18:57

[bukszots] Krew i popiół, The Love Hypothesis, Kołysanka dla czarownicy

[bukszots] Krew i popiół, The Love Hypothesis, Kołysanka dla czarownicy


Pierwsze bukszots w tym roku i od razu z książkami, które w tym momencie są w top 5 ulubionych książek przeczytanych w tym roku! Kolejność całkowicie przypadkowa. A wszystkim, którzy chcą na bieżąco śledzić co czytam przypominam o moim profilu na Goodreads oraz koncie na Twitterze na którym w miarę na bieżąco marudzę (również o blogowaniu!)


Jennifer L. Armentrout - Krew i popiół (Z krwi i popiołu #1)




To tego rodzaju książka, którą czytasz, bo wszyscy inni czytają i się świetnie bawią a Tobie brakuje dobrej zabawy, więc zamykasz marudzącą część siebie gdzieś w ciemnym zakamarku mózgu i postanawiasz dać się ponieść lekturze. I wychodzi na to, że są takie książki, podczas lektury których możesz się świetnie bawić a zarazem wytykać palcami rzeczy, które Ci się nie podobały (moja marudna część jest nie do powstrzymania). 


Nie wiem co autorka dodaje pomiędzy zdania swoich książek, ale pomimo mojego marudzenia, naprawdę trudno jest się od nich oderwać. Tak było w przypadku serii Lux, tak jest i w tym przypadku - chociaż tym razem mamy trochę lepsze tłumaczenie. Nad którym się pochylimy, bo jest jedno słowo, które wywoływało mój chichot za każdym razem, kiedy pojawiało się w zdaniu - sysun. Kiedy pierwszy raz je zobaczyłam od razu skojarzyłam je sobie z szyszunią z Epoki Lodowcowej i po prostu nie mogłam tego traktować na poważnie. Co ciekawe, w oryginale to słowo to craven (a przynajmniej tak udało mi się ustalić), więc biorąc pod uwagę to, że zostały pozostawione, lekko spolszczone nazwy Ascendentów i Descendentów (które w takiej formie bardziej kojarzą się z astrologią, jeśli ktoś by pytał), nie rozumiem decyzji o jego przetłumaczeniu.


I żeby była jasność - nie jest to YA pomimo nazwy wydawnictwa, które wydaje tę serię. Gdybym Krew i popiół miała wrzucić do jakiegoś worka gatunkowego, to pewnie wrzuciłabym go do tego samego, co Dwór Cierni i Róż Sarah J. Maas. Jest trochę ciekawego świata fantasy, ale niekoniecznie jest to na pierwszym planie. Za to jest duuużo romansu a nawet i śmielszych opisów. 


Ali Hazelwood - The Love Hypothesis



Od momentu w którym zobaczyłam okładkę tej książki, wiedziałam, że mam do czynienia z historią, która w ten czy inny sposób była inspirowana Gwiezdnym wojnami a dokładnie shipem Reylo. I nie myliłam się! 


Co więcej, mam jakieś dziwne wrażenie jakbym tę historię (albo bardzo podobną) czytała jeszcze w formie fanfiction. Tak, tak, był czas, że czytałam sporo fanficków z Reylo w roli głównej. Do tego stopnia, że myślę, że jestem w stanie określić jakie postaci z Gwiazdnych wojen były pierwowzorami postaci z The Love Hypothesis. Nie mówiąc już o tym, że to co się tam działo spokojnie można byłoby oznaczyć w reylowym BINGO. 


Ale do rzeczy. The Love Hypothesis jest całkiem przyjemnym romansem, który czerpie z jednego z moich ulubionych fanfickowych motywów, czyli udawanego randkowania (fake dating). Całość dzieje się w społeczności naukowo-akademickiej, czego chyba nigdy wcześniej nie czytałam. A dodatkowo na plus zaliczam to, że oprócz kwestii romansu, poruszony został temat kobiet w nauce i tego z czym muszą się mierzyć. 


Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości książka będzie miała swoją polską premierę, bo myślę, że wiele osób przyjemnie spędzi z nią czas - The Love Hypothesis to bardzo przyjemna lektura. Jak tylko dowiem się czegoś w tym temacie - dam znać!


Edit: I już wiadomo! Love Hypothesis zostanie wydane po polsku przez wydawnictwo You and Ya już 27 lipca! Nie zdziwcie się, bo na okładce widać oryginalny tytuł.



Magdalena Kubasiewicz - Kołysanka dla czarownicy (Jagoda Wilczek #1) 




Wiecie jak to jest przeczytać opowiadanie w antologii i stwierdzić, że wszystko fajnie pięknie, tylko szkoda, że to tylko opowiadanie, mieć kaca książkowego (opowiadaniowego?) przez kilka dni, wyleczyć się z niego innymi książkami po czym po ponad pół roku dowiedzieć się, że bohaterowie z tej historii dostaną nie tylko własną książkę, a SERIĘ KSIĄŻEK? 


Napisać, że byłam podekscytowana, kiedy dowiedziałam się, że premierę będzie miała Kołysanka dla Czarownicy Magdaleny Kubasiewicz, której opowiadanie Sen nocy miejskiej z antologii Harde baśnie, stało się jednym z ulubionych tworów (czyli zarówno książek jak i opowiadań), które miałam okazję przeczytać w 2021. 


Kołysanka dla czarownicy to urban fantasy i pomysł, który można powiedzieć, że jest dość znany i popularny w tym gatunku (czyli ludzie władający magią, którzy żyją obok, ale jednak ukrywają się przed zwykłymi ludźmi a przy okazji mają a do tego wszystkiego kryminalna zagadka). Jednak to co mnie wciągnęło w tej historii to wykorzystanie różnego rodzaju motywów (czy to baśniowych, jak Śpiąca Królewna, czy tych typowych dla gatunku jak np. nauczyciela i ucznia) w trochę inny sposób i sprawne poskładanie ich ze sobą. Nie wspominając już o tym, że jest to przykład książki bardzo dobrze wyważonej jeśli chodzi o tempo - chociaż marudzę, że chciałabym więcej, to muszę przyznać, że nie trzeba tam nic dodawać, ale nie trzeba też jej skracać. 


A jeśli chodzi o to o co mogłabym się przyczepić, to to, że stosunkowo tam mało Warszawy w Warszawie. Są opisy, ale przez większość czasu miałam wrażenie, że miejsce akcji jest niedopowiedziane. Jako człowiek, który trochę (ale tylko trochę!) w Warszawie się orientuje, czekałam na mrugnięcie okiem, żeby móc lepiej zakotwiczyć akcję w odpowiednim miejscu. Ale to raczej moje preferencje, niż poważny zarzut bo i bez tego bawiłam się świetnie podczas lektury. 


18:50

Subiektywny przegląd k-popu - II połowa 2021

Subiektywny przegląd k-popu - II połowa 2021


Nie wiem czy to kwestia tego, że coraz bardziej trendy w k-popie starają się dopasować do tego co lubi młodsza generacja, czy może wytwórnie ze względu na ograniczone możliwości zarobku zdecydowały się nie ryzykować, ale w 2021 czułam się trochę zagubiona. Niby pojawiały się piosenki, które koniec końców polubiłam, ale z większością z nich musiałam się wcześniej długo osłuchać (co czasami robiłam wbrew swojej woli - dzięki TikTokowi). Tak jak pisałam w podsumowaniu pierwszej połowy roku, niby, ale nie ma tego wow, które w poprzednich latach chociaż raz się trafiło. Poniżej znajdziecie jedynie wybrane piosenki w teledyskach lub występach, całość znajdziecie na playliście tutaj.


