[bukszots] Nadchodzi chłopiec, Ballada ptaków i węży



W tym wydaniu bukszots mamy dwie historie, które na pierwszy rzut oka nie mogłyby się bardziej od siebie różnić. Jedna z nich jest oparta na prawdziwych wydarzeniach z przeszłości mających miejsce w Korei Południowej, druga natomiast to dystopia mająca miejsce w Stanach Zjednoczonych. Autorka pierwszej z nich została nagrodzona nagrodą Bookera za wcześniejsza książkę (Wegetariankę), natomiast autorka drugiej stworzyła bestsellerową trylogię YA (której książka o której będę pisała jest prequelem). Jednak jest coś co je łączy - pytanie o ludzką naturę oraz to do czego doprowadza przemoc. 


Han Kang - Nadchodzi chłopiec





Nie miałam zbyt wielu oczekiwań, kiedy zaczynałam lekturę Nadchodzi chłopiec - po prostu chciałam w końcu przeczytać coś napisanego przez współczesnego południowokoreańskiego autora. To czym zaskoczyła mnie ta historia (a raczej historie, ale o tym za chwile) to jej przerażająca uniwersalność. Bo może i dzieje się ona w Kwangju (nazywane również Gwangju), Korei Południowej w 1980 roku, ale wystarczyłoby zmienić nazwy miejsc i imiona osób, a równie dobrze mogłoby mieć to miejsce gdziekolwiek na świecie. 


Masakrą w Kwangju zostało nazwane brutalne stłumienie demonstracji, które były skierowane przeciwko zamachowi stanu mającego miejsce w grudniu 1979 oraz wojskowej dyktaturze. W Nadchodzi chłopiec wydarzenia te obserwujemy z perspektywy kilku, bardzo różnych osób na różnych etapach swojego życia. Część z nich poznajemy na chwilę przed tragedią, innych już po wielu latach. Wszyscy jednak zostali przez to wydarzenie naznaczeni na całe życie. Han Kang wybrała chyba najlepszy możliwy sposób na ukazanie tego - a mianowicie na podział historii na osobne historie zawarte w rozdziałach. Przez to może i trochę zaburzona jest płynność wydarzeń, ale równocześnie sami możemy wysilić trochę mózgi, żeby znaleźć powiązania między bohaterami.


Przerażające w tym wszystkim jest dla mnie to, że nie ważne jak daleko od siebie mieszkamy, jakimi językami mówimy czy jak wygląda nasza kultura - kiedy chodzi o nasze pierwotne instynkty czy zachowania - wszyscy jesteśmy tacy sami. Szczególnie jeśli chodzi o tę mroczną stronę i to jak trudno jest zachować nam to, co wydaje się, że powinno świadczyć o naszym człowieczeństwie. 


Na podstawie książki powstał spektakl o tym samym tytule w Teatrze Starym w Krakowie. 

Egzemplarz otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa W.A.B. 


Suzanne Collins - Ballada ptaków i węży (Igrzyska śmierci #0)




Chyba nikt nie spodziewał się, że powstanie kolejna część Igrzysk śmierci - a dokładnie ich prequel, bo tym właśnie jest Ballada ptaków i węży. Co więcej, po miesiącach plotek dotyczących tego czego dokładnie będzie dotyczyła ta książka (fandom był przekonany, że będzie to historia Mags), wszyscy byli zaskoczeni, kiedy okazało się, że będzie to historia młodości wielkiego złego Igrzysk śmierci - Coriolanusa Snowa. 


Z jednej strony historia świetnie sprawdziła się jako rozszerzenie znanego już świata i pokazania, że wcale Kapitol nie miał cały czas tak kolorowo jakby mogło nam się wydawać. Bo tak naprawdę dostajemy opis miasta i społeczeństwa, które próbuje się podnieść po wojnie z wszystkiego tego konsekwencjami zarówno fizycznymi jak i psychicznymi, nawet jeśli było po zwycięskiej stronie. W tym wszystkim możemy spróbować zrozumieć motywy jakie kierowały Snowem w jego późniejszym życiu. 


Z drugiej strony uważam, że autorka trochę przesadziła z ilością puszczanych do nas oczek, mających na celu bezpośrednie powiązanie wydarzeń z Igrzysk z tymi z Ballady. Czasami miałam wrażenie, jakby na siłę przypisywano dodatkowe znaczenie rzeczom czy wydarzeniom już znanym trylogii.  Bardzo nierówne jest także tempo akcji, która rozkręca się dość powoli, by zaraz po przyspieszeniu mocno wyhamować i skończyć się w przyspieszonym tempie. 


Ballada ptaków i węży będzie dobrą lektura dla czytelników, którzy zastanawiali się jak wyglądał świat przed wydarzeniami z Igrzysk śmierci a szczególnie dla tych, którzy są ciekawi historii wielkich złych. 


0 Komentarze