21:37

[eM dramy] DramaRAR #3

[eM dramy] DramaRAR #3

Dawno, dawno temu, kiedy postanowiłam pisać krótkie opinie na temat obejrzanych k-dram, oczami wyobraźni widziałam jak uda mi się napisać o wszystkich, które obejrzałam od początku mojej przygody z tym gatunkiem (bo chyba można napisać, że to gatunek, nie?). Niestety, jak w większości przypadków odnośnie moich planów - coś mi nie wyszło. Winą za to obarczam zarówno swoją pamięć (bo robi się coraz gorsza, boję się pomyśleć co będzie dalej) jak i lenistwo (bo gdybym szybciej się do tego zabrała, to pewnie nie mielibyście przed sobą dopiero trzeciej odsłony DramaRAR).

Nadszedł jednak czas, żeby wziąć się w garść i zacząć w miarę regularnie pisać o obejrzanych dramach, dlatego przed Wami nie-tak-krótki przegląd dram, które udało mi się obejrzeć w tym roku.

Mr. Sunshine




Pierwsze co musicie o wiedzieć o Mr. Sunshine to to, że jest to drama historyczna, a jeśli kiedyś mieliście tę przyjemność oglądać jakąkolwiek koreańską dramą historyczną, to doskonale wiecie jak to się wszystko skończy. Dla niewtajemniczonych napiszę, że jeżeli liczycie na lekką i przyjemną historię, która nie roztrzaska Waszego serca na milion drobnych kawałków - to nawet nie próbujcie patrzeć w stronę tej dramy (ale spokojnie, poniżej będziecie mieli kilka innych tytułów, które będą się lepiej do tego nadawały).

Jeżeli już wiemy na co się piszemy (a raczej czego tam nie będzie) to Mr. Sunshine okazuje się jedną z najwspanialszych dram. Nie dość, że jest osadzona na początku XX wieku, a w dodatku w czasie panowania ostatniego cesarza Korei oraz początku okupacji japońskiej, to wydarzenia, które obserwujemy bardzo łatwo zestawić nam będzie z tym co znamy z historii Polski. Dużo polityki, trochę codziennego życia mieszkańców Korei i relacji jakie między nimi panowały. Do tego romans, który nie wysuwa się zbyt często na pierwszy plan i bromance, który podbił moje serce (co nie powinno nikogo dziwić, bo bromance w k-dramach uwielbiam). Dodajcie też do tego przepiękne ujęcia i cudowną muzykę w tle.

I jeżeli się zdecydujecie - pamiętajcie, żeby mieć chusteczki w pobliżu!

Memories of the Alhambra




Mam taki tyci problem z tą dramą o którym staram się zapominać, kiedy polecam ją innym do obejrzenia. No bo powiedzmy sobie szczerze, drama o grze w rozszerzonej rzeczywistości brzmi świetnie, prawda? Szczególnie, jeśli dodamy do tego tajemnicze (wierzcie mi, bardzo tajemnicze!) zabójstwo i próbę odnalezienia sprawcy. Do tego piękne hiszpańskie widoki (no dobra, koreańskie też). Sama historia niesamowicie wciąga, a po jakimś czasie pewien motyw muzyczny powoduje, że zaczynacie wpadać w paranoję (i żeby nie było - nie tylko Wy). Fascynujące dla mnie było również pokazanie tego w jaki sposób może wyglądać tego rodzaju gra za kilka lat, a dokładniej jak firmy produkujące gry mogą współpracować z innymi firmami ku zwiększeniu przychodów.

Tylko niestety w Memories of the Alhambra sytuacja romansowa wygląda tak, jakby ktoś zapomniał zrobić do niej dobre przygotowanie na początku dramy a potem sobie przypomniał, że chyba ktoś do kogoś miał czuć miętę tylko jakoś tak zapomniało, więęęęęęc szybko, szybko - może nikt nie zauważy. Ale tak jak pisałam wcześniej - to jest jedynie malutki szczegół.

