19:21

[eMyk] Spór o remix, czyli ARMY nagle mają co robić

[eMyk] Spór o remix, czyli ARMY nagle mają co robić



Czasami, kiedy narzekacie że zmarzliście w nocy, może się okazać, że przespaliście gorącą wiadomość, którą żyje fandom w którym jesteście. Tak było w moim przypadku, kiedy rano powitała mnie informacja, że Megan Thee Stallion złożyła pozew w sądzie przeciwko swojej wytwórni, która nie chciała dać zielonego światła na jej collab z BTS przy remixie z Butter


Plotki o tym, że znana artystka ma się pojawić jako featuring błąkały się po fandomie już zaraz po premierze utwory w maju, jednak bardzo szybko ucichły. Teraz okazuje się, że były prawdziwe. Zgodnie z informacjami przedstawiony przez Megan, strona BTS odezwała się do niej czerwcu, zwrotka została nagrana na początku lipca i jedyne co było potrzebne, to akceptacja jej wytwórni. Z tego co rozumiem, wytwórnia zupełnie nie uczestniczyła w tym procesie, ale i tak musiała to przyklepać. Czego z niewiadomych względów nie chciała zrobić, wykręcając się, że uważają wydanie collabu z BTS za złe posunięcie dla Megan jako artyski. 


Collab z najlepiej sprzedającym się artystami 2020 roku (i nie tylko) miałby być złym posunięciem? 


Jednak jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę i tak było i w tym przypadku - wytwórnia chciała 100 tysięcy dolarów opłaty tylko za to, że zaakceptuje projekt. Nie ważne, że tłumaczono jak miałaby wyglądać umowa (royalties ze sprzedaży oraz tzw. swap, który sugeruje, że powstałby collab Megan Thee Stallion ft. BTS). Nie ważne, że Megan w rozmowach wspomagali prawnicy BTS - wytwórnia nie chciała się zgodzić a planowany termin premiery był coraz bliżej. Dlatego sprawa skończyła się w sądzie, gdzie przychylono się do wniosku i Butter remix ft. Megan Thee Stallion zgodnie z planem zostanie opublikowany 27 sierpnia 2021. Jednak żeby nie było zbyt kolorowo, Megan musiała założyć swego rodzaju fundusz o wartości 110 tysięcy dolarów, na wypadek gdyby wytwórnia miała rację i piosenka okazała się niewypałem. 


I w tym momencie na scenę wkracza fandom BTS - ARMY. A tak naprawdę jak tylko poszła w świat informacja o collabie i o tym co się z nim dzieje ARMY już tam były, m.in. dzięki temu, że istnieje konto na Twitterze zrzeszające osoby z fandomu związane z prawem, które wzięło na klatę wyjaśnienie sytuacji w przystępny sposób. Wiecie, ze względu na to, ile sami Bangtani przeszli i w pewnym sensie nadal przechodzą w zachodnim show biznesie, ARMY mają uczulenie na ludzi i organizacje, które nie grają fair - i jeśli tylko odpowiednio mocno im zajdą za skórę - włącza się tryb potrzymaj mi lightsticka. 


W związku z tym, poszła oddolna inicjatywa o traktowaniu remixu jako typowego comebacku - co z prawdopodobnie nigdy nie miało miejsca. Jeśli można udowodnić wytwórni Megan, że się grubo myliła - ARMY są pierwsze w kolejce, żeby to zrobić. Szczególnie, że to nie była pierwsza taka sytuacja w przypadku tej artystki i jej wytwórni. W tym momencie oba fandomy powoli się zaprzyjaźniają streamujących piosenki obu artystów, tworzone są hasztagi, żeby powiadomić jak największą rzeszę ludzi o nadchodzącej piosence w krótkim czasie. 


Główny cel, to zdobycie pierwszego miejsca na Billboard 100  i utarcie nosa wytwórni Megan.


