20:37

Jak całe BTS zostało najprzystojniejszym mężczyzną na świecie

Jak całe BTS zostało najprzystojniejszym mężczyzną na świecie
Zdjęcie poglądowe, żeby nikt już się nie mylił kto jest kim.

Jeżeli zastanawiacie się dlaczego na Twitterze pojawił się hasztag dziendobrytvnisoverparty to usiądźcie wygodnie, przygotujcie popcorn i herbatę z melisy (szczególnie jeśli jesteście fanami BTS) i przeczytajcie opowieść o tym, jak polskich dziennikarzy przerósł research, rzetelne przekazywanie informacji oraz udawanie w najmniejszym stopniu, że jest się otwartym na inne kultury. 

Polskie media zazwyczaj unikają tematu k-popu. Ostatnimi czasy zmienia się to ze względu na sukcesy BTS na arenie międzynarodowej. Co bardziej szczwane serwisy zwietrzyły potencjał i z mniejszym lub większym sukcesem wykorzystywały informację do podbijania sobie wyświetleń, dzięki potędze fandomu BTS - ARMY. W większości przypadków jednak, dla wszystkich zaznajomionych z tematem było jednak widać, że research po stronie dziennikarzy leżał (ale przynajmniej nie błagał o litość, jak niedługo się przekonacie, że może robić). 

I tak byłoby dłużej, gdyby nie fakt, że pojawiła się publikowana corocznie od trzydziestu lat przez TC Candler lista najprzystojniejszych twarzy mężczyzn w 2019. Lista tworzona przez niezależnych krytyków - co warto dodać, bo niektórzy powielają informację, że jest ona wynikiem głosowania (a tutaj macie link do pełnego filmiku z listą i opisem jak powstaje). Co więcej, lista nie ma odzwierciedlać trendów w wyglądzie, a rozszerzać horyzonty kulturowe - dlatego znajdują się na niej mężczyźni z różnych krańców świata. I może wszystko przeszłoby w naszych mediach bez większego echa (w zeszłym roku na pierwszym miejscu znalazł się Jason Momoa i oprócz galerii zdjęć raczej nie można było znaleźć dodatkowych komentarzy), gdyby nie fakt, że na jej czele znalazł się członek najpopularniejszego obecnie zespołu na świecie BTS, a mianowicie Jungkook. 

I się zaczęło. 

Prawdopodobnie mogłabym napisać rozprawkę o tym jak bardzo byłam zażenowana poziomem researchu w artykułach opisujących wygraną Jungkooka. Zaczynając od pokazywania zdjęć innych członków zespołu, wykorzystywanie fanartów czy zdjęć, które w ogóle nie powinny się pojawić w ogólnodostępnej części internetu bo pochodzą z sesji specjalnych dla fanów, którzy zapłacili za członkostwo w fanklubie, aż po uporczywe oznaczanie jako źródła fanowskiego konta na instagramie, które chyba jest uznawane za oficjalne konto Jungkooka (dla nieznających tematów: BTS nie ma oficjalnych osobnych kont na mediach społecznościowych, do bezpośredniej komunikacji z fanami używają najczęściej konta na Twitterze: BTS_TWT). I chociaż polskie Army przewracały oczami i kręciły głową z zażenowania, to nie wiedziały, że najgorsze dopiero przed nimi. 

Dnia 28 stycznia 2020 roku w programie Dzień Dobry TVN pojawił się segment dotyczący listy najprzystojniejszych mężczyzn na świecie w 2019. Składał się on z trzech części: wstępu do segmentu przeprowadzonego przez dwójkę prowadzących Annę Kalczyńską i Andrzeja Sołtysika, krótkiego materiału z sondą uliczną przeprowadzoną przez Adama Federa oraz dyskusji w studio przez prowadzących oraz zaproszonych gości - Sylwię Gliwę, Mateusza Hładkiego oraz Jakuba Kwaśniewicza. Wstęp oraz sondę uliczną możecie obejrzeć TUTAJ, natomiast całość, razem z dyskusją w studio jest dostępna na platformie Player wraz z całym odcinkiem (niestety, ale fragment dyskusji z artykułem został usunięty ze strony DDTVN w godzinach popołudniowych 29 stycznia)

A jeśli nie macie ochoty ani czasu oglądać tych materiałów oto co się wydarzyło. Pozwólcie, że skupię się jedynie na najbardziej rażących momentach. Na wstępie prowadzący zaczęli oceniać wygląd Jungkooka (przy czym warto wspomnieć, że nie sprawdzili nawet jak wypowiada się jego imię, co więcej - twierdzili że Jungkook to nazwisko). Oczywiście, każdy może mieć swoje zdanie, nie wszyscy muszą się zgadzać z tym wyborem, ale bardzo ważny jest SPOSÓB w jaki się to robi. W tym przypadku dostaliśmy stwierdzenie, że Junkgook nie jest męski, wygląda raczej na chłopca niż na mężczyznę, takiego Małego Księcia któremu męskości na pewno nie dodaje farbowana grzywka. A jeśli słowa to za mało, to sam sposób wypowiedzi sugerował, ton głosu i podśmiewanie się, sugerowało co tak naprawdę sądzą o nim prowadzący. 

