21:19

BLACKPINK - prawdziwa rewolucja?

BLACKPINK - prawdziwa rewolucja?



Zanim przejdę do konkretów, chciałabym podkreślić coś, co może umknąć - moim celem w tym tekście jest poukładanie informacji, które od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie w odniesieniu do popularności BLACKPINK a także zastanowienie się co ich przypadek może znaczyć dla promocji innych zespołów oraz ich fanów. Sama nie mogę się nazwać ich fanką, ale nie jestem również anty-fanką. Zdarza mi się posłuchać ich piosenek, ale to by było na tyle. Wszelaką aktywność zespołu śledziłam z perspektywy osoby, która chciała się dowiedzieć, czemu mają tak ogromną rzeszę fanów. 

BLACKPINK to południowokoreański zespół składający się z czterech dziewczyn: Jisoo, Jennie, Rose i Lisy. Zadebiutowały one 8 sierpnia 2016 roku i od razu zdobyły zainteresowanie mediów i fanów. Po pierwsze, ze względu na to, że są pod skrzydłami YG Entertainment (która należy do tzw. Big 3 w k-popie, czyli trzech największych wytwórni) i były pierwszym girlsbandem od siedmiu lat, który tam zadebiutował (czyli od czasu bardzo popularnych 2NE1). Po drugie, ze względu na koncept (czyli ogólnie rozumiany styl i klimat), który dość mocno wyróżniał się na tle tego, co w tamtym czasie prezentowały żeńskie grupy. A był to moment, kiedy triumfowały Twice i I.O.I, czyli zespoły ze słodszymi, bardziej uroczymi konceptami. BLACKPINK, ze swoim mocniejszym, elektronicznym brzmieniem i stylistyką typu girl crush, na pewno były czymś innym (chociaż nie można powiedzieć, że zupełnie nowym). 

Plany na działalność zespołu brzmiały ambitnie. Tylko do końca 2016 roku planowano wydać album z co najmniej 8 piosenkami a do każdej z nich miał zostać nakręcony teledysk. Niestety, z perspektywy czasu to oświadczenie YG czyta się jak ponurą przepowiednię, jak naprawdę będzie wyglądała promocja BLACKPINK. Z tych ambitnych planów nic nie wyszło. Mamy rok 2020, a dziewczyny (na ten moment) mają na swoim koncie 7 teledysków i w sumie 13 oryginalnych utworów (nie licząc współprac ani remixów). Kolejną niespełnioną obietnicą, jest wydanie w 2019 roku solowych piosenek Rose, Lisy i Jisoo po solowym debiucie Jennie w 2018 roku. 




Oczywiście, na wrzesień został zapowiedziany pełen album z 10 piosenkami a czas do niego ma wypełnić piosenka będąca współpracą z Lady Gagą (Sour Candy), zapowiedziany na czerwiec singiel mający wstępnie promować wrześniowy album oraz specjalny utwór, który ma mieć premierę w lipcu lub sierpniu. Niestety konkretne daty nie są znane. A prawdopodobieństwo, że YG Entertainment zmieni plany - patrząc na ich poprzednie zapewnienia o pracy nad albumem i niedalekiej jego premierze jest bardzo duże. W końcu od poprzedniego mini albumu, średnio co trzy miesiące pojawiały się takie zapewnienia, plus z powodu pandemii koronawirusa wydano oświadczenie, które sugerowało, że album jest gotowy, ale ze względu na sytuację na świecie zostaje przełożony. Po czym w maju oświadczenie wyglądało tak, jakby został ukończony dopiero wtedy.

Fascynuje mnie to w jaki sposób YG traktuje fanów swoich artystów (o samych artystach nie wspominając) a zarazem jestem bardzo zdziwiona, że Ci fani sobie na to pozwalają. Znaczy teoretycznie widać, że nie są zadowoleni z istniejącego stanu (bo co jakiś czas trendują hasztagi w których domagają się lepszego traktowania BLACKPINK, czy wręcz wykupują ciężarówki z ekranami (na których zamieszczają postulaty dotyczące zespołu), które wysyłają pod siedzibę YG), jednak tak naprawdę nic się nie zmienia. Wygląda na to, że koreańskie media, chociaż coś wspominają o takich akcjach (i to raczej w negatywnym świetle), to dzięki nim wytwórnia dostaje darmowy rozgłos, po którym zbywa fanów mglistym oświadczeniem o planach. 