Najsmutniejsze dla mnie w tym wszystkim jest to, że zawsze bardzo dużo mówi się o ciemnej stronie k-popu zapominając, że zachodni artyści też nie mają kolorowo.


17:22

[eMyk] Polska myśl marketingu vs. k-pop

[eMyk] Polska myśl marketingu vs. k-pop


Za każdym razem, kiedy mówię sobie, że chyba nic już mnie nie zaskoczy, jeśli chodzi o to jak temat k-popu jest poruszany w Polsce przez media oraz marki, to pojawia się coś, co uświadamia mi, że ja w życiu to mało jeszcze widziałam.

Pewna polska sieć sklepów z butami postanowiła zrobić akcję promocyjną pod jakże młodzieżowo brzmiącym tytułem K-pop tour, nawet na plakacie postawiono na napis w hangulu! Mają być paczki niespodzianki (spoiler alert: photocardy), muzyka k-popowa i bubble tea. A wszystko to reklamowane głównie wizerunkiem influencerów, którzy z k-popem nic wspólnego nie mają. To właśnie oni są twarzami wydarzenia, mieli profesjonalną sesję oraz to oni będą mieli sesję Q&A a ich fani możliwość zrobienia sobie z nimi zdjęcia. Dodatkowo to Ci nie-k-popowi influencerzy mają oznaczone buty jako “ich wybór”. Osoby związane z k-popem będą, ale na próżno szukać informacji na ten temat w oficjalnych kanałach marki - dopiero można się o tym dowiedzieć, jeśli się te osoby obserwuje. No może oprócz tego, że prowadząca Teraz Kpop! w Czwórce, Klaudia Tyszkiewicz, była odpowiedzialna za stworzenie playlisty, która będzie puszczana na evencie. Nie wiem jak Wy, ale ja po wydarzeniu związanym z k-popem spodziewałabym się, że na świeczniku będą influencerzy chociaż w jakikolwiek sposób z tym związani - w końcu to wydarzenie, ma teoretycznie przyciągnąć fanów k-popu! A tutaj wyszła nam trochę jednostronna współpraca - gdzie  o obecności ludzi związanych z tematem dowiadujemy się trochę przez przypadek, bo na stronie marki nie ma o nich ani słowa. 


Sprawia to wrażenie, jakby ktoś na górze robił burzę mózgów, co przyciągnie najwięcej osób i próbował wcisnąć to wszystko w jedno wydarzenie. Inaczej nie umiem tego wyjaśnić. Bo osobno te dwa elementy nawet mają sens. Możemy mieć event kpopowy dotyczący trendów panujących w Korei z muzyką k-popową w tle z osobami, które mają na ten temat coś do powiedzenia czy nawet pokazania. Może nawiązać współpracę z firmami, których obuwie jest reklamowane przez gwiazdy k-popu? Nie szukając daleko - mamy BTS i FILA oraz BLACKPINK i Adidas. Druga wersja, to wydarzenie z influencerami, którzy stają się twarzami marki i swoją twarzą promują konkretne modele a wszystko nazwać Influ-Tour zamiast K-pop Tour.


Z połączenia wyszło coś, co przez społeczność k-popową zostało lekko mówiąc wyśmiane - a przynajmniej przez tą część, która faktycznie ma własną siłę nabywczą. Bo niestety dalej pokutuje wyobrażenie, że tylko dzieci słuchają k-popu a polska myśl marketingu chyba nadal nie wie, że jest trochę inaczej, na czym sporo traci. Informacje o takich sytuacjach wśród zainteresowanych roznoszą się błyskawicznie a pamięć o nich zostaje naprawdę na długi, długi czas. 


UPDATE: Na instastories marki zaczęły się pojawiać pojedyncze przebitki z influencerami związanymi z k-popem, którzy są już na miejscu. Rychło w czas.

____

eMyk to seria postów, zawierająca przemyślenia na gorąco, dotyczące aktualnych tematów w krótszym formacie.