Następnie zobaczyliśmy materiał z sondą uliczną, zapowiedzianą jako materiał Co Polacy sądzą o najprzystojniejszym mężczyźnie na świecie?, a w której zobaczyliśmy dziennikarza z wydrukowanym zdjęciem, pytającym się spotkanych ludzi co o nim sądzą. Niestety już od początku okazało się, że zawiódł research, bo dziennikarz paradował ze zdjęciem kolegi z zespołu Jungkooka - J-Hope’em. Dodajcie do tego tendencyjne dobranie respondentów (sonda była przeprowadzona w miejscu, które przypominało targ, respondenci wyglądali na osoby w podobnym wieku) i możecie już bez oglądania stwierdzić, jakie zostały pokazane odpowiedzi. Przypominam - materiał nie był materiałem emitowanym na żywo, więc nie widzę dlaczego pojawiły się w nim jedynie opinie typu: “dlaczego on ma kolczyk w uchu, moja krowa też ma kolczyk w uchu”, “facet to ma być facet a kobieta to kobieta a tutaj nie wiadomo jak jest” bez jakiejkolwiek opinii, która zaprzeczyła by panującemu podejściu i pokazała inne spojrzenie. Co pokazuje, że materiał musiał mieć konkretną tezę, którą jedynie próbowano poprzeć. 

Potem wchodzimy głębiej w brak porządnego researchu, gdzie w nagłówku na początku części z dyskusją pojawił się napis Najprzystojniejszy na świecie, w Polsce nie zna go nikt ;). Tak, drodzy Państwo - z emotką, bo przecież to takie zabawne. To że ostatnia płyta BTS - Map of the Soul: Persona - okryła się złotem (Polska jest pierwszym krajem w Europie z takim osiągnięciem, drugim na świecie!) i że niedługo odbędzie się gala Bestsellerów Empiku, gdzie właśnie ta płyta jest nominowana w kategorii pop/rock to przecież wiedza tajemna! Samej dyskusji nie będę komentowała, chociaż również w  niej pojawiły się ogólnie skierowane, krzywdzące stereotypy, które zostały zaprezentowane jako opinie ekspertów i prowadzących. Przy czym wszystko skwitowano stwierdzeniem, że “jest nadzieja” bo w pierwszej dziesiątce pojawił się znany i zgodny z wyobrażeniem o męskości osób w studiu Chris Hemsworth. A dla ciekawych, tak prezentuje się lista wszystkich przewinień DDTV w tym materiale:

Jako że mało kto w polskich mediach wydaje się zdawać sobie sprawę z fenomenu jakim jest BTS (a nawet szerzej, k-pop), patrząc po reakcji pozostałych mediów (do tego jeszcze wrócimy!), nikt się nie spodziewał się tego co się wydarzyło po tym, jak informacja o powyższym programie rozniosła się w kręgach fanów BTS nazywanych ARMY. 

Na twitterze bardzo szybko pojawił się wspomniany na początku hasztag - dziendobrytvnisoverparty, gdzie z niesamowitą prędkością był podawany filmik z najbardziej rażącą częścią programu: wstępem oraz sondą uliczną. Jako że podobne sytuacje miały już miejsce (w zeszłym roku dziennikarka z greckiej telewizji przepraszała za podobne zachowanie na wizji, nawet dotyczyło tej samej listy, tylko dla roku 2018), polskie ARMY doskonale wiedziały co powinny w tym przypadku zrobić. Dlatego zarówno film jak i opis sytuacji został przetłumaczony na język angielski a o pomoc w rozpowszechnieniu hasztagu zostały poproszone największe zagraniczne konta fanów BTS. Temat został podchwycony momentalnie i zaczęły się pojawiać kolejne tłumaczenia - z tego co sama widziałam, mogę potwierdzić wersje hiszpańskie, francuskie i w kilku językach azjatyckich. Co więcej, temat został podany dalej przez dziennikarza piszącego m.in. dla Billboardu o k-popie - Jeffa Benjamina, który prosił o potwierdzenie tłumaczenia (które oczywiście otrzymał). Wczoraj w godzinach wieczornych hasztag dostał się do światowych trendów i przebywał tam przez kilka godzin (najwyżej na 6 miejscu). Dzisiaj natomiast, ze względu na zasady dotyczące trendów na Twitterze, trendowany jest nowy hasztag - dziendobrytvisoverparty (nie, to nie jest literówka!)

I co niby ma dać ten hasztag, zapytacie. Wytwórnia BTS - Big Hit - bardzo dba o dobre imię całego zespołu jak i poszczególnych członków. Chodzi tu zarówno o bezpodstawne wykorzystywanie ich wizerunku jak i również a raczej przede wszystkim - hejt. Dlatego już od jakiegoś czasu funkcjonuje specjalny mail i zasady zgłaszania wszystkich takich przypadków. I jeśli myślicie, że to nie działa, to jesteście w błędzie. Big Hit się nie bawi i wysyła pozwy nie tylko do firm, czy mediów, ale również do osób prywatnych, które prowadziły hejterskie profile (chociaż nie mogę w tym momencie znaleźć źródła, to w fandomie chodziły informacje o tym jak hejterzy żalili się, że dostali wezwanie do zapłaty słonych sum). Ba! Sami członkowie BTS na prowadzonych przez siebie relacjach na żywo zwracali się do hejterów z informacją, że Big Hit się nimi zajmie. Dlatego też dla ARMY, rozpowszechnienie informacji za pomocą hasztagu było kluczowe, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się o sytuacji i wysłało odpowiedniego maila ze zgłoszeniem. Oczywiście odpowiednie zgłoszenia poszły również w inne miejsca, jednak to Big Hit udowodnił swoimi działaniami, że warto go informować o tego typu zachowaniach. 

