21:07

Książki na Halloween dla tych, którzy nie lubią się bać

Książki na Halloween dla tych, którzy nie lubią się bać

Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz - nie przepadam za horrorami. I nawet nie jest to kwestia tego, że się boję (no dobra, tego też), ale tego, że moja wyobraźnia i tak jest już dobrze rozbujana, więc nie potrzeba mi kolejnych bodźców, żeby rozkminiać, czy zaraz coś mnie zaatakuje. Dlatego w okolicach Halloween, kiedy jak grzyby po deszczu pojawiają się zestawienia “strasznych” książek/seriali/filmów do przeczytania/obejrzenia właśnie w tym czasie - to nawet nie próbuję do nich zaglądać, bo wiem, że prawdopodobieństwo, że znajdę w nich coś dla siebie jest bardzo niewielkie.

Dlatego też zdecydowałam się przygotować listę książek dla takich osób jak ja - które z chęcią by przeczytały coś klimatycznego (i nie ukrywajmy, zawierającego wątki fantastyczne), ale niekoniecznie chciałyby mieć problemy ze snem przez kolejne miesiące. Moje poszukiwania odpowiednich tytułów doprowadziły mnie do wniosku, że istnieją trzy typy książek, które będą idealne dla takich osób.


Książki middle grade z nadnaturalnymi wątkami.


Jeżeli ktoś bardzo chce, to może je nazwać książkami dla młodszej młodzieży. Z oczywistych powodów nie spowodują, że będziecie czujni co czyha na Was w szafie, ale posiadają cudowny klimat, który powoduje, że macie ochotę zakopać się pod kocykiem, czytać i nie przestawać dopóki nie zabraknie Wam stron. Stwory i inne potwory, chociaż niebezpieczne, zazwyczaj są niezrozumiane. Albo bardzo szybko pokonane przez głównych bohaterów.

W tym miejscu nie mogłabym nie wspomnieć o serii o Harrym Potterze (której chyba nie trzeba przedstawiać, prawda?), a dokładniej o jego pierwszych trzech częściach, które idealnie wpasowują się w ten opis. Chociaż jeżeli macie słabsze nerwy, to uważałabym czytając Komnatę Tajemnic - małoletnia eM panicznie bała się czytać tę część, kiedy za oknem było ciemno. Drugim polecanym tytułem jest City of Ghosts Victorii Schwab, czyli historia o Cassidy Blake, która widzi duchy. I ma jednego z nich za przyjaciela. A ich przygody mają miejsce w Edynburgu.

Książki young adult z nadnaturalnymi wątkami.


Powiedzmy, że to taki poziom wyżej od poprzednich tytułów. W końcu bohaterowie też są starsi, muszą bardziej uważać, żeby w starciu nie stracić jakiejś kończyny. Krew się leje, potwory szaleją, a niektórzy czytelnicy chowają się pod kołdrę w strachu, czy nie zaatakuje ich potwór spod łóżka. Sytuację łagodzi romans (bardzo często z jednym z wcześniej wymienionych potworów, aczkolwiek tych mniej rządnych krwi), sarkastyczni bohaterowie i obowiązkowy morał. W końcu to książki dla nastolatków, im nigdy za mało morałów.  

Okrutna pieśń Victorii Schwab to opowieść o podzielonym mieście, w której jednej części rządzą potwory. Wróżbici Libby Bray, to historia mająca miejsce w Nowym Jorku lat dwudziestych - i śledztwa dotyczącego morderstw młodych ludzi. Z dodatkiem wątków nadnaturalnych, które mogą się przydać, bardziej niż można by się było tego spodziewać.


Fantastyka z dużą dawką humoru.


I przechodzimy do ostatniego poziomu wtajemniczenia, czyli klimatycznej fantastyki, która mimo wszystko powoduje, że na każdej stronie albo chichramy się pod nosem, albo zanosimy się donośnym śmiechem, który powoduje, że domownicy zaczynają się interesować, czy wszystko z nami w porządku. Kiedy humor wylewa się z każdej strony, nie można się bać nawet najstraszniejszych potworów.

