Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leigh bardugo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leigh bardugo. Pokaż wszystkie posty

14:52

Da się? Da się! O adaptacji świata Griszów (Cień i Kość. Sezon 1)

Da się? Da się! O adaptacji świata Griszów (Cień i Kość. Sezon 1)


Ostatnio coraz bardziej dostrzegam jak to jaki mam humor, co (i może trochę ile) wiem o danej produkcji i czego w danym momencie najbardziej potrzebuję wpływa na to jak odbiera dany film, serial, książkę, piosenkę czy cokolwiek innego. Dlatego zanim zacznę zachwycać się adaptacją książek Leigh Bardugo - Cień i kość - podzielę się z Wami moim nastawieniem z którym siadałam do oglądania. 

Szukacie informacji o kolejności czytania książek z uniwersum Griszów?


Przyznaje szczerze, nie byłam nigdy jakąś ogromną fanką trylogii Grisza, czyli historii, która zapoczątkowała świat stworzony przez Leigh Bardugo. Przeczytałam pierwszy tom (Cień i kość) bo wszyscy się zachwycali a ja (ku mojemu zaskoczeniu), ledwo przez niego przebrnęłam, ze względu na głównych bohaterów, których nie mogłam znieść (pozdrowienia dla książkowej Aliny i książkowego Mala). I tak skończyłaby się moja przygoda z tym światem, gdyby nie Szóstka wron, która w momencie kiedy ją czytałam okazała się dla mnie strzałem w dziesiątkę - bo bohaterowie, bo motyw napadu, bo nie mogłam się oderwać od czytania. Mając perspektywę, że zostały zapowiedziane kolejne książki, które łączą bohaterów z obu serii - chcąc nie chcąc dokończyłam również trylogię. Ale było to już kilka ładnych lat temu, wydarzenia, które miały miejsce zatarły się, zostały jedynie emocje.


Z czego się cieszę, bo pozwoliło mi to na skupieniu się na tym co widzę a nie na porównywaniu do książki. Dodatkowo jakoś tak wyszło, że przed samą premierą serialu skończyłam najnowszą część historii ze świata Griszów a dokładnie drugą część dylogii o Nikolaiu, czyli Rządy wilków i powiem Wam, że z tą wiedzą serialową odsłonę Cienia i kości oglądało się jeszcze ciekawiej. 


Chociaż początkowo pomysł połączenia dwóch serii rozgrywających się w różnym miejscu i czasie wydawał się szalony (momentami byłam pewna, że to nie ma prawa się udać) to teraz nie potrafię sobie wyobrazić, żeby wyglądało to jakkolwiek inaczej. W związku z tym faktycznie wprowadzono zmiany w stosunku do pierwowzoru, ale zrobiono to w taki sposób, że wręcz dodało to historii. To tak jakby ktoś powycinał odpowiednie elementy i zszył je, dodając trochę nowego materiału, tak że nie można się dopatrzeć, gdzie są szwy. W tym momencie uważam, że należałoby ozłocić osobę (czy osoby), która wpadła na ten pomysł. 


Może to dlatego, że sama historia Aliny, pomimo fascynującego świata, nie jest czymś czego już nie widzieliśmy. Ot, kolejny Wybraniec, specjalny płatek śniegu, który ma za zadanie uratować świat i tylko on może to zrobić. No i przy okazji ma problemy sercowe. Jednak został to tak przedstawione, że wcale nie zwracałam na to uwagi a skupiłam się raczej na samej historii Aliny i tym, że chciała w końcu przynależeć, gdzie będą ją akceptowali. Zmiany dotyczące Darklinga (czy Generała Kirigana) również pozwoliły na lepsze rozumienie postaci i pokazanie jego motywów, pokazanie go bardziej ludzkim. A dodanie Wron, czyli wątku z porwaniem całej historii dodaje tempa i trochę intryg. Dzięki temu było dynamicznej - plus kto nie lubi odrobiny knucia i zastanawiania się jak to wszystko połączy się w całość. Najmniej pasującym obecnie wątkiem mógłby się wydawać ten Niny i Matthiasa, ale patrząc na to jak już na końcu wszystko się ładnie połączyło plus to jak zachwycona byłam chemią między tymi dwoma postacia - nie będę narzekała. W sumie cały sezon oglądało mi się jak jeden, baaardzo długi film. 