A co na tą całą sytuację pozostałe polskie media? W godzinach popołudniowych zaczęły pojawiać się niczym grzyby po deszczu artykuły w portalach internetowych, które postanowiły opisać sytuację. Pokazując przy tym jeszcze większą awersję do researchu niż ich koledzy. Na palcach jednej ręki, potrafię pokazać rzetelne artykuły z dobranymi odpowiednio (i odpowiednio podpisanymi) zdjęciami. Szczytem wszystkiego było opisanie przez Plejadę sytuacji w której dziennikarz Dzień Dobry TVN użył zdjęcia innej osoby (przypominam - J-Hope’a zamiast Jungkooka) i zilustrował to… zdjęciem jeszcze innego członka BTS Jina, podpisanego jako J-Hope. Co zostało już zmienione, ale wiecie -  w internecie nic nie ginie. 


Źródło
Źródło

Oprócz tego, z wpadek wyrażających brak rozeznania w temacie warto wspomnieć o pozostałych portalach na łamach których dziennikarze wstawiali obok siebie zdjęcia Jungkooka i Jina i podpisywali jako tego pierwszego (powyżej). Kilka dni wcześniej natomiast jako Jungkooka przedstawiono V. Stąd też tytuł posta, bo polskie media chyba nie mogą się zdecydować, który z nich jest najprzystojniejszy.

Niestety to nie są jedyne przykłady rasistowskiego i ksenofobicznego podejścia, które widać w mediach obecnie. Pomijam już nawet komentarze, które pojawiły się i które przyklaskują temu co zaprezentowało DDTVN. Długo nie trzeba było szukać kolejnego przykładu w większych mediach - dziennikarze RMF.FM pokazali swój poziom wypowiadając się w następujący sposób o Jungkooku: "Jak go zobaczyłem, z początku myślałem, że to jest piękna, gładka jak świeży oscypek Tajka. Justin Bieber wygląda przy nim na drwala. Okazuje się, że nie, to są po prostu nowe standardy piękna i różnorodności i pan Jungkook śpiewa tak..."

Co ciekawe, prezenterka DDTVN, Anna Kalczyńska zupełnie nie widzi w swoim zachowaniu ani materiale nic złego. Ba! Uważa, że po prostu wypowiedziała swoje zdanie i że nie rozumie czemu musi się tłumaczyć ze swojego gustu. Jeszcze wczoraj odpowiadała na komentarze oburzonych fanów pod swoimi postami na instagramie, jednak z artykułu Plejady dowiadujemy się, że została poproszona przez przełożonych o niezabieranie głosu. Również komentarze pisane przez nią zostały skasowane, ale udało mi się zdobyć dwa screeny. Sami oceńcie. 





Podczas pisania tego postu, po ponad 24h godzinach od zaistnienia sytuacji (co z tego co mi zawsze powtarzano na zajęciach z PR o długo za długo), TVN wraz z Discovery zdecydowało się wydać oświadczenie, które zostało opublikowane na fanpage’u Dzień Dobry TVN oraz rozesłane do mediów. Treść przeczytajcie sami poniżej:


źródło

Z jednej strony można się ucieszyć, bo w końcu zostały wystosowane przeprosiny - fani wygrali. Z drugiej strony, uważam, że sposób ich przekazanie jest nie na miejscu. Skoro materiał pojawił się na antenie i dotarł do zróżnicowanego grona odbiorców, to przeprosiny powinny zostać przekazane w dokładnie ten sam sposób. Plus skoro główni przepraszani nie posługują się językiem polskim, a temat podjęły międzynarodowe media, może warto byłoby pokusić się o angielską (już nawet nie wymagam koreańskiej) wersję? 
UPDATE: Pracę stracił dziennikarz odpowiedzialny za sondę uliczną.
Chciałabym napisać komentarz z mojej strony odnośnie tej sytuacji, ale chyba nie jestem w stanie tego zrobić w tym momencie. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, którzy powinni sprawdzać informacje, które przekazują nie robią podstawowej rzeczy za którą im (albo wspierającemu ich zespołowi) płacą - researchu. Po całej tej sytuacji, jestem przekonana, że jest dużo więcej takich wpadek, tylko niestety nigdy się o nich nie dowiemy. Jeśli chodzi o research w przypadku BTS czy k-popu, warto się odezwać do fanów na odpowiednich mediach społecznościowych. Przykłady z innych krajów pokazują, że jeżeli ktoś podchodzi do BTS z szacunkiem, to ARMY odwdzięczają się tym samym (a nawet z nawiązką), dzieląc się wiedzą. A wiem, że polscy dziennikarze też to potrafią (chociaż w trochę mniej subtelny sposób), bo doskonale pamiętam post na grupie BTS z którego komentarze zostały skopiowane słowo w słowo do broszury o k-popie. Ale w tym wszystkim, chyba jeszcze bardziej przeraża mnie podejście w naszym kraju do innych kultur a przede wszystkim brak poszanowania człowieka, który jest od nas inny. Jeżeli ktoś nie robi Ci krzywdy, ani nikomu innemu, to trzeba uszanować tę inność. To nie boli. 

I pamiętajcie wszyscy, że możecie nazywać Army (czy pozostałych k-poperów) gimbusami, dzieciakami, kierować w nich obelżywe epitety, ale Army nie są głupie. Co dobitnie udowadniają za każdym razem. 

A jeżeli ktoś z Was naprawdę chciał dowiedzieć się czegoś więcej o BTS, to macie szczęście - zaczęłam serię postów w której będę przybliżała fenomen tego koreańskiego zespołu. Nie martwcie się, research ukierunkowany na tę serię robię od ponad roku.  