A hajs mimo wszystko nadal się zgadza. Bo fani (którzy są nazywani BLINKS) i tak wydają pieniądze na ich płyty oraz merch. Z jednej strony rozumiem stwierdzenie, że chcą przez to wspierać swój ulubiony zespół - ale  z drugiej strony zaczyna się tworzyć błędne koło. Bo cały zysk i tak idzie do wytwórni, która dostaje sygnał, że nie ważne jak sobie będzie traktowała zespół i fanów i tak jej cel (czyli zyski) zostanie zrealizowany. Ba! Wygląda na to, że w przypadku BLACKPINK stosuje się strategię minimalizacji kosztów przy maksymalizacji zysku. Dużo łatwiej jest zrobić sesję zdjęciową, wysłać członkinie do nagrania kolejnej reklamy, niż poświęcić czas i nakłady pieniężne na przygotowanie albumu i cyklu promocyjnego, kiedy tak naprawdę potencjalny przychód nie jest pewny (w końcu nikt nie wie jak jego twórczość przyjmie się wśród fanów, czy nawet wśród szerszej publiczności, dopóki nie wypuści tej twórczości w świat)

I tu zróbmy przerwę, żeby zastanowić się co to oznacza dla branży k-popowej, która nie ukrywajmy, w większości rzeczywiście nastawiona jest bardzo mocno na aspekt zarobkowy. Co w gruncie rzeczy samo w sobie nie jest niczym złym, w końcu jakoś trzeba zarabiać, ale błagam, trzymajmy się przy tym jakiś zasad. A traktowanie fanów zespołu, który ma się pod swoimi skrzydłami jak bezmózgich owieczek, którym można wcisnąć wszystko do nich nie należy. A niestety jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację w której coraz więcej wytwórni obiera taki schemat działania. I chociaż kasa może się będzie zgadzała tak wszyscy inni na tym będą tracili - zarówno fani, jak i członkowie zespołu, który będzie tak prowadzony czy inne osoby z branży. 

Ale zakończmy wątek strategii biznesowej i traktowania fanów. Przejdźmy do kwestii, której cały czas nie mogę pojąć, a próbowałam naprawdę długo. Chodzi o stwierdzenie, że BLACKPINK są rewolucją. Powiedzmy sobie szczerze, rewolucja BLACKPINK polega na tym, że ludzie dzięki marketingowi uwierzyli, że nią są. A z mojej obserwacji powodem, czemu ludzie tak uważają, jest używanie w utworach zespołu (jak również jego promocji) stwierdzenia BLACKPINK is the revolution. Tak trochę w myśl powiedzenia, że jeśli powtórzysz coś tysiąc razy, to stanie się to prawdą - ludzie w to uwierzyli. Niestety, nie udało mi się znaleźć przykładów, co takiego dziewczyny dokonały, żeby można było tak o nich mówić. 




Jeśli spojrzymy na warstwę muzyczną, tak jak wspomniałam, mamy skromny dorobek 12 piosenek, wydawanych w długich odstępach czasowych (mniej więcej co rok). Do tego, jeśli zaczniemy analizować twórczość samą w sobie, okazuje się że prawie połowa tych utworów korzysta z tego samego wzorca budowy - wymieniany jest tylko bit i tekst (więcej o tym dowiecie się w tym filmiku). Co więcej, nawet w choreografiach widzimy podobieństwa - co samo w sobie może nie byłoby widoczne a nawet byłoby chwalone jako znak rozpoznawczy czy puszczenie oczka do fanów, gdyby nie było to aż tak bardzo widoczne (tutaj znajdziecie link do podobieństw w choreografiach)

