15:56

O autorkach, które zaczynały pisząc fanfiction

O autorkach, które zaczynały pisząc fanfiction

Oprócz tego, że udało mi się (mniej więcej) zdiagnozować, dlaczego ostatnio wolę czytać fanfiction od obyczajówek, mój ostatni tekst rozbudził we mnie chęć sprawdzenia, którzy autorzy zaczynali swoją przygodę z pisaniem właśnie w taki sposób. Bo że tacy istnieją, byłam pewna bo sama czytałam fanfiction napisane przez nich, zanim wydali własne dzieła (chociaż czasami to trwało zanim połączyłam kropki, bo często nie było to takie proste).

Jak sami wiecie, autorzy mają różny stosunek do fanfiction tworzonych na podstawie swoich książek. Nic więc dziwnego, że kiedy ktoś kto takie fanfiction pisał w końcu debiutuje w różny sposób odnosi się do swoich korzeni - i jak kiedyś jedynie nieliczni przyznawali się do swojej przeszłości, tak teraz można coraz częściej usłyszeć o autorach, którzy z podniesionym czołem mówią: tak, pisałam/em fanfiction. W większości przypadków już przed samym debiutem ich fanowska twórczość jest kasowana z otchłani internetu (co wiemy, że nie zawsze jest możliwe) a nazwy użytkowników zapominane. Chociaż jeżeli tylko jesteście wytrwali i macie zacięcie detektywistyczne (albo po prostu przeczytaliście w swoim życiu odpowiednio dużo fanficków z tych popularniejszych fandomów) możecie znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy. W przypadku niektórych autorów,a raczej autorek, bo to na nich skupiłam się (co nie powinno dziwić, według cenzusu Archive of Our Own sprzed pięciu lat, ponad 80% ich użytkowników to kobiety) - ułatwię Wam to zadanie.

Zacznę myślę że od najpopularniejszej autorki, która zaczynała od fanfiction i której wielotomowa telenowela o Nocnych Łowcach ciągnie się od lat bez końca (znaczy teoretycznie koniec ma być, ale w międzyczasie jakoś coraz więcej tych nowych tomów się pojawia) - chodzi oczywiście o Cassandrę Clare, która jako Cassandra Claire (tak, jej pseudonimy różnią się jedną literą) tworzyła w fandomie Władcy Pierścieni i Harry’ego Pottera, przy czym to fanfiction w tym drugim świecie przyniosło jej ogromną popularność a przy okazji wzbudziło równie ogromne kontrowersje za sprawą plagiatu, którego się dopuściła (w skrócie: wykorzystywała w swojej historii teksty z innych dzieł, np. z Buffy). Oryginalnej wersji The Draco Trilogy teoretycznie nie da się znaleźć w internecie, jednak jeżeli jesteście ciekawi jak wyglądała twórczość Clare wcześniej, tutaj macie link do pierwszej części serii przetłumaczonej na polski - Draco Dormiens. 


Zostając w świecie Nocnych Łowców, również jedna ze współautorek opowiadań z Kronik Bane’a czy Akademii Nocnych Łowców zaczynała swoją przygodę z pisarstwem z fanfiction. Sarah Rees Brennan (w świecie fanfiction znana jako Maya), może nie jest zbyt popularna w Polsce (nie mogłam się dopatrzeć, czy którąś z jej własnych książek została u nas wydana), ale ma na swoim koncie kilka znanych książek. Sama potwierdza, że uwielbiała pisać o swoich ulubionych bohaterach (Draco Malfoy’u oraz Edmundach - z Króla Leara oraz Lwa, Czarownicy i Starej Szafy), jednak kiedy poszukać głębiej, okaże się, że podobnie jak Cassandra Clare, była jedną z najbardziej rozpoznawalnych autorek. Z ciekawostek, jej The Dark Side of Light (o Harrym odwiedzającym Draco w więzieniu) było tak popularne, że po zakończeniu, jeden z czytelników stworzył… własne fanfiction do tej historii o tytule Five Years After. 

Kolejna autorka tworzyła w różnych fandomach, ale najczęściej znajdziecie informację o tym jak jej powieść - Smok jego królewskiej mości prawie powstała jako fanfiction Pana i Władcy Patricka O’Briena, które w pewnym momencie zaczęło żyć własnym życiem aż w końcu zamieniło się w osobny twór. I chociaż Naomi Novik (która jest autorką także Wybranej i Mocy Srebra) nie chce podzielić się swoją wcześniejszą twórczością, czy nawet pseudonimem, tak nie odcina się od swojej przeszłości.  Co więcej - ma sporej zasługi dla świata fanfiction - razem z Organization for Transformative Work, stworzyła jedną z najpopularniejszych stron na której można przeczytać fanficki - wspomniane już wcześniej Archive of Our Own (które otrzymało w tym roku nagrodę Hugo, tak dla przypomnienia). 