W ogóle wszystkie postacie moim zdaniem zachowały klimat swoich pierwowzorów, co pięknie przełożyło się nie tylko na historię, ale również na klimat całego świata - który sam w sobie jest już imponujący. Scenerie, architektura - już nie wspominając o tym, że zakochałam się w keftach i zastanawiam się jak zdobyć własny egzemplarz. Podobało mi się, że tak jak w książkach było widać inspiracje prawdziwymi państwami. 


Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że niezbyt jasno wyjaśniona jest zarówno sytuacja polityczna Ravki, jak również kwestia Griszów. Mając chociaż szczątkową wiedzę (bo jednak coś w tej głowie zostało) i trochę luźniejszy stosunek do tego co się dzieje na ekranie, to jakoś to przetrawiłam, ale wydaje mi się, że osoby dla których serial będzie pierwszym spotkaniem ze światem Griszów, mogą się wręcz zniechęcić, bo niby coś wiadomo, ale tak nie do końca. 


A teraz trochę luźniejszych przemyśleń. To był pierwszy od nie wiem kiedy serial podczas którego piszczałam. Serio, dawno tego nie robiłam, a tu wystarczyło dwóch bohaterów i dawne dobre czasy wróciły. Trochę się boję co ze mną będzie, kiedy na ekranie pojawi się Nikolai (bo mam nadzieje, że pojawi się już w drugim sezonie!), bo ludziom od castingów w tym momencie całkowicie ufam. Największym zdziwieniem dla mnie w tym wszystkim było to, że… Mal był jakiś przyjemniejszy? A przynajmniej nie prychałam na każdej jego scenie, czego się bardzo obawiałam, bo książkowego Mala nienawidzę (nie żartuję!). Zagadkę rozwiązały przykłady porównujące książkowego i serialowego Mala - który najwyraźniej przeszedł u twórców największą metamorfozę. Chociaż i tak nadal nie należy do moich ulubionych postaci. 


Szczerze powiedziawszy trochę jestem w szoku, że w końcu dostałam to, czego chciałam i potrzebowałam od lat, czyli dobrze zrobiony serial na podstawie YA fantasy, który może i podwyższył wiek postaci (ale to dobrze, bo serio, czasami nie chce się wierzyć w to co autorzy robią i dają wszędzie ratujących świat szesnastolatków), ale nie podwyższył progu wieku oglądalności, chociaż pozwolił na to, że trochę starszy odbiorca też się będzie świetnie bawił podczas seansu. Jestem ciekawa, czy szum, które wywołała serialowa adaptacja Cienia i Kości (no i może trochę sam Ben Barnes) i pozytywne reakcje spowodują, że w niedługiej przyszłości czeka nas wysyp seriali na podstawie książek YA fantasy. 


Teoretycznie od lat już słyszymy o kolejnych tytułach, do których zostały wykupione prawa, ale jakoś nie było nam dane doczekać się ogromnego wysypu, nie mówiąc już o dobrze zrobionych adaptacji. Teraz na horyzoncie pojawia nam się ekranizacja Dworu Cierni i Róż Sarah J. Maas, ma pojawić się serial na podstawie przygód Percy’ego Jacksona a nawet Samantha Shannon swego czasu chwaliła się, że pracowała przy scenariuszu Czasu Żniw. Jakiś czas temu pisałam, że trochę nie wiem co się stało z YA jako gatunkiem, a teraz wydaje mi się, że czeka nas jego druga młodość dzięki temu co udało się zrobić Netflixowi i Leigh Bardugo. 


A żeby zakończyć temat lżejszym akcentem - jestem zachwycona tym, jak Cień i Kość przypomniało wszystkim, że kochają Bena Barnesa (no, albo odkrywają, że go kochają). Jestem w miłości, jeśli chodzi o ilość fangirlowego kontentu, którą obecnie widzę z nim w roli głównej, że aż przypominają mi się dawne czasy, kiedy co chwila ktoś coś lub kogoś fangirlował. 