Do tego dochodzi kwestia samej promocji. BLACKPINK razem w pełnym składzie możemy zobaczyć jedynie w okresie, kiedy pracują nad nową muzyką i zbliża się czas jej premiery (ewentualnie w czasie trwania trasy koncertowej czy innych, nielicznych występów). Pozostały czas jest poświęcony na promowanie dziewczyn pojedynczo - od pojawiania się na okładkach magazynów, przez nieliczne występy w programach aż po kontrakty reklamowe. Powoduje to wrażenie, że Jisoo, Jennie, Rose i Lisa nie są grupą, a przypadkowo dobranymi osobami, które raz na jakiś czas wypuszczają razem muzykę. Nie polepszają tego wrażenia ich osobiste media instagramy, na których przede wszystkim wrzucają posty dotyczące promocji marek (czytajcie: wynikające zapewne z kontraktów reklamowych) albo mało mówiące zdjęcia z mglistymi opisami. Przez to wszystko nie tylko bardziej wydają się influencerkami niż artystkami, ale może być trudno poczuć z nimi bliższą więź.

I chociaż pewnie do każdego z tych punktów można znaleźć przykłady innych zespołów, które postępują w podobny sposób to w przypadku BLACKPINK łącząc wszystko razem dostajemy coś, co powoduje dysonans, kiedy uświadomimy sobie, ile fanów ma ten zespół. W tym wszystkim, oprócz fanów, żal chyba najbardziej samych dziewczyn, które trenowały przez wiele lat, żeby występować na scenie - tańczyć i śpiewać, rozwijać się w tym kierunku, a nie być modelkami, które muszą po raz kolejny zapewniać fanów, że nowa muzyka będzie już niedługo, chociaż po ich minach widać, że same w to nie wierzą.




Jestem bardzo ciekawa, co BLACKPINK przyniesie przyszłość. Czy ich wytwórnia w końcu zmieni strategię i zacznie wykorzystywać ich potencjał, czy nadal będą wykorzystywali przywiązanie fanów? Co się stanie, kiedy przyjdzie moment zakończenie umów, czy podpiszą kolejne, czy może to będzie koniec zespołu? I najważniejsze - czy YG w końcu zrobi coś zgodnie z zapowiedziami?


14:45

[eM dramy] DramaRAR #5

[eM dramy] DramaRAR #5


Chociaż czasu, ze względu na obecną sytuację teoretycznie powinnam mieć więcej, tak w jakiś dziwny sposób mam go coraz mniej, jeśli chodzi o oglądanie k-dram. Z tego powodu, nieświadomie (bo uświadomiłam to sobie dopiero wczoraj) przyjęłam taktykę oglądania do końca jedynie tych dram, które mnie wciągną. Dlatego od razu mogę napisać, że wszystkie poniższe tytuły mogę polecić. 

ExtraOrdinary You




Na pierwszy rzut oka ExtraOrdinary You może wydawać się zwykłą, szkolną dramą. I chociaż większość wydarzeń faktycznie ma miejsce w szkole, to historia skupia się na dziewczynie, która zdaje sobie sprawę, że jest bohaterką webtoona. Nie, nie chodzi o to, że ktoś ją podgląda i opisuje jej życie. Eun Dan Oh zdaje sobie sprawę, że jest częścią webtoona a na jej wszystkie decyzje ma wpływ wola Pisarza. Co więcej, jest jedynie postacią drugoplanową, a jeśli oglądaliście jakąkolwiek dramę, to możecie łatwo przewidzieć jaki jest zamysł na jej istnienie. 

Jakby dobrze się przyjrzeć, to ta drama nie jest jakaś wybitna. Momentami powiedziałabym, że nawet troszkę mi się dłużyła. Jednak to w jakim sposób zostały skonstruowane ostatnie minuty odcinków powodowało, że bez mrugnięcia okiem przechodziłam do kolejnego i z zaciekawieniem patrzyłam jak rozwinie się ta historia, bo nie powiem - były momenty, które mnie zaskoczyły. Do tego fascynująca była dla mnie zabawa stereotypami, które możemy znaleźć w k-dramach, bo z jednej strony były jawnie wyśmiewane a z drugiej nawet nie próbowano od nich uciec. Podsumowując, jest to przyjemna drama dla miłośników gdybania (ej, serio nie zastanawialiście się nigdy jakby to było gdyby bohaterowie historii zaczęli żyć własnym życiem?), szkolnych dram i lekkich, wciągających historii. 