Touch your heart




Mam nadzieję, że oglądaliście Goblina i wiecie jak się skończył, bo chociaż nigdzie to nie jest napisane, to Touch Your Heart spokojnie można traktować jako nieoficjalną kontynuację Goblina (jeżeli wiecie co mam na myśli). A wszystko to przez głównych bohaterów, w których bez większych problemów możemy dostrzec bohaterów z Goblina. Chociaż może to być kwestia tego, że po prostu grają ich Ci sami aktorzy, a mój mózg nie potrzebuje dużo, żeby znaleźć dziurę w całym - ale w tym przypadku to się sprawdziło, ponieważ nie jestem pewna czy przetrwałabym całą dramę, gdybym nie ustaliła sobie tego co wcześniej Wam napisała.

Touch Your Heart teoretycznie jest dramą prawniczą z elementami aktorskiego świata oblaną taką ilością cukru i lukru, że gdyby ktoś go tyle zjadł to miałby wszystkie zęby do wymiany. I chociaż ogląda się to to przyjemnie, szczególnie kiedy nie chcemy zbyt dużo myśleć, to nawet wtedy nie możemy nie zauważyć tego, że scenarzyści chyba nie do końca wiedzieli jaki mają pomysł na główną historię w tej dramie. Dlatego dostajemy kilka różnych wątków, które zaczynają się teoretycznie kończą, po czym znowu się pojawiają przez co czułam brak spójności. Ale koniec końców dramę oceniam pozytywnie, szczególnie jeżeli potrzebujecie się odstresować.

My first first love




Będę złośliwa i nie napiszę dużo o tej dramie, bo to nie jest pełna drama tylko jej połowa udająca pierwszy sezon, bo tak sobie szanowny Netflix (czy kto to tam za to odpowiadał) wymyślił i drugi sezon chociaż już dawno został nakręcony (jeśli wierzyć w plotki, a te akurat miałby sens) to dopiero niedługo (26 lipca) go dostaniemy.  I nikt mnie nie przekona, że to nie było specjalnie zrobione, szczególnie przy takim zakończeniu!

W każdym razie, My First First Love to remake koreańskiej dramy Because It’s The First Time. Historia opowiada o grupie młodych ludzi w wieku studenckim i ich miłosnych przygodach. Co brzmi dużo dziwniej, niż to co tam się naprawdę dzieje. Ta połówka dramy spodoba się osobom, które pokochały Age of Youth.

Her Private Life


A na koniec zostawiłam dramę, która w tym momencie zajmuje miejsce mojej ulubionej dramy z 2019 roku i jednej z najlepszych dram jakie dane mi było obejrzeć. Tutaj wszystko pięknie zagrało, chociaż tablica do k-drama bingo powinna iść w ruch.

Mamy świetną bohaterkę, która jest babą z jajami pokazującą, że można być profesjonalistką w pracy a po niej oddawać się w ramiona swojego hobby z nie mniejszym zapałem, nawet jeżeli to hobby to fangirlowanie jednego z członków zespołu k-popowego, co może wydawać się dziwnym zajęciem dla kobiety w jej wieku.

I w tym momencie, powinnam jasno potwierdzić jedną rzecz: tak, utożsamiam się z bohaterką i to bardzo mocno. Chociaż uważam, że ze mną nie jest tak źle (a przynajmniej jeszcze) i chyba nigdy nie biegałabym robić zdjęć nikomu na lotnisku, bo jednak lenistwo u mnie wygrywa. Ale nawet nie wiecie jak bardzo szanuję pomysł i to w jaki sposób twórcy go przedstawili. Na uwagę zasługuje również chemia między dwójką głównych bohaterów a także przedstawienie ich relacji (chociaż momentami można byłoby się przyczepić do szczegółów) Do tego mamy dużo sztuki, humoru, dramatów (jest drama, musi być dramat), sympatycznych bohaterów drugoplanowych oraz tajemnic, które kiedyś już gdzieś widzieliśmy.

A to wszystko składa się na kawał porządnej dramy.

Jeżeli chodzi o kolejną odsłonę DramaRAR, to właśnie oglądam poniższe tytuły, więc istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że o którymś z nich tam napiszę: Angel’s Last Mission: Love, Abyss, My Absolute Boyfriend, WWW, Encounter.