14:34

[Same spoilery] Leigh Bardugo - Rule of Wolves (Rządy Wilków)

[Same spoilery] Leigh Bardugo - Rule of Wolves (Rządy Wilków)


Myślałam, że nigdy już nie wrócę do serii Same Spoilery, bo ostatnio jakoś nie miałam większych przemyśleń czy kwestii do poruszenia po przeczytaniu książki o której nie mam z kim porozmawiać bo jest jeszcze przed polską premierą (jak to zazwyczaj jest w przypadku postów z Samych Spoilerów). Co więcej - zaraz po zakończeniu Rule of Wolves (Rządów wilków) nie miałam w planach wypowiadania się na jego temat. Jednak jak to się mówi - po przespaniu się z tematem - odkryłam, że jest parę rzeczy, które chciałabym zapisać i może podyskutować z innymi, którzy już Rule of Wolves Leigh Bardugo przeczytali. 


Tym samym - jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki i jeszcze nie wyszliście z tego posta - uprzejmie ostrzegam, że będą spoilery dotyczące nie tylko tej części, ale również innych książek z uniwersum Griszów (o kolejności ich czytania możecie przeczytać tutaj). W polskiej wersji - Rządy wilków wychodzą 5 maja 2021 nakładem wydawnictwa MAG. 


SPOILERY


Nadal jestem trochę rozczarowana tym, że w dylogii o Nikolaiu było tak mało Nikolaia. No dobra, było go zdecydowanie więcej niż wcześniej (znaczy w poprzednich seriach), ale mimo wszystko spodziewałam się, że będzie go jeszcze więcej. Bo wyszło tak, że w Królu z bliznami tylko połowa książki była jego historią a w Rządach wilków było go jeszcze mniej. Z samym podziałem tego co się działo też mam problem. Z jednej strony bardzo fajnie było zobaczyć co się dzieje w tym samym czasie w różnych miejscach. Jednak z drugiej strony ciągłe skakanie po różnych bohaterach mocno mnie wybijało z toku lektury - co się wciągnęłam, to nagle byłam transportowana w zupełnie inne miejsce, co znowu powodowało, że ciężko było mi się wbić w lektury. Dopiero na samym końcu, kiedy wszystko zaczęło się łączyć w całość poczułam, że nie jestem w stanie odłożyć książki. A chwilę potem wszystko się skończyło. 


I teraz chwilę o zakończeniu, skoro przy nim już jesteśmy. Już od dawna można było podejrzewać, że Leigh Bardugo tak szybko nie skończy ze światem Griszów, szczególnie, kiedy już oficjalnie została zapowiedziana trzecia część Szóstki Wron. Szczerze powiedziawszy, ta perspektywa napawała mnie niemałą obawą na to co się wydarzy w Rządach wilków, ponieważ jestem przyzwyczajona, że autorki, które tworzą rozbudowane światy (pozdrawiam serdecznie Cassandrę Clare i Sarah J. Maas) mają tendencję do tworzenia zakończeń, które nie tyle są zakończeniem historii a wprowadzeniem do nowej serii. W tym przypadku mogłam odetchnąć bo tak się nie stało. 


Faktycznie Bardugo buduje podwaliny pod kolejną część Wron (a może i nawet kolejną, inną serię), jednak robi to w taki sposób, że czułam się jakby to był jeden z elementów historii, mrugnięcie okiem do czytelnika, a nie główny jej cel. No bo nikt mi nie powie, że następne historia nie będzie skupiała się na uwolnieniu Darklinga a raczej na próbie znalezienie sposobu na zrobienie tego przez Inej. A jakbym miała być złośliwa, to napisałabym tylko, że Bardugo za punkt honoru wzięła sobie, by w tej książce wspomnieć o wszystkich bohaterach jej poprzednich serii o których tylko mogła - chociaż i tak zrobiła to tak dobrze, że niektóre nawiązania 