19:07

[Fenomen BTS] Poradnik dla opornych

[Fenomen BTS] Poradnik dla opornych

Nie jestem w stanie zliczyć ile razy widziałam powątpiewające twarze ludzi, którzy usłyszeli ode mnie, że BTS jest w tym momencie najpopularniejszym zespołem, który urósł do rangi fenomenu samego w sobie. Jako osoba, która lubi popierać stwierdzenia faktami, za każdym razem miałam problem ze znalezieniem odpowiedniej dawki informacji w jednym miejscu, opisanych w miarę logiczny i zrozumiały sposób (bo powiedzmy sobie szczerze k-pop ma swoje specyficzne słownictwo, którego trzeba się nauczyć). Nie wspominając o tym, że najlepiej byłoby gdyby znaleźć coś takiego w języku polskim. Oczywiście, sama jakiś czas temu napisałam tekst o fenomenie BTS, jednak nadal było to bardziej wyrzucenie z siebie uczuć i przemyśleń, które we mnie siedziały, niż coś, co może jasno pokazać o co chodzi z tym całym BTS.

Dlatego kierująca się dobrze znaną zasadą: jeśli chcesz żeby coś było zrobione dobrze, zrób to sama, postanowiłam podjąć się pokazania na czym polega fenomen BTS w sposób przystępny dla człowieka, który mógł nigdy o nich nie słyszeć, a który chciałby się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Albo po prostu przerasta go research (co ostatnio w niektórych miejscach było widać).

Jako że na fenomen BTS składa się wiele, dość złożonych czynników, postanowiłam stworzyć całą serię postów poświęconych temu tematowi. W każdym z nich zajmę się konkretnym tematem, który pozwoli przybliżyć a zarazem zrozumieć czemu tyle milionów ludzi na świecie jest zafascynowanych twórczością koreańskiego zespołu. 


Od lewej: RM, Jimin, Suga, Jungkook, Jin, J-hope, V


Na początku zajmiemy się samą historią BTS - to jak zostało stworzone, z czym członkowie musieli się zmierzyć i jak zespół był na początku traktowany przez koreański showbiznes. Zobaczymy także jak wygląda to teraz. Jeśli ktoś zna tę historię, to chyba nie zdradzę tajemnicy pisząc, że jest idealny przykład historii od zera do bohatera. 

Potem przejdziemy do twardych danych. Najpierw przez dane stricte dotyczące rynku muzycznego, gdzie porównamy wyniki i osiągnięcia BTS zarówno na rynku koreańskim jak i światowym, ale również polskim. Pojawi się również analiza samego efektu BTS, który stał się podporą koreańskiej gospodarki. 

Nie zabraknie również mojego ulubionego tematu w odniesieniu do Bangtanów - ich marketingu i promocji. Dzięki odkurzonym notatkom ze studiów (żeby nie było, że studia się na nic nie przydają), zobaczymy jak zarządzana jest marka BTS a zarazem jak bardzo podejmowane decyzje są spójne i widać, że ktoś tam ma strategię, której się trzyma. 

Kiedy pokazujemy fenomen BTS, nie może zabraknąć informacji o tym jak wygląda i funkcjonuje ich fandom - ARMY. I chociaż można by się zastawiać, co takiego fandom może zrobić (oprócz bezmyślnego wydawania pieniędzy), żeby wspierać zespół i dbać o jego wizerunek - uwierzcie mi, będziecie zaskoczeni. 

Na sam koniec zostawiam temat samej twórczości artystycznej - który chociaż jest najważniejszy w zrozumieniu tego dlaczego ludzie tak uwielbiają siódemkę facetów z Korei, tak składa się na niego kolejne kilka kwestii z których bardzo możliwe, że wyniknie kolejna seria postów. Nie chodzi tu tylko o same piosenki, ale również o to jak są wydawane, o historie, które opowiadają łącząc się w całość, inspiracje z których czerpią oraz to do czego nawiązują. 

Górny rząd od lewej: Suga, V, RM, Jimin
Dolny rząd od lewej: Jungkook, J-hope, Jin

Zanim przejdziecie do czytania, musimy wyjaśnić sobie kilka kwestii i ustalić założenia, bo w przeciwnym przypadku prawdopodobnie już nigdy nie mogłabym napisać o niczym innym niż o k-popie (co nie mówię, że byłoby złe, ale wolałabym mieć jednak więcej wolności twórczej na swoim własnym blogu)

Po pierwsze, BTS jest zespołem ewidentnie wywodzącym się z k-popu i wykorzystującym praktyki, które na koreańskim rynku muzycznym nie są niczym nadzwyczajnym, jednak z perspektywy konsumenta zachodniej popkultury może to tak wyglądać. W związku z tym, nie zamierzam się zagłębiać w tematy kto był pierwszy i kto jeszcze robi rzeczy podobnie. Po drugie, w tekstach będzie zawarte specyficzne słownictwo związane z k-popem, jednak będzie ograniczone do minimum. Tłumaczenie danego określenia będzie widoczne przy pierwszym pojawieniu się. Po trzecie, chociaż staram się opierać wszystko na odpowiednich i rzetelnych źródłach (do których będą podane linki), to niestety nie będzie to wszędzie możliwe. Chyba, że sami będziecie mieli odpowiednie źródło - wtedy z chęcią je uzupełnię. 

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, pierwszy post pojawi się już za dwa tygodnie w niedzielę. Do tego czasu zostawiam Was z moimi poprzednimi tekstami dotyczącymi k-popu. 

19:32

O zakończeniach bez sensu i traktowaniu ludzi jak idiotów

O zakończeniach bez sensu i traktowaniu ludzi jak idiotów


Ostatnio mam wrażenie, że twórcy albo nie mają pomysłu jak zakończyć historie, które stworzyli, albo nie mają jaj, żeby zrobić to w sposób, który zaplanowali. W tym momencie nawet nie wiem, która opcja jest gorsza. Może ta w której zakończenie zostało stworzone w taki sposób, żeby spodobało się jedynie konkretnej grupie odbiorców, pomijając przy tym to co działo się wcześniej? 