Idealnym przykładem będzie w tym przypadku Dożywocie Marty Kisiel - czyli historia wesołej (lub mniej) ferajny z Lichotki, wśród których możecie znaleźć ducha, czy Anioła Stróża. Drugim tytułem, który może być dobry dla Was, jeśli zdecydujecie się na ten rodzaj książek to Wieża Daniela O’Malley, czyli opowieść o kobiecie, która budzi się w parku otoczona ciałami i zupełnie nie pamięta jak tam się znalazła. Całe szczęście, ma w kieszeni list od siebie dla siebie.

Co macie w planach do przeczytania? Która kategoria książek najbardziej przypadła Wam do gustu? A może jesteście fanami horrorów? Koniecznie dajcie znać!

21:13

[eMdramy] Gdzie oglądać dramy?

[eMdramy] Gdzie oglądać dramy?

Nie wiem czy pamiętacie, ale jakiś czas temu dzieliłam się z Wami spostrzeżeniami, które dotyczyły początków oglądania k-dram, a także tego, czego się nauczyłam po roku ich oglądania. Jednak kiedy zdecydujecie się, żeby sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi, pojawia się temat o którym jeszcze tu nie wspomniałam, a który na pewno Was interesuj. No bo wszystko fajnie pięknie, ale gdzie można oglądać dramy? Czy mają napisy są po polsku, czy jesteśmy skazani na angielski? A może trzeba wydać grube miliony, żeby cokolwiek zobaczyć?

Nie bójcie się, oto jestem i wszystko Wam wyjaśnię. Zanim jednak zacznę, chciałabym zaznaczyć, że skoncentrowałam się na legalnych źródłach z których możecie oglądać dramy, bo wiecie - warto jest pokazać, że w Polsce ludzie też oglądają dramy i że ten rynek ma potencjał. Jednak jak sami zobaczycie, jest tego naprawdę niewiele. Samych legalnych możliwości jest więcej, niestety większość takich, które posiadają chociaż napisy w języku angielskim są dostępne jedynie w Ameryce Północnej.

Netflix


Tak, tak - na tym chyba najbardziej znanym serwisie streamingowym można obejrzeć k-dramy (i nie tylko). Może i nie ma ich tam zawrotnej liczby (chociaż chodzą słuchy, że to ile dram jest dostępnych zależy od regionu w którym się znajdujemy, co jest typowe dla Netflixa), ale baza powoli się buduje i co jakiś czas dołączają coraz to nowe tytuły, a nawet niektóre z nich są emitowane jako nowości co tydzień. Jeżeli chodzi o napisy, mamy tu opcję zarówno napisów polskich jak i angielskich.

O zasadach oglądania w Netflixie chyba nie trzeba dużo pisać. Jeżeli zaczynacie z nim przygodę, macie darmowy miesiąc. Potem trzeba płacić - miesięcznie, ale można w każdym momencie zrezygnować i w każdym momencie wrócić.

Jakie ciekawe tytuły tutaj znajdziecie? Korean Odyssey, Mr. Sunshine, Something in the Rain, Hello My Twenties (uważajcie, bo jest tylko drugi sezon!), Black, czy Live. Połowy z nich jeszcze nie oglądałam, ale mam w planach, więc proszę bez spoilerów!

Viki Rakuten




Czyli platforma skoncentrowana już jedynie na azjatyckich produkcjach. Znajdziecie tu dramy zarówno koreańskie jak i chińskie, tajwańskie czy japońskie. A jeżeli Wam mało, to oprócz tego do wyboru są jeszcze filmy. Podobnie jak w przypadku Netflixa, dostępność dramy jest zależna od regionu z którego oglądamy.

Jednak w przeciwieństwie do niego, mamy dwie opcje oglądania. Możemy oglądać bezpłatnie - wtedy seans odcinka przerywany jest blokami kilkuminutowych reklam, ale możemy również zapłacić i oglądać bez reklam (płatność jest pobierana z góry za rok lub co miesiąc) plus mieć dostęp do innych udogodnień (których jeszcze nie odkryłam, ale bądźcie czujni, będę testowała!).

Jeżeli chodzi o napisy - mamy tu opcję zarówno napisów polskich jak i angielskich. Co ciekawe, dramy są tłumaczone przez wolontariuszy do których można dołączyć. Inną interesującą opcją jest możliwość oglądania dramy z opcją nauki koreańskiego (jeżeli kiedyś w końcu zacznę się go uczyć, będę sprawdzała), oraz oglądanie odcinka z komentarzami innych użytkowników pojawiającymi się na górze ekranu.