W tym roku, chyba jeszcze bardziej niż w poprzednim, potrzebowałam więcej muzyki, która potrafiłaby mi poprawić trochę humor. Jeśli chodzi o radośniejszy vibe, to oczywiście nie mogło zabraknąć Twice z ich angielskim singlem The Feels oraz z koreańskim comebackiem, który spodobał mi się chyba nawet bardziej, czyli Scientist. A do tego dość bezpieczne (jak na ponad roczną przerwę) Queendom i Pose od Red Velvet. 




Kontynuując bardziej energiczne klimaty, mamy ITZY i LOCO, które jest typowym utworem ITZY, ale przynajmniej lepszym od Mafia In the Morning (tak, powiedziałam to). Do tego Zombie w uroczym wydaniu od Purple Kiss (możliwe, że podczas oglądania All of Us are Dead nuciłam od czasu do czasu refren - tylko bez spoilerów, bo nadal nie skończyłam oglądać!). Do ucha w tym czasie wpadło mi kilka piosenek zarówno StayC oraz formis_9, ale skoro mamy podsumowanie drugiej połowy 2021 roku, to podrzucam jedynie odpowiednio: Stereotype oraz Talk & Talk




Na mojej liście obowiązkowo musiały się pojawić także piosenki z survivalu który umilał mi (a przynajmniej tak sobie powtarzam) jesienne piątki, czyli Girls Planet 999. Jak do piosenki tytułowej musiałam się przekonać, tak U+Me = Love oraz Shine (to drugie nawet bardziej) pokochałam od pierwszego usłyszenia. Możliwe, że przez dwa tygodnie próbowałam wymachiwać nóżką jak dziewczyny w finałowej choreografii (co mi zupełnie nie wychodziło). 



W podsumowaniu nie mogło zabraknąć miejsca dla dwóch piosenek, które ewidentnie weszły mi w ucho tylko i wyłącznie dzięki temu, że osłuchałam się z nimi na TikToku. Pierwsza z nich to XOXO Jeon Somi, druga to okrzyknięty początkiem piątej generacji k-popu debiut IVE, czyli Eleven



A żeby nie było tak, że ja tylko lżejsze i weselsze brzmienia preferowałam, to do listy dorzucam Go Big or Go Home od Enhypen, które stało się moją ulubioną piosenką z ich ostatniego comebacku - wiem, że to ze względu na to, że poruszyli we mnie sentymentalną nutę i coś mi ta piosenka przypomina, ale nadal nie jestem w stanie określić co. Za to Cold Blooded od Jessi świetnie się sprawdza, kiedy jest się pod wpływem negatywnych emocji (przetestowane!)



Na koniec zostawiłam piosenki, które nazwałabym takimi idealnymi na długie podróże samochodem - gdybym miała prawo jazdy. Ale nie powiem, na słuchawkach w autobusie czy pociągu też się sprawdzają! I tak w zależności od humoru do wyboru jest Loser = Lover od Tomorrow by Together (dla tych, którzy chcą się poczuć trochę emo), I can’t make you love me od Kinda Blue i Hwasy (dla tych, którym jest smutno i słuchają smutnych piosenek, żeby było im jeszcze smutniej) oraz My Universe czyli collab Coldplay i BTS (dla tych którzy jednak są najbardziej pozytywnie nastawieni).




A jak Wam minęła druga połowa 2021 roku, jeśli chodzi o k-pop? Czy macie coś, czego nadal słuchacie, a może nie potraficie sobie przypomnieć żadnej z piosenek, która miała premierę w tym czasie?

 

20:15

Zagraniczne zapowiedzi: kwiecień 2022

Zagraniczne zapowiedzi: kwiecień 2022

 


Przyznam szczerze, że miałam problem ze znalezieniem zagranicznych premier książkowych w tym miesiącu. Znaczy nie to, żeby ich nie było - bo premier jest bardzo dużo, ale za to trudno było mi znaleźć coś, co by przykuło moją uwagę. Ale udało się i dlatego możecie się zapoznać z moim znaleziskami poniżej. 