Mówiąc o ulubieńcu czytelników - po dylogii o Nikolaiu mam mieszane uczucia jeśli chodzi o Darklinga/Zmrocza czy jak go tam kto chce nazywać. Z jednej strony nie jestem fanką wskrzeszania bohaterów, którzy powinni zostać martwi, szczególnie w tak pokręcony sposób jak zostało to zrobione w Królu z bliznami, jednak z drugiej strony końcówka Rządów wilków pozwoliła mi go trochę lepiej zrozumieć - a przynajmniej motywy, które nim kierowały. Darkling chciał, żeby ludzie go zapamiętali. W pokraczny sposób może nawet stwierdzić, że nigdy nie chciał być zły, po prostu za życia (głownie tego pierwszego) podejmował najgorsze możliwe wybory. W końcu nie można powiedzieć, że się zmienił, a jednak postanowił cierpieć przez wieczność by uratować Ravkę w zamian za nazwanie go Świętym. Jestem pełna podziwu jak Rządy wilków dodały dodatkowych wymiarów już i tak pełnowymiarowym bohaterowi. 


No dobrze, czy to już ten moment w którym mogę zacząć piszczeć? Myślę że tak. UWIELBIAM relację Nikolaia i Zoyi oraz to jak ona zmieniła się nawet na przestrzeni jednego tomu. Ba! Kilka dni po zakończeniu lektury uświadomiłam sobie, że przypomina mi inną relację z innej serii - a mianowicie Doriana i Manon ze Szklanego tronu od Sary J. Maas - co uzmysłowiło mi, że chyba mam ulubiony typ związków w literaturze fantasy. Z tym że Nikolaia i Zoyę lubię jednak bardziej, bo to jak jedno drugiego wspiera i to jak świetnie to wypadło w zakończeniu Rządów wilków (serio, kiedy czytałam ich sceny na samym końcu piszczałam i wzdychałam na zmianę) to jest dla mnie niesamowite.


Zakończenie tej dylogii uświadomiło mi, że Bardugo jako jedna z nielicznych autorek potrafi stworzyć bohaterów, którzy nie dość, że są przedstawicielami mniejszości (rasy, płci, orientacji seksualnej), to nie jest ich jedyna ani główna cecha - co tylko świadczy o tym, że co jak co, ale do kreacji bohaterów nie można się przyczepić. 


Po słabszy, Królu z bliznami i dość kiepskim Dziewiątym domie zastanawiałam się, czy w ogóle zabierać się za czytanie Rządów wilków. Nauczona doświadczeniem w przypadku innych autorek, zaczęłam się bać, czy Bardugo pokazała nam już wszystko co najlepsze a teraz to tylko zostanie mi tylko wzdychanie i narzekanie - całe szczęście tak się nie stało. Co więcej - Rządy wilków na nowo rozbudziły we mnie zafascynowanie światem Griszów i już nie mogę się doczekać kolejnych części. 


21:22

[bukszots] The Gilded Wolves, King of Scars

[bukszots] The Gilded Wolves, King of Scars

Za każdym razem, kiedy zabieram się za pisanie bukszots, okazuje się, że książki o których będę opowiadała mają ze sobą coś wspólnego. Nie inaczej jest i tym razem, bo opowiem Wam o dwóch tytułach o których było bardzo głośno w książkowym zakątku internetów (o tym drugim to będzie jeszcze głośniej, kiedy wyjdzie polska wersja). A ja byłam pewna, że po przeczytaniu dołączę do grona zachwalającego obie książki. Niestety, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, tak się nie stało. A przynajmniej nie w pełni.

Chokshi Roshani - The Gilded Wolves (The Gilded Wolves #1)

Polskie wydanie: Pozłacane wilki, Jaguar, 2019


The Gilded Wolves (w Polsce wydane jako Pozłacane wilki) zapowiadało się wspaniale. Paryż, przełom XIX i XX wieku. Obietnica kolejnego heist story z dodatkiem elementów fantastycznych. A do tego porównanie do Szóstki wron, które koniec końców, zrobiło więcej złego niż dobrego. Przynajmniej w moim odczuciu.

