[eM dramy] DramaRAR #4



W tym wydaniu DramaRAR przeczytacie moją opinię (no bo przecież, że nie recenzję) jedynie o dwóch tytułach. Nie, to nie dlatego, że oglądanie dram idzie mi opornie (chociaż można to tak nazwać, biorąc pod uwagę ile leczę kaca podramowego, ale o tym jeszcze pomarudzę). Przyczyna jest zupełnie inna - zdecydowałam się opisać jedynie dwa tytuły, bo chce im poświęcić więcej miejsca. Zarówno Hotel del Luna jak i Search: WWW są w tym momencie najlepszymi dramami, które obejrzałam w tym roku, jak nie najlepszymi ze  wszystkich, które oglądałam. Dlatego przygotujcie się na zachwyty, ale nie bójcie się - miejsce na marudzenie też się znajdzie (nie byłabym sobą, gdyby tego nie było)


Hotel del Luna





Raz na jakiś czas obejrzę serial w estetyce w której tak się zakocham, że wszystkim dookoła będę powtarzała bajkę, że kiedyś uda mi się pojechać do garderoby (czy też magazynu) tych co go stworzyli i wyjdę z niej z łupami. Tak właśnie jest z Hotel del Luna. I tak, zdaję sobie sprawę, że rozmiarowo z IU się różnimy, ale hej, chociaż miałabym ładne dodatki. 


A tak na serio. Dawno nie oglądałam serialu (i to jest słowo klucz, bo nie chodzi mi tylko o dramy, ale o szersze rozumienie), który zachwyciłby mnie tak bardzo pod względem wizualnym. I tu nie chodzi tylko o garderobę - scenografia, muzyka i ujęcia - wszystko pasowało do siebie do tego stopnia, że byłam w stanie bez problemu przenieść się do innego świata. No chyba, że pojawiały się duchy czy demony, bo CGI w k-dramach nadal nie jest na zbyt dobrym poziomie, ale chyba już się do tego przyzwyczaiłam. 


Na ogromny plus zasługuje również kreacja głównej bohaterki w którą wcieliła się IU - i powiem Wam, że byłam pod ogromnym wrażeniem jak dobrze jej to wyszło, bo nie spodziewałam się tego po niej. Man Wol to jedna z najciekawszych głównych postaci, które w tym roku pojawiły się na ekranie, co tym bardziej jest plusem, kiedy uświadomimy sobie, że to właśnie ona łączy wszystkie wątki w Hotelu del Luna.


Bo chociaż mogłoby się wydawać, że to kolejna drama z potworem tygodnia (chociaż w tym przypadku raczej trzeba byłoby napisać: duchem tygodnia), to bardzo mocno zarysowany jest główny wątek historii powstania i funkcjonowania hotelu dla dusz, które mają coś do załatwienia, zanim będą mogły ruszyć dalej - albo zanim ktoś im w tym pomoże, jeżeli ta niezałatwiona sprawa jest ze szkodą dla kogoś żyjącego. 


A co najważniejsze - widać, że twórcy od początku do końca wiedzieli jak ma wyglądać ta historia i jak ją poprowadzić. Uwierzcie mi, że to nie jest tak oczywiste jakby mogło się wydawać w przypadku k-dram. Bo z jednej strony jedno sezonowy format sprzyja skupieniu się na konkretach, ale często bywa tak, że oglądając dramę macie wrażenie, że twórcy całkowicie zapomnieli co bohaterowie mówili czy robili kilka odcinków wcześniej - w przypadku Hotelu del Luna mogę z czystym sercem stwierdzić, że tak nie jest. Chociaż skoro już napisałam, że i tak będę się czepiała, to zakończenie pozostawia niedosyt - ale trzymajmy kciuki, może w końcu coś z mglistych zakończeń w końcu powstanie (Scarlet Heart Ryo, pamięta ktoś zakończenie?).