Może zawsze tak było, a może to kwestia tego, że w przeciągu ostatniego roku dostaliśmy zakończenia kilku popularnych historii, które wywołały burzę w swoich fandomach. Chodzi oczywiście o Avengersów, Grę o tron oraz najświeższy przykład - Gwiezdne Wojny. I chociaż przyznaję, że nie oglądałam ich wszystkich (nigdy nie udało mi się obejrzeć więcej niż trzech odcinków Gry o tron, ale to inna historia), tak wrażenia i echo, które rozbrzmiewało po ich zakończeniu śledziłam we wszystkich trzech przypadkach. I wiecie co? Jeżeli spróbujecie zrozumieć co się tam zadziało i czemu widowni to się nie spodobało, to dojedziecie do podobnych wniosków. A przynajmniej mi tak wyszło. 

Głównym zarzutem, który można usłyszeć jest to, że zakończenie wcale a wcale nie trzyma się kupy, biorąc pod uwagę to czego dowiedzieliśmy się wcześniej, czy to w jaki sposób ewoluowali bohaterowie.  W tym momencie musimy rozgraniczyć dwie rzeczy: rzeczy, które naprawdę miały miejsce oraz szukanie dziury w całym przez fanów. Bo oczywiście, że wszelkiego rodzaju teorie i nadinterpretacje mają wpływ na to jak jest postrzegane zakończenie (szczególnie, kiedy w znaczący sposób zmieniają postrzeganie postaci przez fandom, tak że nie jest one zgodne z kanonem, a jednak wykorzystywane w dyskusjach), ale dla mnie równie oczywiste jest, że nie można oczekiwać, że zostanie to spełnione. Faktycznie, ta granica momentami bywa dość cienka, ale przy odrobinie logiki i zdrowego rozsądku, da się ją znaleźć. 



Dlatego skoro to sobie wyjaśniliśmy, wróćmy do sedna sprawy. W moim rozumieniu, skoro chcemy stworzyć spójną historię, to powinniśmy kierować nią w taki sposób, żeby widz (czy czytelnik, bo to samo tyczy się książek) powinien być w stanie wyłapać do pewnego stopnia, nawet podświadomie kierunek w jakim to wszystko zmierza. Są różne sposoby na zrobienie tego i tak jak napisałam, niekoniecznie musi być to powiedziane wprost - ba! sama nie lubię jak się robi ze mnie idiotkę i wszystkie wyjaśnienia podtyka pod nos. Kojarzycie ten moment w którym docieracie do zakończenia i otwieracie oczy ze zdziwienia, bo w końcu coś co wydarzyło się wcześniej zaczyna mieć sens i to wszystko wyjaśnia? O to mniej więcej mi chodzi. 

Niestety ostatnio wygląda to tak, że przez lata odkrywamy świat i poznajemy bohaterów, żeby na koniec dostać wyjaśnienie od czapy. Mieliście jakieś pytania? O, ktoś Wam odpowie na nie w ostatnim odcinku i na pewno ta odpowiedź nie będzie wynikała z ciągu przyczynowo - skutkowego a może być nawet zaprezentowana jako Deus ex machina. Jeżeli w ogóle dostaniecie odpowiedzi, bo bywa i tak, że nie dostaje się ich dla teoretycznie ważnych wątków - dlaczego? Często się śmieje, że pewnie o tym zapomniano w toku tworzeniu, ale prawda może wyglądać tak, że po prostu nie było na nie miejsca, albo ich rozwiązanie skomplikowałoby i tak skomplikowane zakończenie. A dodając do tego fakt, że w śledzenie długoletnich historii inwestujemy zarówno dużo czasu jak i emocji, to tym bardziej nie powinno dziwić, że w takich sytuacjach czujemy się niezbyt fajnie. 

To tak jakby ktoś pokazał nam jak rozwiązać zadanie matematyczne, wyjaśnił całą teorię,  jakich użyć wzorów, a jak przyszło do sprawdzianu, powiedział, że w sumie to się rozwiązuje trochę inaczej i jednak ten inny sposób jest dobry a nie poprzedni, ale dlaczego - bo tak. 



I teraz pytanie, które intryguje mnie od dłuższego czas - z czego to wynika? Bo z czegoś musi, a stwierdzenie, że po prostu z chęci ułatwienia sobie sprawy, czy lenistwa brzmi zbyt prosto. Nie wyobrażam sobie, że ktoś kto poświęcił tak wiele czasu na stworzenie historii, na sam koniec odpuści i machnie ręką, byleby to skończyć. Chyba, że tu się odzywa moja skłonność do planowania co, jak i kiedy. Chociaż z drugiej strony, mogę sobie wyobrazić, że coś takiego mogłoby mieć miejsce, szczególnie jeśli twórca stracił motywację do pracy, albo przerosła go popularność. 

Ale jak to się mówi - jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Bo chociaż często o tym zapominamy, to największe serie są produkowane nie tyle tylko by podzielić się z nami wspaniałą historią i pokazać coś fajnego. Są tworzone po to by zarabiać. I teraz załóżmy, że twórca ma plan jak dana historia ma się skończyć - wystarczy, że skończą mu się fundusze, albo ktoś inny, kto je wykłada stwierdzi, że coś mu się nie podoba i już możliwość stworzenia czegoś tak jakby się chciało staje się technicznie niemożliwa. Albo po prostu zabroniona. 