22:00

Zagraniczne tytuły w słowiańskich klimatach

Zagraniczne tytuły w słowiańskich klimatach

Przyszedł czas w którym po tych wszystkich czarodziejach, wampirach i dystopiach, na zagraniczne książkowe salony coraz pewniejszym krokiem zaczynają wchodzić motywy słowiańskie, czy wschodnioeuropejskie. I nie chodzi mi tutaj o wydawanie książek naszych rodzimych, czy sąsiednich autorów a o inspirację naszą kulturą, wydarzeniami historycznych czy językiem przez zachodnich autorów.

Może na razie nie ma tego zbyt wiele (a może inaczej, sama nie przeczytałam zbyt wielu takich tytułów. JESZCZE), ale warto na nie zwrócić uwagę, bo wręcz fascynujące jest to jak inni wykorzystują to co doskonale (lub nie) znamy. Co więcej, coraz więcej zachodnich autorów sięga po inspiracje ze wschodu, idąc coraz dalej - wręcz do samej Azji.

Na podstawie mojego obecnego stanu wiedzy (który może nie jest może zbyt duży, ale mam oczy i uszy szeroko otwarte i jak tylko widzę coś w słowiańskich klimatach od razu zaczynam się bliżej przyglądać) jestem w stanie wyróżnić dwa główne sposoby wykorzystania słowiańskiej (czy wschodnioeuropejskiej) kultury.

Pierwszym z nich jest bezpośrednie odwołanie się do legend i historii, dzięki czemu dostajemy mniej lub bardziej wierny retelling albo historię którą na wszelki wypadek sprawdzamy w źródłach historycznych, ponieważ wydaje nam się, że to mogło się naprawdę wydarzyć. W moim przypadku, kiedy czytam jeden czy drugi rodzaj doświadczam nostalgicznego uczucia powrotu do dzieciństwa a dokładnie do czasu, kiedy rodzice czytali mi Baśnie Narodów ZSRR (brzmi to dziwnie, ale baśnie były cudne! Jak tylko znajdę tę książkę, pokażę ją Wam na instagramie).
Dlatego jeżeli szukacie czegoś bardzo klimatycznego, mogę polecić Wam książki dwóch autorek. Jedną z nich jest Naomi Novak i jej Wybrana w której oprócz zabawy ze smoczymi tropami (które nie wiem jak dla Was, ale dla mnie są zawsze mile widziane, szczególnie jeśli dotyczą porywania przez smoki młodych dziewcząt), dostajemy tajemniczy las, fascynujący system magiczny, wioskę z jej wadami i zaletami oraz.. bohaterki o swojsko brzmiących imionach - Agnieszka czy Kasia. Kolejnym plusem jest również to, że cała historia zamyka się w jednym tomie. Wiem, że również w poprzednich swoich książkach Naomi wplatała polskie akcenty, ale niestety cały czas mam problem ze znalezieniem Smoka Jego Królewskiej Mości a dopóki nie przeczytam nie chcę wydawać opinii (szok, ale serio ja tak często mam!).


W podobny sposób, chociaż czerpiąc bardziej z historii naszych wschodnich sąsiadów, inspirację słowiańską i kulturą wplotła w swoją historię Katherine Arden w trylogii Niedźwiedź i słowik. Znowu mamy magię, ale tym razem nawiązująca bezpośrednio do słowiańskich wierzeń i tego co się działo jak na słowiańskie tereny weszło chrześcijaństwo. Klimatu świetnie dopełnia zderzenie zderzeniu historycznego, prawdziwego świata z tym magicznym.



Drugim sposobem na wprowadzenie słowiańskiego klimatu do historii jest stworzenie alternatywnego świata, który w pewnych aspektach posiada słowiańskie nawiązania. Idealnymi przykładami na takie poprowadzenie historii są Leigh Bardugo i jej trylogia Grisza (i dylogia o Nikolai’u) oraz Emily A. Duncan z Wicked Saints. Z tym zaznaczeniem, że dla Leigh kultura i język krajów wschodnioeuropejskich był punktem wyjścia do stworzenia czegoś całkowicie nowego, swego rodzaju podstawą do zbudowania nowych słów, sama kultura (a wręcz stwierdziłabym nawet, że religijność) jedynie delikatnie przebija się w niektórych momentach i jest raczej dodatkiem do historii niż wychodzi na pierwszy plan. Tak w przypadku Wicked Saints dostajemy bezpośrednie zapożyczenia z języka dotyczące nazewnictwa miejsc (wraz z polskimi znakami!), nadawanych imion czy nawiązanie do ciepłych relacji między dwoma państwami (ekhempolskarosjaoficjalniepotwierdzoneekhem).


