[Czy warto?] Cara J. Stevens - BTS. Droga na szczyt


Jeżeli macie możliwość anulowania zamówienia tej książki, to zróbcie to w tej chwili.
Podziękujecie mi jak skończycie czytać poniższy tekst.

Na początku powtórzę to co pisałam w swojej opinii o BTS. Koreańska fala - doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że książki o BTS (jak i większości innych zespołów, które stosunkowo szybko zdobyły dużą popularność) zaczęto wydawać w Polsce ze względu na to, że wydawnictwa zwietrzyły łatwy zarobek. Przecież na promocję nie trzeba będzie wydać dużo, bo jak tylko ktoś z fandomu natknie się na taką informację, to poniesie się ona dalej pocztą pantoflową i pozamiatane. Co z punktu biznesowego jest sprytne, w końcu wydawnictwa muszą zarabiać, żeby utrzymać się na rynku i wydawać kolejne tytuły. Niestety, czasami przez to książka traci na jakości.

Czy warto? BTS. Droga na szczyt.


Naprawdę starałam się nie nastawiać na to co mnie czeka, chociaż po przeczytaniu BTS. Koreańska fala nieśmiało liczyłam na to, że może nie wszystko stracone i wcale nie będzie tak źle. Niestety, BTS. Droga na szczyt to spełnienie moich najgorszych koszmarów o książkach (chociaż powinnam raczej to nazwać albumem, skoro tak zaczęło to określać wydawnictwo) o popularnych zespołach. A nawet gorzej.

Książeczka (bo ma jedynie 94 strony) na pierwszy rzut oka wygląda naprawdę ładnie. Twarda okładka z mieniącym się napisem BTS, a w środku akcenty kolorystyczne spójne z kolorystyką serii albumów Love Yourself. Kiedy przekartkujemy, zobaczymy dużo zdjęć (całkiem ładnych, chociaż jeśli mogę się czepiać, to widziałam lepsze) - co jest zrozumiałe, jeżeli traktujemy to jako album. Niestety, kiedy zaczynamy zagłębiać się w treść, wszystkie te elementy tracą na znaczeniu.

Długo zastanawiałam się w jaki sposób to opisać, żebyście dobrze zrozumieli w czym leży problem, bo niestety nie jest to łatwe. Chodzi tu zarówno o to jakie informacje zostały umieszczone w tej książce, jaka jest ich jakość a także jak wygląda tłumaczenie. Wszystkie te trzy elementy przeplatają się ze sobą i często trudno jest stwierdzić co zawiniło.

Chociaż album nosi tytuł BTS. Droga na szczyt, to nie dostaniemy tutaj konkretów jak ta droga wyglądała. Całość, to zbiór porozrzucanych informacji, których w żaden sposób nie można połączyć w spójną historię. Co więcej, dostajemy masę suchych faktów - daty i miejsca tras koncertowych, wyliczenie epok rozwoju, wybraną dyskografię, czy spis teledysków. W skrócie: wszystko to, czego obecnie ludzie szukają w internecie, a nie w książkach. Pozostałe informacje, dotyczące opisu członków zespołu, próby analizy znaczenia utworów i przytoczenia teorii, analizy stylu (a przynajmniej czegoś co zostało tak nazwane, bo analizą stylu to nie jest) są fragmentaryczne i ciężko złapać spójny wątek. A do tego wszystkiego mamy quiz, którego odpowiedzi (spoiler!) nie dość, że nijak mają się do tego o czym można przeczytać we wcześniejszych rozdziałach, to z rzeczywistością też nie mają zbyt wiele wspólnego (naprawdę próbowałam znaleźć skąd im takie odpowiedzi wyszły, ale poległam).