Wydaje mi się, że wpływ na to może mieć także odzew publiczności. Wiecie, skoro okazuje się, że niektóre wątki co do których byliście pewni nie zostały zbyt pozytywnie przyjęte, a chcecie utrzymać wyniki musicie podjąć decyzje. Albo będziecie bardzo pewni siebie i swojej wizji i będzie potrafili przekonać do niej innych, albo zdecydujecie się, że możecie odstąpić od swojego pomysłu na rzecz bezpieczniejszych zarobków. I tu pewnie mogłabym rozpisać się o grupach docelowych i jak one mogą wpływać na decyzję, 


Tak jak pisałam wcześniej - widać to w samej atmosferze zakończeń. Ba! Czasami to, że coś nie gra widać nawet dzięki zwiastunom, które często są wypuszczane, kiedy praca nad filmem czy serialem nie została zakończona! Ile razy widzieliście zwiastun w którym pojawiały się sceny, których nijak nie dało się znaleźć w ostatecznej wersji filmu? Czasami kiedy dobrze się przyjrzycie widać, jak niektóre sceny zostały odpowiednio pocięte, żeby miały inne znaczenie. To samo można zobaczyć w przypadku całej oprawy promocyjnej, merchu i wywiadów, kiedy na początku idą jedną stronę, a potem kiedy się do nich wraca wyglądają, jakby były oprawą zupełnie innej historii. 

I jak się tak zastanowić, to człowiekowi tylko zrobi się smutno, że coraz częściej traktowany jest nie tylko jak źródło dochodów, ale wręcz głupie źródło dochodów, któremu wszystko można wcisnąć. 

20:56

Przewodnik po książkach: Samantha Shannon

Przewodnik po książkach: Samantha Shannon

Przewodnik po książkach to seria w której staram się wyjaśnić twórczość autorów o których jest dość głośno w książkowym świecie, ale nie zawsze dla wszystkich jest jasne co z ich twórczości warto przeczytać (każdy ma przecież własne upodobania) i w jakiej kolejności to robić. W poprzednich częściach zdradziłam Wam w jakiej kolejności czytać Kroniki Nocnych Łowców Cassandry Clare, książki Leigh Bardugo (w tym świat Griszów), serie Sarah J. Maas oraz w jaki sposób wybrać najlepszą serię dla siebie od V.E. Schwab

Tym razem, zajmę się twórczością autorki, która może nie ma zbyt wielu książek na swoim koncie (a przynajmniej porównując do wcześniej wspomnianych autorek), ale biorąc pod uwagę, że ma zarówno niezakończoną serię (która ma mieć w sumie siedem tomów, a już wyszły do niej dwa dodatki) jak i zupełnie inny projekt (który w przyszłości ma szansę się rozwinąć) stwierdziłam, że warto pokazać Wam co napisała Samantha Shannon i jak to wszystko czytać. 

Ogólnie można stwierdzić, że mamy dwie historie do wyboru - serię Czas Żniw, która jeszcze nie została ukończona oraz jednotomowa historię - Zakon Drzewa Pomarańczy (która pomimo swojej jednotomowości wcale nie jest taka krótka jakby się mogło wydawać)

W Polsce wszystkie książki Samanthy Shannon wychodzą nakładem wydawnictwa SQN.

Czas Żniw




Czas Żniw to debiutancka powieść Samanthy Shannon a zarazem pierwsza część serii opowiadająca o Page Mahoney, pracującej w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn dla Siedmiu Pieczęci, których szefem jest Jaxon Hall. Jest sennym wędrowcem, jasnowidzem, który potrafi się włamać do ludzkich umysłów - za co w świecie w którym żyje grozi śmierć. Pewnego dnia, w dość kiepskich okolicznościach, Page zostaje przetransportowana do Oksfordu - kolonii karnej nad którą władzę sprawuje pochodząca nie z tego świata rasa Refaitów. 

Cała seria to fascynujące połączenie dystopii (historia dzieje się w 2059, gdzie życie nie wygląda zbyt różowo) z fantastyką (różnego rodzaju jasnowidzowie z różnymi mocami, wspomniana wcześniej rasa Refaitów mająca własną specyfikę). Co więcej - każdy z wydanych dotychczas tomów ma motyw przewodni i trochę inny klimat, chociaż wszystko bardzo ładnie łączy się w jedną całość. Jedyny minus tej historii jest taki, że czasami dostajemy bardzo dużo informacji, które jest ciężko zapamiętać i połączyć ze sobą w odpowiednich momentach, ale jeśli jest się tego świadomym to nie powinno to sprawiać zbyt wielu problemów. 

1. Czas Żniw - (The Bone Season)
2. Zakon Mimów (The Mime Order)
3. Pieśń Jutra (The Song Rising)
4. ??? (???)
5. ??? (???)
6. ??? (???)
7. ??? (???)

Jak na razie zostały wydane dopiero trzy tomy serii (w planach jest ich siedem), według informacji z Twittera Samanthy, czwarty tom jest już na ukończeniu. Jeśli chodzi o kolejność czytania, zaczęłabym tradycyjnie - od pierwszego tomu a dopiero po tomie trzecim przeczytała nowelkę o początkach Page w Siedmiu Pieczęciach. Jeśli chodzi o broszurę O wartościach odmienności - też sugerowałabym zapoznać się z nią już po lekturze kilku części.  

Nowelki i dodatki:



0.5 Blada Śniąca (The Pale Dreamer)
O wartościach odmienności* 

W kwietniu 2019 pojawiła się informacja, że na podstawie Czasu Żniw powstanie serial, za którego scenariusz odpowiedzialna będzie sama autorka. Co ciekawe, Samantha zdradziła, że historia na ekranach będzie się nieco różniła od tej znanej z książek. 