Przykładowe tytuły, które możecie tu obejrzeć to W, Goblin, Just between lovers, Strong Woman Do Bong Soon, Descendants of the sun, Hwarang, Because this is my first life, Fight My Way, Moonlight Drawn by Clouds, Chicago Typewriter i wiele, wiele innych.

Zdaje sobie sprawę, że w sieci istnieje jeszcze więcej stron za pośrednictwem których można obejrzeć dramy, jednak w kwestii legalności poruszają się w szarej strefie - dlatego o nich tutaj nie wspomniałam. Jeżeli jednak chcecie je znaleźć, myślę, że nie będziecie mieli większego problemu korzystając z Wujka Google’a.

A korzystając z okazji posta o tematyce dram: koniecznie dajcie znać co teraz oglądacie! Co najbardziej polecacie z tegorocznych nowości?

18:01

Przewodnik po książkach Sarah J. Maas

Przewodnik po książkach Sarah J. Maas


Jeżeli zdarzyło się Wam interesować literaturą przeznaczoną dla starszej młodzieży (nie chcę pisać young adult, bo w tym przypadku wydaje mi się, że jednak trochę wychodzimy poza ten rodzaj) z naciskiem na fantastyczne klimaty, jestem prawie pewna, że nazwisko Sarah J. Maas nie jest Wam obce. Autorka znana jest przede wszystkim z dwóch serii, ale na horyzoncie pojawiają się coraz to nowe informacje o kolejnych projektach, dlatego postanowiłam zebrać te wszystkie informacje w jedno miejsce. Bo może i jeszcze nie ma tego tyle co w przypadku Cassandry Clare, ale wierzę, że niektórzy szukają informacji w jakiej kolejności czytać Szklany tron czy Dwór Cierni i Róż oraz to czy są w jakikolwiek sposób powiązane (od razu odpowiem na to pytanie: chodzą słuchy, że w pewien sposób tak, ale w praktyce nikt nic nie wie).

W takim razie powstaje pytanie: od czego najlepiej zacząć, żeby poznać twórczość Sarah J. Maas? Mi samej trudno jest polecić jednoznacznie, która z serii, które czytałam (z rzeczy, które są już wydane nie czytałam jedynie Catwoman) będzie lepsza na początek, kiedy obie są dość podobne, jeżeli chodzi o budowanie świata a do poszczególnych tomów mam mniejsze bądź większe uwagi. Ale jakbym już musiała wybrać, to chyba jednak wygrałby Szklany tron.

Szklany tron



Opis pierwszego tomu. Historia nastoletniej zabójczyni, Celaeny Sardothien, która prosto z kopalni soli (w której odbywa karę i czeka na nią jedynie śmierć) zostaje wciągnięta do turnieju, którego stawką jest życie lub śmierć. Mimo wszystko jest dla niej całkiem niezła perspektywa, bo jeżeli jej się uda, to po kilku latach służby na dworze będzie mogła odzyskać wolność.

Co dalej? Porównując pierwszy tom do kolejnych części można zobaczyć jak ta historia się zmieniła i ewoluowała od powieści inspirowanej Kopciuszkiem aż do… A z resztą, sami musicie się przekonać, ile jest tam zwrotów akcji, bohaterów i świata w który warto się zagłębić, żeby móc się zakochać w tej serii.

Dla kogo? Dla osób, które lubią fantastykę a szczególnie magię, Fae i smokopodobne stwory a wszystko to w rozbudowanym świecie, który odkrywają z każdym kolejnym tomem. Dla tych którzy lubią, kiedy dzieje się dużo i szybko, że nie można oderwać się od czytania a wszystko to z dodatkiem humoru.

Rada eM. Jeżeli nie podejdzie Wam pierwszy tom, ale jesteście masochistami i bardzo chcecie zrozumieć, czemu tyle osób zachwyca się tą serią - wytrzymajcie do trzeciego tomu. Sama miałam ogromny problem z polubieniem się ze Szklanym tronem i Korony w mroku, ale zakochałam w świecie podczas czytania Dziedzictwa ognia (może mieć to coś wspólnego z tym, że właśnie wtedy pojawiła się dwójka cudownych bohaterów. Przypadek?). Plus warto pamiętać, że dalsze części już nie są tak młodzieżowe jak to by sugerował pierwszy tom i warto je przestawiać w księgarni z półki dla młodzieży na fantastykę.