Zachwycając się tą dramą, warto byłoby wspomnieć również o humorze, i o tym, że nie jest niestrawny (co czasami się zdarza, po prostu koreańczycy mają trochę inne poczucie humoru) i o tym, że romans nie wychodzi na pierwszy plan - a przynajmniej tak bardzo. 


W skrócie: oglądajcie! 


Search: WWW





To jest właśnie ta drama, która stała się inspiracją do wpisu o babskiej przyjaźni. I tak jak tam pisałam, zabrałam się za nią prawie po premierze, jednak po pierwszym odcinku, jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Dobrze, że to zrobiłam, bo ominęłaby mnie świetna historia. 

Po pierwsze, na pierwszym planie są kobiety. I niby nie byłoby w tym nic innego, gdyby nie to, że często filmy, czy seriale, które krzyczą jak bardzo są babskie i w ogóle girl power, koniec końców pokazują, że albo kobiety nie potrafią się przyjaźnić albo i tak koniec końców potrzebują związku, żeby czuć się spełnione.

I chociaż w Search: WWW znajdziecie wątki romantyczne, tak ich różnorodność tak jak i podejście głównych bohaterek do nich stanowi miłą odmianę od tego do czego przyzwyczaiły mnie zarówno k-dramy, jak i zachodnie seriale. Chociaż ich relacje z mężczyznami mocno wpływają na to co się dzieje, nie czuć, żeby były bezwzględnie potrzebne - ot, po prostu część życia z którą trzeba sobie jakoś poradzić. To samo dotyczy kwestii relacji rodzinnych, co szczególnie w przypadku koreańskiej kultury jest ważne. Jeżeli nigdy wcześniej nie oglądaliście koreańskich dram, na początku możecie być zdziwieni czemu jedna z bohaterek podejmuje takie, a nie inne decyzje, ale potem…
A to już zobaczycie sami. 

Wracając do kwestii babskiej przyjaźni, bardzo podobało mi się w jaki sposób została przedstawiona. Początkowo może się wydawać, że mamy kolejny przykład frenemies, ale kiedy przyjrzycie się bliżej - bohaterki nie robią sobie na złość, bo tak, czy dlatego, że jednak zabrała drugiej faceta. Jeżeli coś się dzieje, to dlatego, że wymaga tego od nich sytuacja, czy to w pracy, czy to jak wygląda szerszy obraz. Jeżeli nie zgadzają się ze sobą, to dlatego, że mają inne cele, czy wizję, a nie bo druga się krzywo spojrzała. 

Podobało mi się również środowisko (nie wiem czy mogę to tak nazwać) w którym rozgrywała się drama. Korporacje zajmujące się witrynami internetowymi (powiedziałabym, że coś w stylu naszego Onetu, czy Interii) a w szczególności wyszukiwarkami internetowymi. Perspektywa tego jak ranking najczęściej wyszukiwanych fraz wpływa na społeczeństwo, czy na daną jednostkę dał mi dużo do myślenia. Tak samo jak poruszane problemy etyczne z nim związane. Chociaż nie mogę nie wspomnieć, że kulisy pracy w obu korporacjach były zbyt wyidealizowane. Zaufajcie mi, wiem co mówię. 

No i tak jak w poprzednim przypadku, znowu mamy bardzo przyjemny humor. Jednak w tym przypadku potęgowany jest swego rodzaju zabawą motywami, które można zazwyczaj znaleźć w dramach - dlatego część będzie zrozumiała jedynie dla tych, co już nie jedną dramę widzieli. 

~~~~
Jedyne podsumowanie, jakie mi przychodzi odnośnie obu tych dram, dodając do tego wszystkiego fakt, że cierpiałam po nich na kaca dramowego, to to, że po obejrzeniu tych dram będziecie cierpieć, ale będziecie szczęśliwi. 

Obie dramy są do obejrzenia na viki z polskimi napisami. A przy okazji DramaRAR zapraszam Was na mój fanpage eM poleca, gdzie w każdy czwartek pojawiają się #mądrościzdram!

0 Komentarze