Zakon Drzewa Pomarańczy




Zakon Drzewa Pomarańczy, to książka zupełnie niezwiązana z Czasem Żniw, chociaż Samantha wspominała, że ma pomysł na kolejną historię w tym samym świecie, jednak na razie skupia się na serii Czas Żniw

Jeżeli zdecydujecie się na przeczytanie tej książki, to oprócz możliwości zrobienia nią komuś krzywdy (jeśli będziecie czytali wersję papierową w jednym tomie, to będziecie mieli niezłą cegłę), dostaniecie rozbudowany świat, który może się wydawać aż za duży i nawet po zakończeniu lektury, będziecie chcieli go zgłębiać. Co ciekawe, w tym świecie a zarazem w tej historii, która jest reinterpretacją legendy o świętym Jerzym, na pierwszy plan wychodzą kobiety. Co widać już w samej warstwie językowej, gdzie zamiast królestwa mamy królewiectwo. 

Zakon Drzewa Pomarańczy to historia o świecie, który znalazł się na krawędzi kolejnej wojny ze smokami a której zapobiec mogą kobiety, z których główne role grają: królowa Sabran IX, która by uchronić swoje królewiectwo przed zgubą musi urodzić córkę, Ead pełniąca rolę komnatanki na jej dworze oraz Tane, sierota, która szkoli się by zostać jeźdźcem smoków. 

----

Trudno mi ocenić, którą z tych historii warto poznać najpierw. Obie są tak bardzo różne jeśli chodzi o to jaką historię opowiadają i jak wygląda świat w nich przedstawiony to dodatkowy problem pojawia się w przypadku Czasu Żniw - po ostatnich przeżyciach popkulturowych trudno jest mi polecać coś, co jeszcze nie zostało ukończone. Ale jeśli Wy już czytaliście i macie swoją opinię na ten temat - koniecznie dajcie znać co Wy byście polecili z twórczości Samanthy Shannon. 

18:54

[eM dramy] K-dramy: zapowiedzi na 2020

[eM dramy] K-dramy: zapowiedzi na 2020
Ilustracją do dzisiejszego tekstu będą #mądrościzdram, które możecie znaleźć co czwartek na moim FB.

Przygotowanie zestawienia z najciekawszymi zapowiedziami koreańskich dram na ten rok wcale nie jest tak łatwą sprawą jakby można się było spodziewać. Wszystko przez ich specyfikę - najczęściej dostajemy jeden sezon, który emitowany jest przez około dwa - trzy miesiące, po czym pojawia się kolejna drama. Nie wspominając o tym, że o samych szczegółach danej dramy możemy się dowiedzieć przed samą emisją - zaczynając od obsady, kończąc na konkretnym opisie. Jednak w tym roku postanowiłam spróbować zmierzyć się z zadaniem sprawdzenia, co ciekawego będziemy mogli obejrzeć. Wszystkie informacje pochodzą z mydramalist (możecie mnie dodać do znajomych!)

Zaczniemy od czterech tytułów, które zainteresowały mnie najbardziej. Pierwszym z nich jest The Story of Gumiho, który (jakżeby inaczej) będzie opowiadał o Gumiho, który kiedyś rządził niczym bóg a teraz jest swego rodzaju urzędnikiem między tym światem a światem podziemnym, którego zadaniem jest utrzymanie świata duchów w tajemnicy przed światem żyjących. W rolach głównych: Lee Dong Wook oraz Jo Bo Ah. Kolejna drama to Sandbox - Seo Dal Mi chce otworzyć własną firmę, żeby stać się drugim Steve’em Jobsem. Z tego powodu rzuca studia i podejmuje pracę na pół etatu. Nam Do San jest geniuszem matematycznym i właścicielem Samsan Tech, które nie radzi sobie najlepiej. W rolach głównych wystąpią Bae Suzy i Nam Joo Hyuk. Trzecim tytułem jest The King: Eternal Monarch. Będzie to historia oparta na równoległych światach. Jednym z nich będzie Korea przypominająca tą współczesną, druga natomiast będzie pochodziła z alternatywnej rzeczywistości rządzonej przez monarchę. Żeby zamknąć drzwi między światami, Cesarz Korei musi połączyć siły z panią detektyw ze współczesnego świata. W głównych rolach: Lee Min Ho, Kim Go Eun, Woo Do Hwan, Kim Kyung Nam. Ostatnia drama to I’ll Find You on a Beautiful Day. Hae Won jest zwyczajną kobietą, która od dziecka gra na wiolonczeli a która została emocjonalnie skrzywdzona przez innych ludzi. Zmęczona życiem w Seulu , decyduje się wrócić do rodzinnego Bookhyun Village. Właśnie tam spotyka Eun Seopa, który prowadzi księgarnie Goodnight Bookstore. Jego życie jest proste - budzi się, pije kawę, czyta książkę i pisze na swoim blogu. Jego życie zaczyna się zmieniać po poznaniu Hae Won. W rolach głównych: Park Min Young oraz Seo Kang Joon. 