Bo po raz kolejny dostajemy grupę zupełnie różnych osobowości, które zaczynają ze sobą współpracować ze względu na wspólny cel, po czym zaczynają się między nimi wytwarzać inne (momentami nieprzewidziane) relacje. Teoretycznie, taki opis można byłoby przypisać jeszcze wielu innym historiom - w końcu jest bardzo ogólny i czego ja się czepiam. Jednak ukierunkowanie mojego postrzegania tej książki jako historii w stylu Szóstki wron spowodowało, że podczas lektury łapałam się na tym, że w mniejszym lub większym stopniu jestem w stanie dopasować bohaterów z jednej historii do drugiej. Może nie byli oni identyczni, ale jednak na tyle podobni, że czułam się zawiedziona.

Przede wszystkim dlatego, że Ci z Pozłacanych wilków w większości wypadli słabiej niż Ci z porównywanej książki. Wydaje mi się, że w głównej mierze winny jest tutaj ich opis. Nie ukrywajmy, bohaterów jest sporo - na pierwszym planie na pewno mamy piątkę, plus w międzyczasie pojawia się kolejny, który można powiedzieć, że dołącza do ekipy trochę później. Dlatego uważam, że 400 stron to zdecydowanie za mało, jeżeli chodzi o przyzwoite zaznajomienie się ze wszystkimi. Szczególnie, że do tego wszystkiego dochodzi opis świata w którym dzieje się akcja (który trochę różni się od naszego, więc wymaga dobrego opisu). No i akcja też wymaga trochę miejsca na opis.

Przez to wszystko nie byłam w stanie pełni wkręcić się w tę historię. Bohaterowie wydają się sympatyczni, a część z nich jest naprawdę zabawne, ale przez cały czas czułam się jakbym oglądała ich przez szybę, a ich charakterystyka polegała na odhaczaniu kolejnych cech. Z akcją było podobnie - nie można powiedzieć, że nic się nie działo, ale w moim odczuciu brakowało napięcia, które jest wręcz obowiązkowe w tego typu historiach.

Czy to oznacza, że nie warto sięgnąć po Pozłacane wilki? Wcale nie! Pomimo tego, że w kilku kwestiach jestem zawiedziona, uważam, że książka Chokshi Roshani była całkiem sympatyczną lekturą. Kupiły mnie przede wszystkim różnorodne postacie (widać, że autorka starała się, żeby każdy z bohaterów miał zupełnie inna historie i żeby pochodzili z różnych zakątków świata), humor (który powodował, że nie mogłam się powstrzymać od radosnego kwiknięcia w najmniej odpowiednich momentach) oraz świat (a szczególnie zasady nim rządzące, które chociaż nadal nie są w pełni jasne, tak na pewno są czymś z czym się wcześniej nie spotkałam).

Leigh Bardugo - King of Scars (Nikolai Duology #1)

Polskie wydanie: Wydawnictwo MAG, 2019



Na książkę o Nikolaiu (Mikołaju? Nadal nie potrafię się zdecydować co brzmi lepiej), jak było nazywana przez wszystkich King of Scars czekałam od momentu, kiedy postanowiłam dać drugą szansę trylogii Griszy, przy okazji zakochując się w tym bohaterze (z resztą, tak jak to ma większość czytelników). I jak to bywa w takim przypadku (jeden z ulubionych bohaterów plus trwające prawie wieczność czekanie) miałam naprawdę duże oczekiwania. Część z nich została spełniona, a w części czuję pewne rozczarowanie i niedosyt.

Zacznijmy jednak od początku. Tak jak już zdążyłam dopisać w przewodniku po książkach Leigh Bradugo - nie polecam czytać King of Scars bez znajomości poprzednich serii z tego uniwersum. To nie jest już tylko kwestia spoilerów, ale również zrozumienia fabuły. Przyznam szczerze, że nawet sugerowałabym ponowne przeczytanie książek z uniwersum Griszy przed zabraniem się za najnowszą odsłonę, bo co i rusz wspominany jest ktoś, kogo można kojarzyć (albo mogłoby się, gdyby się pamiętało na świeżo co tam się działo).