Kolejnym problem jest wiarygodność informacji w niej zawartych. Doskonale rozumiem, że nigdzie nie ma wydanej autoryzowanej biografii BTS, która rozwiałaby wszystkie wątpliwości, a szukając informacji można się natknąć na wiele takich, które krążą po fandomie i są uznawane przez ARMY za prawdziwe, a niestety takie nie są. Jednak moim zdaniem, jeżeli jest się autorem takiej książki, trzeba odrobić pracę domową, zrobić porządny research, żeby czytelnicy mogli spokojnie uznać, że czytają coś sprawdzonego. Tutaj tego zabrakło. Z każdą kolejną stroną zaczynałam coraz bardziej wątpić w każde zdanie. Nie jestem niestety w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy błędy (lub niejasności) te wynikały z jakości pierwowzoru tekstu (chociaż obstawiam, że w dużej mierze tak było. Jednak nie jestem aż taką masochistką, żeby czytać to jeszcze raz w oryginale), czy problemami z tłumaczeniem bądź korektą. Ale żeby nie było, że sobie wymyślam, oto kilka przykładów:

  • RM nie dość, że został nazwany RapManem, to zdanie sugeruje, że obecnie używa tego pseudonimu. 
  • J-Hope w pewnym momencie ma na imię Ho-seak.
  • Podobno BTS znalazło się w Księdze Rekordów Guinnessa za to, że najczęściej udzielała się na Twitterze a nie za największą liczbę retweetów. 
  • Według autorki Jin i Jimin znają się z siłowni.
  • W jednej tabelce mamy stwierdzenie, że “Jimin szkolił się najkrócej”, żeby po dwóch zdaniach przeczytać, że “Jin dołączył jako ostatni”. 

A to jedynie  te przykłady, które można opisać w jednym zdaniu. Nie musicie się mocno zagłębiać, żeby znaleźć informacje z którymi można by polemizować. O braku przypisach ze źródłami już nawet nie chce wspominać.

Dlatego biorąc to wszystko pod uwagę jestem rozczarowana, że taka książka wyszła na polskim rynku. Rozumiem chęć wykorzystania niszy na rynku i popieram próby wydawania książek czy o BTS, czy o innych zespołach kpopowych (bo i na nie znajdą się odbiorcy). Jednak moim zdaniem powinno się to robić przy zachowaniu pewnego poziomu. Wiecie, jak coś robimy, to róbmy to dobrze.

Szczerze, to w tym momencie nawet nie jestem pewna, kto dokładnie miałby być odbiorcą tego albumu. Cały czas powtarzam, że są ludzie, którzy mają większą wiedzę ode mnie jeżeli chodzi o BTS i kpop, dlatego jeżeli ja zauważyłam niespójności, to mogę sobie tylko wyobrazić co znajdą tam fani, którzy wiedzą więcej. Z drugiej strony, to nie jest też pozycja dla osób rozpoczynających przygodę z BTS, bo nie dość, że jakość informacji jest niska, to w BTS. Droga na szczyt znajdą w większości to, co mogliby znaleźć w internecie (a już na pewno w jego anglojęzycznej części). Pewnie o tej drugiej perspektywie przekonamy się już niedługo, bo widziałam, że wydawnictwo wysłało egzemplarze recenzenckie blogerom o większej lub mniejszej znajomości zespołu.

A jeżeli jesteście zainteresowani BTS i chcielibyście się dowiedzieć o nich czegoś więcej i jesteście w stanie czytać po angielsku - dajcie znać. W swoich zakładkach mam kilkanaście ciekawych artykułów (zresztą część z nich wykorzystałam tworząc swój wpis o fenomenie BTS) którymi chętnie się z Wami podzielę.

To teraz najważniejsze pytanie: czy warto przeczytać BTS. Drogę na szczyt? Moim zdaniem nie. Jeżeli poszukujecie książki o BTS, to lepszym wyborem (mimo tego, że też nie jest idealna) będzie BTS. Koreańska fala. A jeżeli sami znacie anglojęzyczne książki o BTS dobrej jakości, to podrzucie tytuł - z chęcią się im przyjrzę.

0 Komentarze