20:32

[eMniusy] Książkowa subskrypcja - Biblioteczka.net

[eMniusy] Książkowa subskrypcja - Biblioteczka.net



Dawno, dawno temu, a tak dokładnie to na początku 2018 roku, po miesiącach marudzenia, że zamówiłabym sobie jakąś książkową subskrypcję, w końcu zdecydowałam się na The Willoughby Book Club. Polegało to na tym, że po uzupełnieniu krótkiej ankiety dotyczącej swoich preferencji, wybierano i wysyłano mi książkę, która powinna trafić w moje gusta. Co było bardzo kuszącą propozycją. W końcu nie tylko miało mi to dać możliwość rozszerzenia swojego czytelniczego horyzontu, ale obiecałam sobie, że pozwoli mi to również przełamać moje niezdecydowanie, jeśli chodzi o wybór kolejnej lektury. 


No cóż, nie udało się. W teorii wyglądało to dobrze, jednak kilka czynników sprawiło, że nie zdecydowałam się na przedłużenie subskrypcji. Po pierwsze, bardzo irytowały mnie problemy związane z dostawą. Paczki szły z Anglii (same książki było anglojęzyczne) i zamiast obiecywanych dwóch tygodni, czekałam na każdą co najmniej miesiąc - a dostawa była dodatkowo płatna. Do tej pory żadnej z otrzymanych książek nie przeczytałam, bo nie zainteresowały mnie na tyle, żebym to zrobiła. Plus przekalkulowałam sobie, że jednak w sumie bardziej opłaca mi się samej wybierać książki po angielsku, które chce kupić, niż pozostawić to losowi. Jednak cały czas myślałam o tym, jak fajnie byłoby, gdyby coś takiego (albo chociaż coś podobnego) pojawiło się w Polsce. 





I wiecie co? Marzenia się spełniają. Tylko czasami trzeba poszukać informacji na ich temat, bo może się okazać, że coś co chcieliśmy mieć jest już od jakiegoś czasu w naszym zasięgu. Bo dosłownie w zeszłym tygodniu dowiedziałam się o istnieniu Biblioteczka.net, czyli o polskiej subskrypcji książek dobieranych dla Was. Niewiele myśląc - zdecydowałam się ją wypróbować. 


Zasada funkcjonowania jest bardzo podobna. 


Wybieramy gatunki książek, które chcielibyśmy otrzymać (w moim przypadku jest to: Fantasy, Literatura obyczajowa/Romans, Reportaż/Literatura Faktu, Sci-fi). Istnieje również możliwość wgrania zasobu swojego Goodreadsa, jednak trzeba pamiętać o aktualizacji tej części. Co ciekawe (i bardzo kuszące) wybieramy również ilość książek, którą chcemy otrzymywać: 1, 3 lub 5 (ja wybrałam jedną, bo i tak ostatnio niewiele czytam, ale miejsca na półkach wcale nie ma więcej). Sposoby dostawy, które są już wliczone w cenę, mamy dwa: kuriera oraz paczkomaty. A jeśli zdecydowalibyście się na zamówienie - przeczytajcie regulamin, żebyście mieli pewność jak wszystko wygląda czasowo.


W sumie zapłaciłam 29 złotych. Powiedzmy sobie szczerze, nie jest to duża kwota. Zamówienie złożyłam 4 sierpnia i tego samego dnia (a dokładnie w 3 godziny), było już spakowane i zgłoszone w systemie Inpostu. Samą książkę odebrałam w piątek, 6 sierpnia. Jeśli chodzi o to co dostałam, to widzę, że prawdopodobnie ktoś faktycznie sprawdził, co ostatnio czytam. Dopiero niedawno zaczęłam swoją przygodę z reportażami, a właśnie reportaż otrzymałam - Bardzo martwy sezon Marcina Kołodziejczyka. Sama bym tej książki nie wybrała, więc rozszerzanie horyzontów czytelniczych na plus. Zobaczymy jak przypadnie mi do gustu treść. 