Marissę Meyer znacie zapewne z Sagi Księżycowej, która po raz drugi jest wydawana w Polsce (tym razem pojawiły się już trzy tomy!). Nawet nie wiecie w jak bardzo się zdziwiłam, kiedy okazało się że również i ona zaczynała z fiction i kiedy dowiecie się jakim, na pewno nie będziecie zdziwieni - bo Czarodziejki z Księżyca. Udało mi się dokopać do informacji, że napisane przez nią The House on Thornrose Lane: A Grimm Tale (tak tak, dobrze widzicie inspiracje baśniami!) jest najczęściej komentowanym fanfiction z fandomu Czarodziejki z Księżyca na fanfiction.net. Co więcej, możecie przeczytać to fanfiction, ponieważ profil Marissy, ani jej historie nie zostały skasowane - sama oficjalnie potwierdza, że Alicia Blade to jej profil. 


O tym, że Sarah J. Maas zaczęła pisać Szklany tron mając szesnaście lat pewnie słyszeliście, ale czy wiecie, że jego pierwsza wersja - Queen of Glass była opublikowana w internecie i posłużyła za materiał do pierwszych czterech części serii? Co prawda, nie była ona fanfiction, jednak na profilu Sarah, który można znaleźć na fanfiction.net (który nie został nigdy oficjalnie potwierdzony jak w przypadku tego na Fanficton Press, ale jego wygląd i opisy z update’ami sugerują, że jest prawdziwy) możemy zobaczyć mniej więcej jak wyglądała jej komunikacja z czytelnikami. Sama autorka potwierdziła, że pisała fanfiction w świecie Czarodziejki z Księżyca

Na zakończenie warto też wspomnieć o bardzo długiej liście autorów, którzy tworzyli fanfiction w świecie Zmierzchu - została im nawet poświęcona cała strona. Oczywiście, większość z tych książek to romanse czy wręcz erotyki (z Pięćdziesięcioma twarzami Greya na czele), ale samo przejście przez tę listę robi wrażenia - i pokazuje skalę fenomenu (chociaż jak pewnie sami zauważycie nawet po okładkach, że spora część z nich była wydawana na mniejszą skalę)

Co nie powinno nikogo dziwić - podejście do fanfiction cały czas się zmienia a z punktu widzenia wydawców, jest to bardzo dobry sposób na sprawdzenie możliwości autora i tego jakie zainteresowanie wzbudza jego twórczość. Oczywiście autorki o których wspomniałam, to jedynie część tych, które zaczynały pisząc fanfiction - jeżeli znacie innych autorów, którzy mieli podobną historię, koniecznie dajcie znać! 

14:14

[Popkulturowe wyznania eM]: Dlaczego wolę fanfiction od obyczajówek?

[Popkulturowe wyznania eM]: Dlaczego wolę fanfiction od obyczajówek?

Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że kiedy chcę przeczytać coś co będzie lekkie i przyjemne a z drugiej (albo lub) spowoduje, że moje serce z kamienia jednak coś poczuje, zamiast poszukać czegoś ciekawego wśród obyczajówek (co zazwyczaj robiłam w takim przypadku) moja uwaga skupia się na wybraniu czegoś ciekawego spośród fanficków. 

Z czego to wynika? Trudno jest mi jednoznacznie stwierdzić, wiem natomiast że na pewno nie jest to kwestia finansowa - równie dobrze zamiast grzebać po różnych stronach, mogłabym sprawdzić co ciekawego kryje Legimi do którego już od kilku lat mam dostęp albo wybrać się na spacer do biblioteki, żeby przejrzeć jej zasoby. 

Może to być kwestia tego, że czytając fanfiction w pewnym sensie znam już świat w którym dzieje się dana historia lub co nawet ważniejsze - znam bohaterów i wiem czego mniej więcej się po nich spodziewać. Oczywiście, są fanficki w których charakterystyka bohaterów nawet nie leżała obok tych oryginalnych, ale ja akurat mam to szczęście, że zazwyczaj jest to zabieg celowy. Chociaż nie można nie zaznaczyć, że czasami takie inne spojrzenie na bohatera, powoduje, że podczas lektury, czy oglądania już tego konkretnego dzieła widzą przed oczami wersję z fanfiction, czego przykładem jest Draco Malfoy z Harry’ego Pottera i jego bycie niezrozumianym badboyem (ale o tym mam nadzieję, że porozmawiamy kiedy indziej). 