Emily X.R. Pan - An Arrow to the Moon

Premiera: 12 kwietnia 2022



Hunter Yee potrafi doskonale celować z łuku i strzały, ale wszystko inne w jego życiu nie układa się najlepiej. Ma dość bycia prześladowanym przez błędy swojej rodziny z przeszłości. Jedyne, co powstrzymuje go przed ucieczką, to jego młodszy brat, nadprzyrodzony wiatr i urzekająca dziewczyna z jego nowego liceum.


Luna Chang boi się przyszłości. Zbliża się ukończenie szkoły, a oczekiwania jej rodziców są przytłaczające. Kiedy zaczyna łamać zasady, jej życie wywraca się do góry nogami z powodu nowego, dziwnego chłopca z jej klasy, przybycia nieziemskich świetlików oraz złowieszczej szczeliny rozprzestrzeniającej się po mieście Fairbridge.


Gdy Hunter i Luna próbują nawigować między wrogością i sekretami swoich rodzin, wszystko wokół nich zaczyna się rozpadać. Jedyne, na czym mogą polegać, to ich miłość… ale czas ucieka, a los wypełni się na swój sposób. 


T. Kingfisher - Nettle & Bone

Premiera: 26 kwietnia 2022



Po latach obserwowania, jak jej siostry cierpią z rąk okrutnego księcia, Marra — nieśmiała, wychowana w klasztorze, trzecia córka — w końcu zdała sobie sprawę, że nikt nie przyjdzie im na ratunek. Nikt, z wyjątkiem samej Marry.


Szukając pomocy potężnej wiedźmy, Marra otrzymuje narzędzia do zabicia księcia — jeśli uda jej się wykonać trzy niemożliwe do wykonania zadania. Ale, jak to bywa w opowieściach o książętach, czarownicach i córkach, niemożliwe jest dopiero początkiem.


W jej wyprawie do Marry dołącza wiedźma, niechętna wróżka, były rycerz oraz kurczak opętany przez demona. Razem, cała piątka zamierza być ręką, która zaciska się na gardle księcia i wreszcie uwalnia rodzinę Marry i ich królestwo od tyranicznego władcy.


Emily St. John Mandell - Sea of Tranquility

Premiera: 5 kwietnia 2022



Edwin St. Andrew ma osiemnaście lat, kiedy przeprawia się parowcem przez Atlantyk, wygnany z grzecznego towarzystwa po źle przyjętej diatrybie na przyjęciu. Wkracza do lasu, oczarowany pięknem kanadyjskiej dziczy i nagle słyszy dźwięki skrzypiec odbijające się echem w terminalu sterowców – doświadczenie, które wstrząsa nim do głębi.


Dwa wieki później słynna pisarka, Olive Llewellyn, jest na trasie promującej książkę. Podróżuje po całej Ziemi, ale jej dom to druga księżycowa kolonia, miejsce z białego kamienia, strzelistych wież i sztucznego piękna. W tekście bestsellerowej powieści Olive o pandemii kryje się dziwny fragment: mężczyzna gra na skrzypcach w rozbrzmiewającym echem korytarzu terminalu statków powietrznych, gdy wokół niego wznoszą się drzewa lasu.


Kiedy Gaspery-Jacques Roberts, detektyw z Night City, zostaje zatrudniony do zbadania anomalii w północnoamerykańskiej dziczy, odkrywa przewrotnych zdarzeń: wygnanego syna hrabiego doprowadzonego do szaleństwa, pisarza uwięzionego daleko od domu, podczas gdy pandemia pustoszy Ziemię, i przyjaciela z dzieciństwa z Miasta Nocy, który, podobnie jak sam Gaspery, dostrzega szansę na zrobienie czegoś niezwykłego, co zakłóci linię czasu wszechświata.


A jeśli chcecie dowiedzieć się, co ciekawego pojawi się na polskim rynku wydawniczym - wpadajcie do Gosiarelli. Ja natomiast jestem pewna, że nie przejdę obojętnie obok premiery 27 kwietnia, czyli drugiej części Gildii Zabójców - Dzieci Gildii.


Copyright © eM poleca , Blogger