najlepszymi przyjaciółkami, jeśli chodzi o popkulturę. Ich głównym celem nie jest zniszczenie tej drugiej (tej trzeciej?) a jak trzeba, to łączą swoje siły, żeby te cele osiągnąć. I pomimo różnych życiowych przeszkód są sobie bardzo bliskie.


I gdyby to był mój typowy tekst, pewnie właśnie w tym momencie doszlibyśmy do gdybania. Którego nie będzie, bo jak nigdy nie mam pomysłu czemu mamy taką ogromną przepaść pomiędzy pokazywaniu przyjaźni czy jakiejkolwiek innej relacji damskiej i męskiej. Czy to kwestia presji społecznej? Różnic w budowie mózgu? Nakręcającej się spirali w której popkultura pokazuje jak wyglądają relacje między kobietami co potem podświadomie przekładamy na realne życie? W takim razie co było pierwsze, nasze zachowanie czy przykład z kultury? I dlaczego o męskiej przyjaźni tworzy się dużo więcej i to właśnie ona stawiana jest jako przykład tej prawdziwej przyjaźni?

Nie wiem.
Ale bardzo chciałabym się dowiedzieć. 

To ćwiczenie (bo nie wiem jak nazwać to co zrobiłam powyżej) uświadomiło mi również, jak mało jest dobrych wzorców relacji między kobietami w popkulturze. A co jest jeszcze bardziej przerażające to to, jak mało osób zdaje sobie z tego sprawę.

Dlatego podejmuję rękawicę, którą rzucam w tym momencie i sobie i Wam - i postaram się do końca roku wrócić z listą, co najmniej pięciu przykładów fajnej, babskiej przyjaźni. Takiej zwykłej i takiej, która potrafi przywrócić wiarę w świat. Nie ważne czy w książce czy na ekranie.

Z chęcią przyjmę każdy przykład, więc jeżeli macie takie o których chcielibyście opowiedzieć - koniecznie dajcie znać! Czy to tutaj w komentarzach, czy w swoich zakątku internetów (tylko dajcie mi znać, że to zrobiliście!) a jeżeli będzie taka chęć z Waszej strony, to nawet znajdzie się miejsce na post w tym temacie tutaj na blogu.

Do dzieła!

0 Komentarze