Ale wróćmy do tematu. Ta znajomość świata czy bohaterów powoduje, że już w pewien sposób jest z nimi związana emocjonalnie. Pozwala to również, na skupienie się na zupełnie innych kwestiach - szczegółach, czy rozbieżnościach versus to co można znaleźć w oryginalnej historii. Sama łapie się na tym, że w obyczajówkach często trudno jest mi się zagłębić w historię,czy polubić bohaterów. Czasami mam wrażenie, że zanim ich poznam, to historia się już kończy, a ja zostaję z niedosytem. Doszłam nawet do wniosku, że zapoznanie się z bohaterem może być tak samo trudne, a nawet trudniejsze niż poznawanie nowych ludzi. 

Skupmy się teraz na tym jak są prowadzone same historie, przy czym odstawmy na bok kwestię gdybania - ja wiem, że w przypadku fanfiction gdybanie jest jednym z najważniejszych elementów, ale spróbujmy to na razie rozdzielić. Bo weźmiemy teraz pod lupę schematy i motywy. Nie, nie będę starała się udowodnić, że wykorzystywanie ich jest złe i niedobre - i jedno i drugie istnieje od momentu, kiedy człowiek zaczął tworzyć. Ba! Sama mam kilka motywów czy schematów, które jak tylko widzę, że jest szansa na to że się pojawią, od razu zaczynam się interesować daną historią. Chodzi mi tutaj raczej o sposób ich wykorzystania. Niestety już nawet w tym roku, miałam pecha i trafiłam na takie obyczajówki, które okazały się taką samą historią (no dobra, niech będzie podobną), tylko wydaną pod innym tytułem z inną okładką i innymi imionami bohaterów. Trochę jakby pod to samo równanie podstawić zmienne i dostać prawie ten sam wynik. 

Z jednej strony mnie to nie dziwi. Ile razy widzimy książki promowane jako następny Harry Potter, Zmierzch, czy nawet 50 twarzy Greya. Wiem, że niektórym to przyjąć do wiadomości, ale celem wydawnictw jest zarobienie pieniędzy. Dlatego też trudniej może być wydać coś nowego, niezwiązanego z panującymi trendami, przez co sami autorzy mogą trzymać się bezpiecznie przetartych szlaków. 

Czytając fanfiction czuje też, jakby autorzy bardziej skupiali się na tym co motywuje bohaterów, a nie po prostu co się następnie wydarzy. Że ludzie, są ważniejszy niż to co się dzieje a jak już coś się dzieje to mamy opisane w jaki sposób to na nich wpływa, jak kształtuje a czasami nawet w jaki sposób zmienia. 

Oczywiście, że może być tak, że mam strasznego pecha do wybieranych obyczajówek i że po prostu nie trafiłam na taką, która pokazałaby mi że można inaczej. A zarazem mam szczęście do fanfiction, ale to jest raczej kwestia tego, że wiem jak wyszukać dokładnie to na co mam ochotę. Bo to nie jest tak, że wszystkie fanficki są cacy - oj nie. Jeżeli nie wiesz na co zwracać uwagę, możesz przez przypadek trafić na coś, co po przeczytaniu dwóch zdań szybko opuścisz. 

Tylko właśnie, w przypadku fanfiction istnieją triki, które mogą przed tym uchronić. Sprawdzasz ile jest wejść, jaki jest do tego stosunek komentarzy czy lajków i można mniej więcej stwierdzić, czy jest sens w ogóle zaczynać. Do tego dochodzą jeszcze dodatkowe opisy - bo oprócz kilku zdań dotyczących historii możemy zobaczyć tagi, czy innego rodzaju informacje (w zależności od platformy na której znajduje się ff). Co ciekawe, często autorzy na samym początku informują czytelników, jeżeli w historii pojawiają się wrażliwe kwestie - w takim przypadku, jeżeli ktoś wie, że nie powinien o jakiejś kwestii czytać - może jej uniknąć. 

Jak wygląda kwestia wyszukiwania w obyczajówkach? W dużej mierze jesteśmy zdani na promocję od której zależy czy dana książka rzuci nam się w oczy, co niekoniecznie oznacza, że dużo osób ją przeczytało. Dochodzi do tego lakoniczny opis na okładce (który coraz częściej nie oddaje w pełni istoty historii i nie dotyczy to tylko obyczajówek) oraz polecajki od innych autorów. A jak jeszcze dojdzie do tego ładna okładka, to sami wiecie jak jest. 