W tym momencie moja lista na razie się tu kończy, ale nie kończą się moje poszukiwania książek inspirowanych słowiańską, czy wschodnioeuropejską kulturą, bądźcie gotowi na kolejne części! A jeżeli sami znajdzie jakiś tytuł w takim klimacie, koniecznie dajcie mi znać.

21:02

Zagraniczne zapowiedzi: czerwiec 2019

Zagraniczne zapowiedzi: czerwiec 2019

Nie wiedzieć czemu, kiedy myślałam o tym co powinnam umieścić w czerwcowych zapowiedziach na myśl przychodził mi dosłownie jeden tytuł, który już dawno zamówiłam i nie mogę się doczekać, kiedy będę miała go już u siebie. Dlatego wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy po krótkim sprawdzeniu list z zapowiedziami znalazłam kilka tytułów, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Ba! O części z nich pisałam nawet w najbardziej oczekiwanych książkach w 2019 (w tym jeden, który również mam już zamówiony). Dlatego nie przedłużając, oto lista na ten miesiąc.

Kat Cho - Wicked Fox (Gumiho #1)

Premiera: 25.06.2019



To właśnie ta książka o której pisałam, że nie mogę się jej doczekać już od dłuższego czasu. A to dlatego, że w pewnym momencie ktoś (nie pamiętam już czy to była sama autorka, czy ktoś inny) napisał, że będzie to k-drama w formie książkowej i to na dodatek YA. No po prostu nie mogłam nie czekać na tę książkę (i jej nie zamówić, co uczyniłam jak tylko było to możliwe).

Osiemnastoletnia Gu Miyoung jest gumiho - lisem o dziewięciu ogonach żywiącym się energią mężczyzn, żeby przeżyć. Ponieważ mało kto wierzy wciąż w dawne opowieści a złych ludzi nikt nie szuka, współczesny Seul wydaje się idealnym miejscem, żeby się ukryć i polować. Jednak po jednym z posiłków podczas pełni księżyca, Miyoung spotyka Jihoona, zwykłego chłopca zaatakowanego przez goblina głęboko w lesie i wbrew swoim instynktom (i zasadom dotyczących przetrwania) ratuje go, przez co traci swój ‘lisi koralik’- w którym znajduje się jej dusza gumiho.

Jihoon i Miyoung zaprzyjaźniają się (czy aby tylko?), w tle czają się mordercze moce, a sama próba odzyskania koralika przez młodego szaman kończy się tragicznie.

Jay Kristoff - Dev1at3 (Lifelike #2)

Premiera: 25.06.2019



Dev1at3 to druga część trylogii, którą rozpoczęło Lifel1k3 o którym pisałam w zeszłym roku. W związku z tym nie chcę spoilerować wydarzeń tym, którzy jeszcze nie przeczytali pierwszej części (a pewnie jest Was całkiem sporo, skoro książki nie ma jeszcze na polskim rynku).

Dlatego jeżeli lubicie połączenia różnych motywów i jesteście ciekawi co może wyjść z mieszkanki dystopii, supermocy i robotów to nie zastanawiajcie się dłużej i łapcie za Lifel1k3, bo za chwilę będziecie mieli kolejną część.