Crash Landing On You




Kiedy czytałam opis Crash Landing On You spodziewałam się, że dostanę dość poważną historię. W końcu główna bohaterka przypadkiem (który jest jednym z najbardziej absurdalnych przypadków jakie mogłabym sobie wyobrazić) trafia z Korei Południowej prosto do Korei Północnej. Jednak tutaj, chociaż napięcie czuć, tak wszystko ogląda się stosunkowo lekko (jak na dramę mającą mieć miejsce w połowie w KOREI PÓŁNOCNEJ), dzięki dużej dawce humoru (w dużej mierze gwarantowanej dzięki nieogarnięciu głównej bohaterki, ale również tym drugoplanowym)

I wiecie co? Fajnie zestawić sobie to jak wyobrażałam sobie Koreę Północną z tym jak została ona przedstawiona oczami swojego najbliższego, bratniego sąsiada. Bo z tego co udało mi ustalić (możecie znaleźć opinie na temat Crash Landing On You wydane przez uciekinierów z Korei Północnej) to wszystko wygląda dość prawdziwie. 

Do tego oczywiście dochodzą problemy romantyczne głównych bohaterów, którzy są tutaj niczym Romeo i Julia - tyle że rozdzieleni przez dwa zwaśnione kraje. Dramę polecam zarówno tym, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o Korei Północnej, ale z trochę innej strony jak i tym, którzy lubią typowe, ale dobrze wykonane schematy występujące w k-dramach. 

Itaewon Class




Przed Wami drama, która już w połowie emisji wskoczyła na listę moich ulubionych dram. I trochę boję się opowiadać o czym on jest, bo jest tam tyle wątków, że nie chciałabym napisać za dużo, bo warto obejrzeć i przemyśleć wszystko samemu. 

W głównej mierze jest to opowieść o zemście młodego chłopaka na rodzinie czeboli, którzy przyczynili się do wszystkich złych wydarzeń w jego życiu. Ta drama w dość okrutny sposób pokazuje na czym polega hierarchiczność w koreańskim społeczeństwie - w którym znajdą się równi i równiejsi. Ale jest to również historia o tym, że rodzina którą się wybiera staje się równie ważna. I o tym, że jeżeli tylko chcesz i wszystko sobie dobrze zaplanujesz, to możesz osiągnąć swój cel. 

W Itaewon Class poruszane są również tematy, których na próżno szukać w innych dramach, dotyczące mniejszości - zarówno etnicznych jak i seksualnych. Mamy również zupełnie inną główną bohaterkę, która nie wpisuje się w stereotypową grzeczną dziewczynkę, którą główna bohaterka zazwyczaj jest.  

I chociaż dwa pierwsze odcinki mogą się Wam dłużyć, to koniecznie obejrzyjcie tę dramę. Tylko może miejcie pod ręką coś do jedzenia i do picia bo jednak knajpy i jedzenie się tam przewijają co jakiś czas. 



A jak u Was wygląda sytuacja z dramami? Oglądaliście ostatnio coś co koniecznie chcielibyście polecić? Dajcie znać w komentarzu! 

17:55

Zapowiedzi maj 2020: książki, k-dramy

Zapowiedzi maj 2020: książki, k-dramy

Chociaż premiery są przekładane, a plany wydawnicze czy plany emisji zmieniane na bieżąco, to nie możemy narzekać na to co nowego pojawia się w zapowiedziach - zarówno anglojęzycznych książek, jak i koreańskich seriali. Przed Wami jak zwykle lista tych, które wydały mi się najciekawsze. 

Książki


Elizabeth Acevedo - Clap When You Land
Premiera: 5 maja 2020



Camino Rios żyje dla wakacji w czasie których na Dominikanie odwiedza ją ojciec. Jednak tym razem, kiedy jego samolot miał wylądować, Camino pojawia się na lotnisku i widzi tłumy płaczących osób…

W Nowym Jorku, Yahaira Rios zostaje wezwana do gabinetu dyrektora, gdzie czeka na nią matką z informacją, że jej ojciec, jej bohater, zginął w katastrofie lotniczej. 

Rozdzielone przez odległość - oraz przez sekrety Papi’ego- dwie dziewczyny są zmuszone stawić czoła nowej rzeczywistości w której ich ojciec nie żyje a ich życia zmieniają się na zawsze. Ale kiedy wydaje im się że straciły wszystko związane z ojcem, dowiadują się o swoim istnieniu. 