A teraz przejdźmy do konkretów i jednej z najważniejszych informacji o których powinniście wiedzieć, żebyście się zbytnio nie nastawiali, bo King of Scars nie jest historią o Nikolaiu. Owszem, jest on jednym z głównych bohaterów - ba! nawet część rozdziałów jest pisana z jego perspektywy, ale to nie jest jego historia. Albo inaczej - to nie jest tylko jego historia, bo na pierwszym planie pojawiają się dwie bohaterki, obie doskonale znane czytelnikom Bardugo i w moim odczuciu to właśnie one skradły tę książkę.

I właśnie to właśnie bohaterowie, byli najciekawszym elementem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak zachwycona sposobem w jaki autor scharakteryzował swoje postacie. One nie były typowymi bohaterami książki YA fantasy (chociaż z tym, czy to jest YA to mogłabym trochę dyskutować), to byli ludzie z krwi i kości, którzy byli nie dość, że świetnie przedstawieni to ich motywy idealnie łączyły się z zachowaniem (co niestety czasami szwankuje). Byli tam też bohaterowie za którymi do tej pory nie przepadałam, ale kiedy dostali możliwość wypowiedzenia się, spojrzałam na nich z zupełnie innej strony.

Jeżeli chodzi o wydarzenia, to świat Griszy po raz kolejny nam się rozszerzył w sposób, które w większości przypadków wspaniale łączy się z historią z poprzednich tomów - widać, że Bardugo zadbała o szczegóły. A przynajmniej do pewnego momentu, bo nie jestem w stanie zrozumieć dwóch rzeczy, które zadziały się w King of Scars: podziału książki na dwie, wydaje się osobne historie (które nie dość, że prawie nic nie łączy, to przeskakiwanie między nimi burzyło mi budowane napięcie raz w jednej, raz w drugiej) oraz na co zdecydowała się, jeżeli chodzi o główną intrygę (a może raczej jedną z głównych intryg?).

I jak to pierwsze jeszcze mogę przeboleć, bo pewnie w drugim tomie wszystko pięknie się połączy i będzie miało sens, tak to drugie powoduje, że po zakończeniu lektury chciałam się zapytać: Leigh, ale dlaczego Ty to zrobiłaś? Trudno mi jest nawet wytłumaczyć, co mi się nie podobało bez podawania przykładu. Dlatego musi Wam wystarczyć informacja, że w moim odczuciu, Bardugo poszła w pewnym sensie na łatwiznę? To znaczy, wiecie - to co się wydarzyło nie można nazwać przewidywalnym, po prostu w perspektywie całej serii i tego co się tam działo - no niby pasuje, ale zupełnie mi się to nie podoba.

A jeśli zrozumieliście cokolwiek z mojego tłumaczenia, to mam nadzieję, że się za bardzo nie przeraziliście. King of Scars dobrze jest przeczytać samemu, bo to nadal wciągają historia w fascynującym świecie Griszów.

No i oczywiście mamy tu mimo wszystko więcej Nikolaia. A Nikolaia zawsze warto mieć w historii więcej niż mniej (błagam, niech to stwierdzenie nigdy się nie przeterminuje!).
---
Czytaliście którąś z tych książek? Koniecznie dajcie znać co o niej sądzicie! A jeżeli właśnie jesteście w trakcie lektury czegoś ciekawego, podrzucie tytuł!

20:46

Przewodnik po książkach: Leigh Bardugo

Przewodnik po książkach: Leigh Bardugo

Jakiś czas temu w internecie pojawiła się informacja, że na Netflixie pojawi się serial na podstawie książek ze świata Griszów. To oraz zbliżająca się coraz większymi krokami światowa premiera King of Scars (to już!) spowodowały, że nauczona doświadczeniem przy twórczości innych autorów (patrzę tutaj na Cassie Clare i Sarah J. Maas) postanowiłam zebrać wszystkie najważniejsze informacje (czyli przede wszystkim daty premier - zarówno światowych jak i polskich, oraz kolejność czytania) dotyczące twórczości Leigh Bardugo. Bo nie wiem czy wiecie, ale książki ze świata Griszów, to nie jedyne książki nad którymi pracowała Leigh.