Kolejność czytania Szklanego tronu. Na oficjalnej stronie Sary znajdziecie informację, że najlepiej zacząć od przeczytania zbioru nowelek. Moim zdaniem, chociaż są one bardzo dobrym dodatkiem do całej historii i poznajemy w nich bohaterów z którymi spotkamy się w kolejnych tomach, to czytanie ich na sam początek może nie być dobrym pomysłem. To co ja proponuję, to przeczytanie ich po pierwszym tomie (zgodnie z chronologią wydawania, bo jestem fanką takiego podejścia). W takim przypadku kolejność wygląda mniej więcej tak:

Polski tytuł, rok wydania polskiego (Oryginalny tytuł, Rok wydania w oryginale)

Szklany tron, 2013 (Throne of Glass, 2012)
Zabójczyni,  (The Assassin’s Blade, 2014)
Korona w mroku, 2014 (Crown of Midnight, 2013)
Dziedzictwo ognia, 2015 (Heir of Fire, 2014)
Królowa cieni, 2016 (Queen of Shadows, 2015)
Imperium burz, 2017 (Empire of Storms, 2016)
Wieża świtu, 2018 (Tower of Dawn, 2017)
brak informacji, 2019 (Kingdom of Ash, 2018)

Za polskie wydanie odpowiada wydawnictwo Uroboros.

Dodatki. Została wydana oficjalna kolorowanka ze świata Szklanego tronu (wydana w Polsce w 2016 roku). Niedługo, bo pod koniec października wyjdzie zaś oficjalny przewodnik po świecie Szklanego tronu - The World of Throne of Glass (ma się pojawić na początku 2019 roku).

Dwór Cierni i Róż




Opis pierwszego tomu. Na barkach Feyre’y spoczywa przetrwanie jej rodziny, dlatego zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ziemię na której żyją ludzie od tej zamieszkałej  przez istoty obdarzone magią, aby polować. Podczas jednej z takich wypraw zabija ogromnego wilka, który jak się okazuje nie był zwykłym wilkiem - i którego przybywa pomścić jedna z istot zza muru - Tamlin.  

Co dalej? Pierwsza część była inspirowana Piękną i Bestią, natomiast w kolejnych częściach możecie się spodziewać kolejnych inspiracji i nawiązań. Warto w tym momencie wspomnieć, że chociaż cała seria ma mieć sześć części, to Sarah podkreśla, że trzeba na nią patrzeć w perspektywie dwóch osobnych historii, chociaż połączonych bohaterami. Pierwsza historia kończy się w trzeciej części, a dzięki nowelkom powinna przejść w drugą, która jeszcze nie została opublikowana.

Dla kogo? Również dla osób, które lubią fantastykę i fantastyczne istoty, ale w dużo spokojniejszym wydaniu. Wręcz romantycznym. Wiecie - mniej biegania, więcej patrzenia się w oczy (aaaalbo i czegoś więcej). Definitywnie nie jest to książka dla młodzieży.

Rada eM. Przygotujcie się na każdą możliwość, bo chociaż początkowe części serii były przyjęte pozytywnie (niekiedy nawet bardziej niż w przypadku Szklanego tronu), tak ostatnie publikacje pozostawiały sporo do życzenia. Szczególnie nowelka. Po cichu liczę, że kolejna część wróci z jakością na odpowiedni poziom.

Kolejność czytania Dworu Cierni i Róż. W tym przypadku mamy standardową kolejność według daty wydania:
Polski tytuł, rok wydania polskiego (Oryginalny tytuł, Rok wydania w oryginale)

Dwór cierni i róż, 2016 (A Court of Thorns and Roses, 2015)
Dwór mgieł i furii, 2017 (A Court of Mist and Fury, 2016)
Dwór skrzydeł i zguby, 2017 (A Court of Wings and Ruin, 2017)
Dwór szronu i blasku gwiazd, 2018 (A Court of Frost and Starlight, 2018)
brak informacji, brak informacji (Untitled ACOTAR novella #3.2, n/a)
brak informacji, brak informacji (Untitled ACOTAR #4, 2020)
brak informacji, brak informacji (Untitled ACOTAR #5, n/a)
brak informacji, brak informacji (Untitled ACOTAR #6, n/a)

Za polskie wydanie odpowiada wydawnictwo Uroboros.