Czy w takim razie uważam, że jedno jest gorsze od drugiego? Nie! Wręcz przeciwnie, chciałam zwrócić uwagę na to, że pomimo tego jak odbierane jest fanfiction czasami coraz ciekawszą alternatywą, która zaczyna coraz mocniej rozpychać się łokciami i kreować popkulturę. Niech świadczy o tym fakt, że jedna ze stron na której można je znaleźć, Archive of Our Own otrzymała nagrodę Hugo.

21:18

Zagraniczne zapowiedzi: wrzesień 2019

Zagraniczne zapowiedzi: wrzesień 2019

Wakacje się skończyły nie tylko dla uczniów, ale też dla wydawnictw. Znowu wkraczamy w okres w którym premiera będzie goniła premierę. Wrzesień to dopiero początek, ale lista książek jest już całkiem spora, chociaż może nie dla wszystkich, ponieważ w dzisiejszych zagranicznych zapowiedziach będzie dużo kontynuacji serii. Oczywiście bez spoilerów. Jeżeli chodzi o zupełnie nowe tytuły, to przygotujcie się, że będzie trochę o  nieumarłych. 

Tamsyn Muir - Gideon the Ninth (The Ninth House #1)

Premiera: 10.09.2019



Dziewiącty Nekromata potrzebuje fechmistrza. Gideon ma miecz, trochę sprośnych magazynów i brak czasu na głupoty nieumarłych. 

Wychowana przez nieprzyjazne, skostniałe mniszki, starożytne sługi i niezliczone szkielety, Gideon jest gotowa porzucić życie w służbie i w zaświatach jako ożywione zwłoki.  Pakuje swój miecz, buty i sprośne magazyny i przygotowuje swoją ucieczkę. Jednak jej nemezis z czasów dzieciństwa nie pozwoli uwolnić się jej bez służby. 

Harrowhark Nonagesimus, Wielebna Córka z Dziewiątego domu oraz nadzwyczajna wiedźma kości, została wezwana do działania. Cesarz zaprosił dziedziców każdego z jego lojalnych Domów do stawienia się na śmiertelną próbę umiejętności oraz rozumu. Jeśli Harrowhark powiedzie się, stanie się nieśmiertelnym, potężnym sługą Zmartwychwstania, jednak żaden nekromanta nie może wstąpić tam bez swojej kawalerii. Bez miecza Gideon, Harrow przegra, a Dziewiąty Dom umrze. 

Oczywiście, lepiej żeby niektóre rzeczy pozostały nieżywe.

Emily Lloyd - Jones - The Bone Houses 

Premiera: 24.09.2019



Siedemnastoletnia Aderyn (nazywana Ryn) dba tylko o dwie rzeczy: swoją rodzinę i rodzinny cmentarz. A w tym momencie oba są w kiepskim położeniu. Od czasu śmierci rodziców, Ryn i jej rodzeństwo wiodą nędzne życie grabarzy w odległej wiosce Clbren, która znajduje się u podnóża śmiercionośnej góry, która kiedyś była zamieszkiwana przez Fae. Problem z byciem grabarzem w Colbren jest taki, że nie wszystko co jest martwe taki pozostaje. 

Ciała, które powstały nazywane są kościanymi domami a legenda głosi, że są one rezultatem starej klątwy. Kiedy w mieście pojawia się Ellis, tajemniczy praktykant tworzący mapy, kościane domy atakują z nową zaciekłością. Co sprawia, że Ellis je przyciąga? A co ważniejsze, co można zrobić, żeby zatrzymać je na dobre? 





A jeśli chodzi o kontynuacje już wydanych serii, koniecznie musicie zaznaczyć sobie w kalendarzu datę 3 września! To właśnie wtedy wychodzi ostatni tom trylogii Nibynocy Jaya Kristofa - Darkdown. Reakcje, które widziałam u szczęśliwców, którzy mieli już możliwość przeczytania tej książki, wskazują na to, że trzeba się przygotować, na nóż wbity w serduszko. Tego samego dnia premierę ma również kontynuacja przygód Cassidy Blake od Victorii Schwab - Tunnel of Bones

Sama nie mogę się doczekać również Wayward Son od Rainbow Rowell, który będzie miał premierę 24 września. Kojarzycie inną książkę tej autorki - Fangirl? A dokładnie historię o której główna bohaterka pisała fanfiction? Wayward Son to właśnie druga część tej historii - Carry On

Dajcie znać na co czekacie we wrześniu! 
A jeżeli jesteście ciekawi co ciekawego dzieje się na naszym polski podwórku - wpadnijcie do Gosiarelli. 
Copyright © eM poleca , Blogger