Uniwersum Griszów


Obecnie na książkowy świat Griszów składają się trzy serie: seria Grisza (kiedyś nazywana trylogią Grisza), trylogia Szóstka Wron oraz dylogia o Mikołaju (nazywanym też Nikolai’em). Do tego dochodzą także nowelki, których część znajdziecie w zbiorze Język Cierni.

I jak to bywa z książkowymi światami tworzonymi przez wiele lat, każdą z serii można czytać osobno (chociaż jeżeli chodzi o dylogię o Nikolai'u, to jeszcze Wam to potwierdzę!), ale żeby w pełni odkrywać historię Griszów bez spoilerów, warto trzymać się kolejności światowego wydania książek, która wygląda następująco:

Wiedźma z Duvy (Grisza #0.5)*
Cień i kość (Grisza #1)
Oblężenie i Nawałnica, dawniej Szturm i grom (Grisza #2)
O lisie, który chciał być za sprytny (Grisza #2.5)*
Mały nożyk (Grisza #2.6)*
Zniszczenie i Odnowa, dawniej Ruina i rewolta (Grisza #3)
Szóstka Wron (Szóstka wron #1)
Królestwo Kanciarzy (Szóstka wron #2)
Język cierni**
Król Blizn*** (Dylogia o Mikołaju #1)

W planach:
Brak informacji (Dylogia o Mikolaju #2)
Brak informacji (Szóstka wron #3)

* Znajdziecie w zbiorze Język cierni.
** Zbiór opowiadań zawierających baśnie i legendy z różnych krańców świata Leigh Bardugo.
*** Nieoficjalne tłumaczenie tytułu.

Z drugiej strony, jeśli nie straszne Wam informacje na temat tego co się wydarzyło w innych seriach (a znam takie osoby!), to równie dobrze możecie po prostu wybrać historię, która zainteresowała Was najbardziej, a dopiero potem odkrywać świat w wybranej przez siebie kolejności.

Grisza




Pierwsza seria Leigh Bardugo osadzona w świecie Griszów. Historia Aliny (która odkywa, że posiada niezwykłe moce, dzięki którym może uratować swój zniszczony przez wojnę kraj) oraz jej przyjaciela z dzieciństwa Mala. Poznajemy fascynujący świat Ravki (państwa, które momentami może nam przypominać naszych wschodnich sąsiadów) oraz Griszów - magicznej elitę, która włada tym krajem.

Oprócz bardzo ciekawego systemu magicznego (którego nazw nadal nie potrafię zapamiętać), znajdziecie tam bohaterów, którzy wzbudzą w Was bardzo silne emocje - zarówno te negatywne (sztuk dwie) i pozytywne (również sztuk dwie). Chociaż momentami historia za bardzo skupia się na wątków typowo młodzieżowych, to znajdziecie tam kawał wciągającej historii.

Polski tytuł, rok wydania polskiego (Oryginalny tytuł, Rok wydania w oryginale)

Cień i kość, 2013, 2019* (Shadow and Bone, 2012)
Oblężenie i Nawałnica, 2019, dawniej Szturm i grom, 2014* (Siege and Storm, 2013)
Zniszczenie i Odnowa, 2019, dawniej Ruina i rewolta, 2015* (Ruin and Rising, 2014)

* Pierwsze polskie wydanie trylogii Grisza ukazało się nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc. Obecnie na rynku możemy znaleźć wydanie przygotowane przez wydawnictwo MAG.

Język cierni (The Language of Thorns: Midnight Tales and Dangerous Magic, 2017)



Zbiór opowiadań a raczej legend i baśni ze świata Griszów. Znajdziecie tam historie zarówno z Ravki, Nowoziemia, Kerchu jak i Fjerdy. Jak na moje oko, można je czytać bez znajomości którejkolwiek z serii Leigh Bardugo, jeżeli będziemy traktować je jako baśnie - czyli z odpowiednie nałożonymi metaforami.
Warto kupić dla samych ilustracji.
Język cierni został wydany na polskim rynku przez wydawnictwo MAG.