Śmierć Papi’ego odkrywa całą bolesną prawdę, którą ukrywał oraz miłość, którą dzieliła ocean. Teraz Camino i Yahaira zostały same z próbą zrozumienia co dla nich znaczy nowa siostra oraz co muszą zrobić, żeby spełnić swoje marzenia. 

Emily Henry - Beach Read
Premiera: 19 maja 2020



Autorka romansów, która nie wierzy już w miłość oraz pisarz literatury pięknej z blokadą twórczą biorą udział w wakacyjnym wyzwaniu, które może zmienić wszystko w co wierzyli o szczęśliwych zakończeniach. 
Augustus Everett jest cenionym autorem literackiej fikcji. January Andrews pisze bestsellerowe romanse. Kiedy ona tworzy szczęśliwe zakończenia, on zabija całą obsadę. Są zupełnymi przeciwieństwami. 

Jedyne co mają wspólne to to, że przez następne trzu miesiące będą mieszkali w sąsiednich domkach na plaży, spłukani i z brakiem weny. 

Dopóki pod wpływem wydarzeń jednego wieczoru zawierają umowę, która ma zmusić ich do powrotu do pisania: Augustus spędzi lato pisząc coś radosnego a January napisze kolejną Wielką Amerykańską Powieść. Ona zabierze go na wycieczki prosto z komedii romantycznych, natomiast on zabierze ją na wywiad z członkiem sekty. Wszyscy skończą książki i nikt się nie zakocha. Naprawdę. 



Suzanne Collins - The Ballad of Songbirds and Snakes (The Hunger Games #0)
Premiera: 19 maja 2020



Nie chciałabym zdradzać zbyt dużo jeśli chodzi o ten tytuł, bo będzie to prequel Igrzysk Śmierci, więc jeśli jeszcze nie czytaliście ich - zróbcie to!

Jeśli chodzi o historię, to będzie ona miała miejsce podczas dziesiątych Igrzysk, a głównym bohaterem będzie osiemnastoletni Coriolanus Snow, który właśnie został mentorem dziewczyny z Dystryktu 12. 

Amie Kaufman, Jay Kristoff - Aurora Burning (The Aurora Cycle #2)
Premiera: 5 maja 2020



Druga część The Aurora Cycle, którego pierwszą częścią była Aurora Rising, którą już wcześniej polecam wszystkim, którzy lubią twórczość Kaufman i Kristoffa. Albo po prostu lubią historie w typie heist movie z porządną dawką humoru. 

K-dramy


Oh My Baby (premiera: 13 maja 2020) to historia 39 letniej kobiety, pracoholiczki, która porzuciła myśl o związku, ale która chciałaby spełnić swoje marzenie o zostaniu matką - z tego powodu, zaczyna przyglądać się swoim trzem adoratorom. Który z nich może pomóc spełnić jej marzenie? Drama będzie emitowana przez tvN i tylko dlatego się nią zainteresowałam, bo sam opis brzmi dość dziwnie. W głównych rolach: Jang Na Ra, Park Byun Eun, Go Joon oraz Jung Goo Joo. 

The Moment, nazywana również jako Record of Youth (premiera: 24 maja 2020) to opowieść o trójce młodych osób w dzisiejszej branży modowej. Do obejrzenia dramy zachęcia obsada, bo w głównych rolach wystąpi Park Bo Gum (znany z Hello Monster czy Love in the Moonlight), Park So Dam (która wystąpiła w nagrodzonym Oscarami Parasite). 




Mystic Pop-Up Bar (premiera: 20 maja 2020) to opowieść oparta na webtoonie o tym samym tytule. Opowiada historię tajemniczego “zewnętrznego baru” prowadzonego przez niemiłą właścicielkę i niewinnego pracownika na pół etatu, którzy odwiedzają klientów w snach, żeby pomóc rozwiązać ich problemy. W głównych rolach: Hwang Jung Eum Yook Sung Jae (członek BtoB, znany ze School 2015 i Goblina) oraz Choi Won Young. 

~~~~
A jeśli szukacie polskich zapowiedzi, to zobaczcie co przygotowała dla Was Gosiarella. 
Copyright © eM poleca , Blogger