Mr. Sunshine

W tym roku znowu czekają na nas dramy, gdzie głównym motywem będzie sztuczna inteligencja. Half of Half będzie historią o związku między Ha Wonem - programistą zajmującym się sztuczną inteligencją a Han Seo Woo, zajmującą się klasyczną inżynierią dźwięku, W rolach głównych wystąpią Jung Hae In oraz Chae Soo Bin. My Holo Love opowiadać będzie wydarzenia po tym jak samotna kobieta spotyka sztuczną inteligencję Holo. Go Nan Do jest właścicielem firmy IT, jednak jedynymi osobami które wiedzą o jego istnieniu są jego siostra oraz oficjalny CEO. Han So Yeon  jest asystentką menadżera w firmie zajmującej się okularami. Chociaż świetnie radzi sobie zawodowo, to w życiu prywatnym utrzymuje dystans z powodu niemożliwości rozpoznawania twarzy. W głównych rolach wystąpi Yoon Hyun Min oraz Go Sung Hee. Natomiast w Love Like a Person poznamy historię cudownej miłości sztucznego, inteligentnego męskiego androida i wrażliwej kobiety. Gong Joon Hee jest nauczycielką WFu, która wierzy, że spotkała mężczyznę, który był jej pisany dwa lata później i jest zaskoczona, kiedy twierdzi, że jej nie pamięta. W rolach głównych Yoong Eun Hye i Yoon Hyun Min. 


Hotel del Luna

W 2020 roku pojawią się także dramy, które będą miały coś wspólnego z show biznesem. Record of Youth to historia o młodych ludziach w świecie modelingu (w rolach głównych: Park Bo Gum, Park So Dam, Byun Woo Suk). Touch to historia o wizażyście, który nabawił się problemów i trainee, która odpadła z programu survivalowego dzięki któremu mogła zadebiutować (w rolach głównych: Joo Sang Wook, Kim Bo Ra). Natomiast Idol Doctor to historia miłości między popularnym idolem, który uważa, że jest centrum świata, a panią doktor, która próbuje go wyleczyć z lunatykowania. W roli głównej Jun z U-kiss. W So I Married An Anti-Fan zobaczymy historię supergwiazdy i dziennikarki, która straciła przez niego pracę. Wspólnie biorą udział w programie w którym gwiazdy mieszkają za swoimi anty fanami. W rolach głównych wystąpią Choi Tae Joon oraz Choi Soo Young. Natomiast Superstar Miss Lee to adaptacja webtoona w którym Lee Yeo Jung, pracownica P Shopping podczas wypadku zamienia się duszą ze znaną aktorką. Będzie tam też wątek menadżera marketingu P Shopping i najmłodszego syna właściciela grupy P - w tej roli Yoo Seung Ho. 


The Tale of Nokdu

Zostając przy webtoonach, czeka nas kilka ciekawych adaptacji. Jedną z nich jest Welcone Home w którym poznamy Hong Jo - kota, który potrafi się przemienić w człowieka oraz dwudziesto kilku letniej kobiety, Kim Sol Ah, która stara się chronić ludzi, których kocha - przez co przyciąga wiele ludzi o cechach kotów. W końcu zabiera do domu Hong Jo, myśląc, że to zwykły kot. W rolach głównych L z Infinite oraz Shin Ye Eun. Ostatnio coraz więcej informacji pojawia się o adaptacji Itaewon Class w której zagra Park Seo Joon. Historia o młodych ludziach, biznesie i zemście. W pozostałych rolach głównych Kim Da Mi, Nara oraz Yoo Jae Myung. Ciekawie zapowiada się również Deceased’s Soul - historia dwójki przyjaciół od najmłodszych lat: syna dyrektora szpitala oraz córki właściciela domu pogrzebowego. Jedno z nich stara się przywrócić dusze zmarłych do życia, natomiast drugie prowadzi je w zaświaty. Najbardziej ciekawa chyba jestem adaptacji webtoona True Beauty - może dlatego, że sama jestem w trakcie jego czytania. Opowiada on historię dziewczyny, która zmieniła się dzięki makijażowi.

Pojawią się również koreańskie wersje zachodnich seriali. Miss Mom Jane to oparta na The Virgin Jane (i powiedzmy sobie szczerze - wszystkich innych wersjach) kobiety, która przez przypadek okazuje się być w ciąży. Goddess of the Court będzie adaptacją Drop Dead Diva w której modelka umierając w wypadku samochodowym zamienia się ciałami z panią adwokat przy kości. Natomiast Younger to remake serialu o tym samym tytule w którym 40 letnia kobieta będzie udawać młodszą, żeby zdobyć pracę. 


Search: WWW

W nadchodzącym roku możemy spodziewać się także kontynuacji historii, które już poznaliśmy (a na część z nich można powiedzieć, że z niecierpliwością czekaliśmy). Będzie to między innymi historia o zombie w historycznych czasach (Kingdom 2), opowieść o świecie w którym pojawiła się aplikacja pozwalająca na określenie, czy w określonej odległości znajduje się ktoś kto darzy cię sympatią (Love Alarm 2) oraz najbardziej uroczy diss na koreańskie dramy jaki można by sobie wyobrazić (Dramaworld 2).  

Oczywiście, nie może tu zabraknąć również dramy, która powstaje na podstawie Bangtan Universe (znanej również jako The Most Beautiful Moment in Life, czy HYYH), czyli alternatywnej historii kreowanej przez jeden z najpopularniejszych obecnie zespołów na świecie - BTS. Dla tych, którzy są zaznajomieni z twórczością zespołu, może to być nie tylko ciekawe doświadczenie, ale również dzięki tej dramie może w końcu uda się uzyskać odpowiedź na część pytań. 

Oczywiście nie są to wszystkie koreańskie dramy, które będą miały premierę w 2020 roku, a jedynie ich przegląd z mojej perspektywy. Na pewno widać, że oprócz tych o których pisałam powyżej, pojawią się również nowe i nie-tak-nowe motywy, jak praca pielęgniarek czy historie o detektywach z wątkami superanturalnymi. 

Koniecznie dajcie znać, czy którą z dram Was zainteresowała. A może są jakieś, których sami nie możecie się doczekać? 


Copyright © eM poleca , Blogger