Jestem bardzo ciekawa co przyjdzie do mnie w kolejnych miesiącach, powiedziałam sobie, że będę testowała tę usługę przez trzy miesiące - po nich postaram się do Was wrócić z moją opinią na jej temat. Bo żeby nie było - to nie jest post sponsorowany. Chyba, że sponsorem można nazwać moją ciekawość. Jeśli ktoś już korzystaj z tej subskrypcji - koniecznie dajcie znać, jak Wam się sprawdziła!



17:46

Zagraniczne zapowiedzi: sierpień 2021

Zagraniczne zapowiedzi: sierpień 2021


Sierpień pod względem zagranicznych premier zapowiada się mrocznie. Co mnie na początku trochę zdziwiło, bo w końcu za oknem nadal całkiem ładna pogoda a my już wkraczamy w tematy typowo jesienne, ale patrząc na to jakie już teraz mamy propozycje, jestem bardzo ciekawa historii, które pojawią się w kolejnych miesiącach. 



A Lesson in Vengeance (premiera: 3 sierpnia) Victorii Lee to historia, która powinna wpasować się w gusta fanów motywu Dark Academia. Felicity Morrow powraca do Dalloway School. Wzniesiony w górach Catskill, wiekowy, pokryty bluszczem kampus był jej domem do czasu tragicznej śmierci jej dziewczyny. Teraz, po roku nieobecności, wraca by zakończyć naukę. Ma nawet swój stary pokój w pokoju Godwin, ekskluzywnym dormitorium o którym krążą plotki, że jest nawiedzane przez duchy pięciu studentek Dalloway - dziewcząt, które niektórzy twierdzą, że były wiedźmami. Piątka z Dalloway zmarła w tajemniczych okolicznościach, jedna po drugiej na terenie Godwin. Czarnoksięstwo jest wplecione w historię Dalloway. Szkoła o tym nie mówi, mówią jednak uczniowie. W sekretnych pokojach i w zacienionych zakątkach zbierają się dziewczyny. I zanim jej dziewczyna zginęła, Felicity ciągnęło do mroku. Teraz jest zdeterminowana, żeby to wszystko zostawić za sobą. Wszystko czego chce, jest skoncentrowanie się na pracy zaliczeniowej i ukończeniu szkoły. 


Jednak jest to trudne, kiedy historia okultyzmu w Dalloway jest wszędzie. I kiedy nowa uczennica, nie pozwala jej o tym zapomnieć. To pierwszy rok Ellis Haley w Dalloway i od razu została popularna. Jako obiecująca pisarka, jedynie w wieku siedemnastu lat, Eliss jest nazywana metodyczną pisarką. Jest ekscentryczna, bystra a Felicity nie potrafi przestać czuć przyciągania, które do niej czuje. Więc kiedy Ellis prosi o pomoc w szukaniu informacji o Piątce z Dalloway do jej drugiej książki, Felicity nie jest w stanie odmówić. Biorąc pod uwagę jej historię z tajemną wiedzą, Felicity jest idealnym źródłem wiedzy. A kiedy historia zaczyna się powtarzać, Felicity będzie musiała zmierzyć się z ciemnością w Dalloway i w sobie. 



W Dark and Shallow Lie (premiera: 31 sierpnia) Ginny Myers Sain nastolatka znika z małego miasteczka w głębi bayou, gdzie magia gnije pod powierzchnią bagna, jak woda. La Cachette w Luizjanie to najgorsze miejsce do przebywania, jeśli masz coś do ukrycia. To malutkie miasto, w którym siedemnastoletnia Grey spędza swoje wakacje, jest również samozwańczą Supernaturalną Stolicą Świata - i miejscem w którym Elora Pellerin, jej przyjaciółka, zniknęła sześć miesięcy wcześniej. 