Dodatki. Podobnie jak w przypadku Szklanego tronu, wydana została książka do kolorowania (w Polsce we wrześniu 2018 roku).


Catwoman: Soulstealer (DC Icons #3)


Sarah została również zaproszona do współpracy przy tworzeniu serii Ikony DC. Jest to młodzieżowa seria opowiadająca o losach opowiadająca o przygodach najważniejszych bohaterów z uniwersum DC. Sarze przypadła część o Kobiecie Kot, a oprócz niej możecie znaleźć w serii książki takich autorów jak Leigh Bardugo (o Wonder Woman) czy Marie Lu (o Batmanie). W Polsce pierwsza część serii miała się ukazać nakładem wydawnictwa MAG już w czerwcu, ale niestety data premiery minęła, a o nowej nic nie słychać.


Crescent City


Natomiast pod koniec 2019 zostanie wydana pierwsza część nowej serii Sarah J. Maas o tytule Crescent City. Tym razem od początku wiadomo, że historia będzie przeznaczona dla dorosłego czytelnika, chociaż nadal pozostaje w klimatach fantastycznych. Tym razem będą to jednak między innymi demony, zmiennokształtni, czy anioły. Główna bohaterka, Bryce Quinlan - pół człowiek pół Sidhe (cokolwiek to jest), prowadzi śledztwo dotyczące zabójstwa jej najlepszego przyjaciela w czym pomaga jej anielski wojownik. Z opisy wynika, że oprócz zemsty na zabójcy, będzie musiała uratować miasto przed zniszczeniem.

[Spoilerowa opinia o House of Earth and Blood]

To co, rozjaśniło się Wam trochę w głowach? Wiecie już od czego chcecie zacząć lekturę książek Sarah J. Maas, a może już przeczytaliście wszystko co dostępne i nie możecie się doczekać kolejnych? Koniecznie dajcie znać jak to u Was jest!

PS Jak Wam się podoba pomysł przewodnika po książkach danego autora? Jeżeli bylibyście zainteresowani kolejnym, dajcie znać kim powinnam się zainteresować!
PS 2 Chciałabym nieśmiało przypomnieć o ankiecie. O tej tutaj -> KLIK. Naprawdę chciałabym się dowiedzieć co sądzicie o eM poleca.

20:28

[Czy warto?] Adrian Besley - BTS. Koreańska fala

[Czy warto?]  Adrian Besley - BTS. Koreańska fala

Jeżeli to nie jest Wasza pierwsza wizyta na moim blogu, zapewne wiecie, że ostatnimi czasy wpadłam w popkulturę koreańską jak śliwka w kompot. Zaczęło się od k-dram (i nawet nie będę wytykała palcami czyja to wina), a potem, wręcz naturalnie przeszło to na k-pop, a raczej na jeden zespół kpopowy (bo nie mam czasu na więcej).

O fenomenie BTS już pisałam, dlatego nie powinno dziwić, że polski rynek powoli budzi się, że na fanach BTS można całkiem nieźle zarobić. W związku z tym, również i w znanych sieciach (chciałabym napisać księgarniach, ale to już dawno przestały być księgarnie), można kupić płyty BTS, czy nieautoryzowane biografie. Nie wiem jak Wam, ale kiedy słyszę o takich książkach o artystach, szczególnie jeśli dotyczy to tych, którzy w danej chwili są na topie, w głowie zapalają mi się ostrzegawcze światła, a okładka równie dobrze mogłaby mieć napis: Hej, wydaliśmy to chcemy w łatwy sposób dostać Waszą kasę. Dużo kolorowych zdjęć, nie za dużo treści, czasami mało wiarygodnych z których większość można znaleźć w internecie (szczególnie, kiedy posługujecie się angielskim). Przypomina Wam to coś?

Czy warto? BTS. Koreańska fala.