Anna Bright - The Beholder (The Beholder #1)

Premiera: 25.06.2019



Selah czekała całe swoje życie na szczęśliwe zakończenie. Jako jedyna córka lidera Potomac, wie że jej obowiązkiem jest znalezienie odpowiedniego partnera, który pomoże zapewnić bezpieczną przyszłość jej ludziom. W końcu nadszedł ten dzień. Jednak nic nie jest takie jak miało być. Po publicznym odrzuceniu przez jej najbliższego przyjaciela z dzieciństwa, Selah musi odbyć podróż przez Atlantyk, gdzie będą czekać na nią potencjalni adoratorzy. Tym sposobem z angielskich ogrodów przenosimy się na norweskie fiordy, gdzie Selah odbędzie przygodę swojego życia - z której może nie wracać, jeżeli nie wróci zaręczona.

Sarah Gailey - Magic for Liars

Premiera: 4.06.2019



Debiut Sarah Gailey będący połączeniem fantasy i kryminału noir.

Ivy Gamble nigdy nie chciała mieć magicznych mocy. Ma świetne życie: pracę jako prywatny detektyw, dzięki której jest (prawie) samowystarczalna, puste mieszkanie i mały problem z alkoholem. To cudowne życie i nie chciałaby być taka jak jej siostra, magicznie uzdolniona profesor Tabitha.

Jednak kiedy Ivy zostaje zatrudniona do przeprowadzenia śledztwa w sprawie okrutnego morderstwa członka kadry w prywatnej akademii Tabithy, pani detektyw zaczyna zatracać się w sprawie, w życiu które mogłaby mieć oraz w odpowiedzi, która wydaje się być poza jej zasięgiem.

Susan Ee - Cinder & the Prince of Midnight

Premiera: 3.06.2019



Premiera tej książki jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Dawno (no dobra, może nie aż tak dawno) temu czytałam trylogię (która nie być trylogią, ale jednak trylogią została a lepiej dla wszystkich byłoby, gdyby jednak miała więcej części) Angefall. Opowieść Penryn o końcu świata - która była tak samo wciągająca jak była kripi (z zaznaczeniem, że im dalej, tym było bardziej kripi). Potem o Susan Ee zrobiło się cicho, aż do teraz…
Kiedy zobaczyłam tę dziwną okładkę (i zaczęłam się bać co znajdę w środku) stwierdziłam, że muszę Wam podrzucić informację o tym baśniowym thrillerze.

Osierocona dziewczyna w mrocznym królestwie. Trwająca wojna cieni, podczas której faeries są brane w niewolę. To jest świat Cinder, świat w którym dziewczyna taka jak ona może zostać sprzedana jako ludzka zwierzyna do rytualnego polowania. Jednak tej nocy, drapieżcy mają się czego bać. Tej nocy, nawet książce może zostać uwikłany przez oczekiwania Mrocznego Króla.


Margaret Rogerson - Sorcery of Thornes

Premiera: 4.06.2019



Nauczona doświadczeniem po lekturze poprzedniej książki Margaret Rogerson - An Enchantment of Ravens nie powinnam Wam w ogóle wspominać o tej książce. Ale znowu okazuje się, że jest łatwa, kiedy widzę ładne okładki a jak przypomnę sobie jaki potencjał miał świat wykreowany w poprzedniej książce autorki, to już w ogóle.

W ramach wyjaśnienia: z tego co wiem, historie w książkach nie są ze sobą powiązane.
Wszyscy czarnoksiężnicy są nikczemni. Elisabeth o tym wie od zawsze, bo dorastała wśród ich narzędzi - magicznych ksiąg, które szeptały na półkach i dygotały pod ciężarem łańcuchów a prowokowane - zamieniały się w groteskowe potwory z tuszu i skóry. Elisabeth ma nadzieję zostać obrońcą, którego celem jest obrona królestwa przed ich mocą. Jednak kiedy sabotaż powoduje, że najbardziej niebezpieczna księga wydostaje się na wolność Elisabeth musi ją znaleźć, żeby oczyścić swoje imię. O pomoc może się zwrócić jedynie do swojego największego wroga Nathaniela Thorna i jego demonicznego służącego,dzięki którym zaczyna kwestionować wszystko co wiedziała do tej pory na temat czarnoksiężników.

Koniecznie dajcie znać, czy macie w planach którąś z tych książek!
A jeżeli jesteście ciekawi, co słychać na polskim rynku wydawniczym - łapcie link do zapowiedzi u Gosiarelli!
Copyright © eM poleca , Blogger