Gray nie może uwierzyć, że Elora zniknęła z powierzchni ziemi, tak jak nie może uwierzyć, że nikt mający zdolności metapsychiczne nie wie co się stało. Jednak kiedy zaczyna szukać informacji na temat nocy podczas której Elora zniknęła, zaczyna zdawać sobie sprawę, że wszyscy w mieście coś przed nią ukrywają. Jej babcia Honey, jej szczenięca miłość Hart a nawet jej zmarła matka, której sekrety będą przyznawały Grey spoza grobu. 


Kiedy tajemniczy nieznajomy pojawia się w bayou - chłopiec połączony z Elorą oraz krwawą historią miasta - Grey zdaje sobie sprawę, że przeszłość La Cachette jest bardziej obecne i niebezpieczna niż jej się wydawało. Nagle nie jest w stanie stwierdzić, komu może ufać. W mieście w który sekrety kryją się na powierzchni, gdzie morderca chodzi na wolności, nikogo nie można uznać za niewinnego - a ciemna historia La Cachette może rozerwać miasto na strzępy. 



The Dead and the Dark (premiera: 3 sierpnia) to ekscytujący debiut Courtney Gould. Coś dziwnego dzieje się w Snakebite w Oregonie. Nastolatki znikają, niektóre giną, pogoda nie jest normalna a wszystko wskazuje na najbardziej popularnych telewizyjnych łowców duchów, którzy dopiero co wrócili do miasta. Logan Ortiz-Woodley, córka telewizyjnych ParaSpectorów, nigdy wcześniej nie była w Snakebite, jednak w momencie, kiedy ona i jej ojcowie przyjeżdżają, zaczyna mieć wrażenie, że jest tam więcej zakopanych sekretów, niż by się to mogło wydawać.  


Chłopak Ashley Barton był pierwszym nastolatkiem, który zaginął a od tego czasu, cały czas czuje jego obecność. Jednak kiedy rodzina Ortiz-Woodley pojawiła się w mieście, jego duch za nią podążą, jedyną osobą, której Ashley może zaufać jest tajemnicza Logan. Kiedy Ashley i Logan tworzą zespół, żeby odkryć kto - lub co- nawiedza Snakebite, śledztwo odkrywa prawdę o mieście, ich rodzinach oraz o ich samych, na co żadna z nich nie była gotowa. 



Według mnie, najciekawiej zapowiada się książka Sarah Zachrich Jeng, czyli The Other Me (premiera 10 sierpnia). Jej urodziny miały wyglądać jak każda inna noc. W jednym momencie Kelly, niezależna artystka z Chicago wybiera się na pokaz sztuki swojej najlepszej przyjaciółki. W drugim, otwiera drzwi i w tajemniczy sposób pojawia się w swoim rodzinnym mieście w Michigan.  Nagle jej życie jest nie do poznania: ma dwanaście lat niewłaściwych wspomnień w swojej głowie i wyszła za Erica, mężczyznę, którego ledwo znała z liceum. 


Próbując wrócić do swojego starego życia, poszukiwania Kelly prowadzą jedynie do kolejnych pytań. W tym życiu kocha Erica i chce mu zaufać, jednak wszystko co o nim odkrywa - w tym związek z tajemniczym start-upem technologicznym - mówi jej, że nie powinna. I nadal dzieją się dziwne rzeczy. Tatuaże, które miała będąc artystką, na krótko ponownie pojawiają się na jej skórze. Pamięta kłótnie z Erickiem, które według niego nie miały miejsca. Jej relacje z bliskim, zarówno nowymi jak i znajomymi zdają się zmieniać bez ostrzeżenia. Im bliżej Kelly jest rozwiązania zagadki, tym bardziej jej rzeczywistość wydaje się zmieniać. A jeśli nie uda jej się odkryć co się wydarzyło w jej urodziny, kolejna zmiana może kosztować ją wszystko. 


A jeśli chcecie zobaczyć co ciekawego pojawi się w sierpniu w polskich księgarniach to zapraszam na zapowiedzi do Gosiarelli. 

Copyright © eM poleca , Blogger