Dlatego macie szczęście, że w przypadku BTS postanowiłam być masochistką i na własnej skórze (a raczej oczach) będę testowała te książki. Na pierwszy ogień (bo jako pierwsze zostało wydane) idzie: BTS. Koreańska fala Adriana Besley’a wydana przez wydawnictwo Burda. I od razu powiedzmy sobie szczerze, to co widać na pierwszy rzut oka - ponad 40 złotych za niewiele ponad 200 stronicową książkę to trochę dużo (nawet jeśli w środku zdjęcia są wydrukowane na ładniejszym papierze). Dlatego naturalnie przychodzi do głowy pytanie - czy warto?
W środku wygląda to całkiem nieźle. Wnętrze książki nie straszy zdjęciami z każdej strony, wręcz można stwierdzić, że tekstu jest dużo więcej. Samo rozmieszczenie jest poprawne, a oprócz standardowego tekstu dostajemy ramki z opisem Bangtan bomb. Ważniejsze według autora wypowiedzi również są wyróżnione. Całość podzielona jest na 21 rozdziałów, w których znajdziemy chronologiczną (powiedzmy, bo czasami to różnie wychodzi) historię Bangtanów poprzeplataną rozdziałami, które zawierają opisy poszczególnych członków zespołu. Dodatkowo na końcu znaleźć można słowniczek najważniejszy pojęć oraz indeks. Całość prezentuje się naprawdę dobrze.

A potem przechodzimy do czytania i tylko moje nastawienie (a raczej jego brak, bo chciałam podejść do tej lektury z otwartą głową) spowodowało, że nie rzuciłam tą książką z zażenowania. Jak jeszcze warstwa merytoryczna jest niezła, tak język woła o pomstę do nieba. A przynajmniej ktoś kto zostawił za sobą naście lat powinien przygotować się na wywracanie oczami średnio raz na stronę. Mamy tu kilka problemów. Sam autor chyba chciał być fajny i korzystać z tego samego języka, którego używają fanki do komunikowania się w internecie. Co jeszcze dałoby się przeżyć, gdyby nie to, że co chwilę trafiamy na komentarze jacy chłopcy byli uroczy i jak to prześlicznie wyglądają.

Nope, to za dużo nawet jak dla mnie.

Nie pomaga też tłumaczenie w którym momentami wychodzi nieznajomość tematu. Rozumiem, ciężko jest przetłumaczyć coś, co teoretycznie jest angielskim, a tak naprawdę zahacza o język subkultury bez dogłębnej znajomości tematu (a nawet znając temat, obawiam się, że byłoby ciężko). Dlatego podziwiam i szanuję, ale to tylko dokłada cegiełkę do tego w jaki sposób czytało mi się BTS. Koreańska fala. W skrócie: momentami było bardzo, ale to bardzo infantylnie.

Trochę też brakuje mi w tym wszystkim źródłem (co akurat nie musi przeszkadzać wszystkim, ja się czepiam, bo napisałam dwie prace naukowe na studiach, więc wiem jak ważne są przypisy. I tak ogólnie #teamprzypisy). Owszem, mamy odnośniki do źródeł zdjęć, ale brakuje mi swego rodzaju bazy, która jasno powiedziałaby skąd autor brał informacje. Bo na moje oko (które swoje już widziało w internetach, jeżeli chodzi o informacje o BTS) to są to po prostu najczęściej powtarzane przez fanów informacje zebrane w jedno miejsce i poukładane w miarę logiczny sposób. Co z jednej strony jest super, bo mnie samej pozwoliło lepiej wyobrazić sobie jak to wyglądało po kolei. Z drugiej zaś mam nieodparte wrażenie, że przez to do książki trafiło kilka niesprawdzonych informacji, które chociaż są powtarzane wśród ARMY to nigdy nie zostały nigdzie oficjalnie potwierdzone. Rozumiem, że jest to nieautoryzowana biografia, ale nawet w takim przypadku wolałabym, żeby autor trzymał się faktów.

Zaskakujące jest to, że pomimo powyższego marudzenia, uznaję BTS. Koreańska fala za całkiem niezłą książkę w swojej kategorii. Jeżeli nie straszny Wam infantylny język i równie infantylne komentarze, możecie w prosty sposób prześledzić karierę Bangtanów od początku, co szukając informacji jedynie w internecie jest nie lada wyczynem. Oczywiście nie wierzyłabym wszystkim informacjom tam zawartym (i uproszczeniu charakterów chłopaków, bo to też momentami boli). Ale mimo wszystko, myślę, że jest to całkiem niezłą pozycja dla osób (szczególnie młodszych), które zaczynają przygodę z BTS a nie chcą poświęcić dużo czasu na wertowanie głębin sieci.


A kolejnego wpisu z cyklu Czy warto? wypatrujcie pod koniec listopada.
Copyright © eM poleca , Blogger