[Przedpremierowo] Małgorzata Stefanik - Gildia Zabójców (Gildia Zabójców #1)



Nawet nie wiecie jak dziwnie jest móc w końcu napisać na temat książki o której istnieniu wie się od dwóch lat, ale nie można się było przez te dwa lata wygadać, że się cokolwiek wie. Nawet teraz, kiedy to czytacie muszę się upewnić, że nie dość, że można już ją kupić w przedsprzedaży (premiera 30 czerwca!) to papierowa wersja leży w tym momencie obok mnie. Serio. 


Jeśli słyszeliście już o tej książce a jeszcze nie połączyliście kropek, to tak w ramach wyjaśnienia: Gildia Zabójców to książką napisana przez Gosiarellę (czyli tak jak macie na okładce Małgorzatę Stefanik), autorkę najbardziej różowego bloga w polskim internecie na którym możecie znaleźć popkulturowy misz masz do którego zalicza się między innymi tematyka: zombie, literatury, superbohaterów i złoczyńców, księżniczek Disneya oraz k-dram. Nic dziwnego, że historia, którą stworzyła wymyka się spod wszystkich typowych porównań dotyczących rodzajów, gatunków czy nawet podobieństw do innych historii. I wyjaśnię Wam dokładnie dlaczego tak jest. 


Jeśli obserwowaliście poczynania Gośki w internecie, pewnie byliście przekonani, że jeśli kiedykolwiek napisze książkę, to będzie to fantastyka. Tak samo mogliby pomyśleć Ci, którzy tylko rzucili okiem na okładkę i wydawnictwo, które tę książkę wydaje. No cóż, jesteście w błędzie. Znaczy wiecie, sama w sobie książka jest fantastyczna, ale nie jest to fantastyka. Nie ma ani odrobiny magii, nie ma fantastycznych stworzeń, czy elementów sci-fi. Jedyne co może się wydawać dla niektórych nieprawdopodobne to to, że Gildia Zabójców wybrała na swoją europejską siedzibę Kraków, ale tyle w tym fantastyki co w każdej innej beletrystyce. 


Nie jest to również książka inspirowana Szklanym tronem Sarah J. Maas, bo chociaż zarówno Celaena jaki i Alyssa są do siebie w pewien sposób podobne zarówno jeśli chodzi o cechy charaktery jak i swoje historie. A już na pewno chętnie poszłyby razem skopać tyłki komu trzeba po czym wybrałyby się na jakieś przepyszne jedzenie. Jednak bardziej lubię Alyssę, która zdecydowanie mniej gada o tym czego to ona nie potrafi a więcej robi w porównaniu do swojej koleżanki. 


Gildia Zabójców nie jest też książką stricte dla młodzieży. Bohaterowie nie wpasowują się w tę kategorię wiekową a dodatkowo nie zapominajmy o tym, że książki tego typu raczej lubią moralizować, pokazywać jak powinno lub nie powinno się rozwiązywać pewne problemy. Tutaj nie dość, że krew potrafi się polać (i to w dość graficzny sposób) to większość bohaterów stąpa pewnym krokiem po szarej strefie moralności. 


To może New Adult? W końcu bohaterowie starsi, wkraczający w dorosłość (co z tego, że wychowani w tajnym stowarzyszeniu zajmującym się niezbyt legalną działalnością) mający związane z tym rozterki, to może w końcu się udało znaleźć łatkę, którą da się przypiąć Gildii Zabójców? W teorii to by się zgadzało, ale w tym przypadku mamy problem natury praktycznej, bo chociaż New Adult powstawało jako swego rodzaju następny poziom książek po Young Adult, gdzie bohaterowie byli starsi, same historie bardziej graficzne jeśli chodzi o przemoc i seks a całość mogło być zarówno fantastyką, obyczajówką jak i thrillerem, to gdzieś po drodze do New Adult przylgnęła wśród czytelników (i wydawnictw) łatka książek obyczajowych skręcających momentami w stronę erotyki. Dlatego nie mogę z czystym sumieniem nazwać Gildii Zabójców książką New Adult.


Nie jest to też thriller ani powieść przygodowa, bo chociaż akcja jak się rozkręci to trzyma w napięciu, przygody też są, ale nie jest to dokładnie to co myślimy mówiąc o takich książkach. Gildi Zabójców jeśli chodzi o tempo i akcję bliżej serialowym historiom. Nie wiem czemu, ale im dłużej o tym myślę, tym różnorodność poruszanych tematów i sam klimat Weroniki Mars, głównie pod względem tego, że to znowu to trochę młodsze pokolenie musi ogarniać czego nie potrafią do końca zrobić starsi. 


Nie można też powiedzieć, że jest to książka inspirowana koreańskimi dramami, chociaż część historii dzieje się w Korei a po stronach pałętają się k-popowi idole. Faktycznie znajdziemy ducha k-dram w sposobie przedstawienia rodzinnych tajemnic (dużo, mrocznych i poplątanych) czy w tym jak wygląda życie zespołów k-popowych (jest trochę zbyt lekko i radośnie dla kogoś, kto wie jak wygląda ich trening i zasady), ale jest to jedynie element historii a nie całość. Tak samo nie można powiedzieć, że obecność zespołu sugeruje, że jest to fanfic a w Interstellar znajdziecie znane gwiazdy - uwierzcie mi, nie ma takiej opcji! 


To w takim razie, czym jest Gildia Zabójców? To solidny debiut Gośki Stefanik, która powinna z dumą przypiąć sobie łatkę Autorki zaraz obok łatki Różowej Blogerki. Jest to historia młodej kobiety, która napędzana rządzą zemsty lawiruje między mrocznym światem, który rządzi się swoimi prawami a tym bardziej niewinnym, gdzie dziewczyny chodzą na koncerty i mogą najeść się ile chcą, kiedy mają zły dzień, zamiast szkolić się w walce. Do tego dochodzi parada fascynujących postaci na bliższym i dalszym planie, które nawet jeśli pojawią się na chwilę, to potrafią wywrzeć na czytelniku wrażenie - czy dobre czy złe, to już inna kwestia, bo tak jak pisałam wyżej, większość z nich jest moralnie szara. Styl Gośki sprawdza się świetnie, doskonale wie kiedy można pozwolić na rozluźnienie i rzucić żartem, a kiedy trzeba budować napięcie. 


Czy jest to książka idealna? Pewnie znajdą się osoby, które znajdą w niej więcej mankamentów i którym nie przypadnie do gustu, jednak biorąc pod uwagę to jak trudno Gildię Zabójców przypisać do jakiegokolwiek gatunku, myślę że jeśli tylko ktoś będzie chciał podejść do historii Alyssy z otwartą głową i pozytywnym nastawieniem to spędzi kilka wieczór (albo może i jeden) w dobrym towarzystwie. 



PS Jakby co, to Kitsune jest już zaklepany (na spółkę z Chaos i ja), więc łapska precz!  

Gildia Zabójców ma premierę 30.06.2021

Gośkę Stefanik znajdziecie w internecie jako Gosiarellę. 




0 Komentarze