Szóstka Wron




Szóstka wron to historia szóstki (kto by na to wpadł!) niebezpiecznych osób, które połączyły siły, żeby zrobić coś niewykonalnego - dostać się do niezdobytej twierdzy wojskowej i uwolnić zakładnika (który może zaważyć na losach świata). Tym razem opuszczamy Ravkę (chociaż nie możemy o niej zapominać) i przenosimy się do Ketterdamu (który może ale nie musi przypominać Danię).
Idealna historia dla tych, którzy uwielbiają klimat heist story - czy to w filmach czy w książkach. Wybuchowa mieszanka bohaterów (i ich charakterów) to tylko dodatkowy atut.
Moim zdaniem najlepsza do tej pory seria wydana przez Leigh Bardugo.

Polski tytuł, rok wydania polskiego (Oryginalny tytuł, Rok wydania w oryginale)

Szóstka Wron, 2016 (Six of Crows, 2015)
Królestwo Kanciarzy, 2017 (Crooked Kingdom, 2016)
brak informacji, brak informacji (untitled, unknown)

Seria Szóstka wron wydawana jest na polskim rynku przez wydawnictwo MAG.

Dylogia o Nikolai’u




W przypadku dylogii o Nikolai’u nie sposób pisać o niej bez odnoszenia się do informacji z serii Grisza, dlatego jeżeli nie chcecie poznać jej szczegółów - nie czytajcie dalej. Nawet nie wiecie jak wiele osób czekało na tę książkę.

UPDATE: Jestem już po lekturze King of Scars i mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie powinno się czytać tej serii bez znajomości poprzednich serii. Nawet nie chodzi o spoilery, tu chodzi bardziej o zrozumienie całej sytuacji, bo chociaż część rzeczy jest tłumaczona, to nawet bez przypomnienia sobie wydarzeń z poprzednich części może być ciężko (przynajmniej mi było momentami).

Nikolai Lantsov to jeden z najważniejszych bohaterów serii Grisza. Nikt dokładnie nie wie, co przeszedł podczas wojny domowej w Ravce - i chce żeby tak zostało na zawsze. Niestety mroczna magia wewnątrz niego staje się coraz potężniejsza i zagraża wszystkiemu na co pracował. Dlatego uda się w podróż do miejsca w Ravce, dzięki któremu uratuje siebie i swój kraj.

Polski tytuł, rok wydania polskiego (Oryginalny tytuł, Rok wydania w oryginale)

Król z bliznami, 2019 (King of Scars, 2019)
Rządy Wilków, maj 2021 (Rule of Wolves, 2021)

Dylogia o Nikolaiu na polskim rynku została wydana przez wydawnictwo MAG.

Inne serie


Ale twórczość Leigh Bardugo, to ogranicza się jedynie do uniwersum Griszów. Leigh została zaproszona do napisania pierwszej części z serii DC Icons o Wonder Women. Książka o tytule Wonder Woman: Warbringer została wydana w 2017 roku. W Polsce, premiera Wonderwoman została zaplanowana przez wydawnictwo MAG na październik 2019.



Seria o Alex Stern




W 2019 zostało wydane (ale tym razem w oryginale) Ninth House, czyli pierwszy tom historii Alex Stern - dwudziestoletniej, posiadającej kryminalną przeszłość dziewczynie z Kalifornii, która rzuciła szkołę. W tajemniczy sposób, dostanie ona drugą szansę jako studentka Yale - gdzie jej zadaniem będzie monitorowanie tajemnych stowarzyszeń, które biorą udział w okultystycznych aktywnościach. Historia skierowana do dorosłych czytalników.

1. Dziewiąty dom 2020 (Ninth House, 2019)
2. untitled, unknown

---
A teraz pora na Was - czytaliście już książki Leigh Bardugo? Jeżeli tak, to koniecznie dajcie znać co o nich sądzicie. Jeżeli nie, to powiedzcie czy w ogóle macie je w planach (i co Was najbardziej zainteresowało).

Nie pogardzę również pomysłami na kolejnych autorów w serii Przewodnik po książkach.


Copyright © eM poleca , Blogger